Ubrana w czarne obcisłe spodnie, szarą bluzę i miętowe buty Nike wyszłam za Niallem z mieszkania. O nic nie pytałam, nie miałam odwagi. Wsiedliśmy do samochodu i chłopak ruszył. Było po dwudziestej, na ulicach nie było tak wielu przechodniów jak za dnia, ale wciąż można było dostrzec grupi przecgodzących ludzi. Spojrzałam na Nialla przygryzając wargę i niepewnie podniosłam rękę, kładąc ją na środku jego uda. Odwrócił twarz do mnie i uśmiechnął się lekko.
-Gdzie jedziemy? - spytałam w końcu.
-Zobaczysz - odparł po chwili namysłu.
Patrzyłam przez okno, próbując zorientować się po okolicy, ale było zbyt ciemno, żebym mogła widzieć cokolwiek.
Jakieś dziesięć minut później Niall zaparkował samochód przed nieznanym mi domem. Pomógł mi wysiąśc z auta i otworzył bramę wejściową. Poszłam za nim równą scieżką wyłożoną z kostki do frontowych drzwi, podczas gdy on przeszukiwał kieszenie. Po lewej stronie rosło wysokie drzewo, a za domem prawdopodobnie był ogród, ale nie mogłam tego stwierdzić na pewno, bo moja widoczność była bardzo ograniczona. Tymczasem Niall wyciągnął klucze, po które wcześniej wrócił się do mieszkania i jednym z nich otworzył drzwi. Nie mając pojęcia o co chodzi, pozwoliłam mu złapać się za rękę i wciągnąć do środka. Przez chwilę szukał włącznika światła, a kiedy go znalazł, moim oczom ukazało się wielkie puste pomieszczenie, ze ścianami pomalowanymi na biało i wyspą kuchenną, od której pewnie zaczynała się kuchnia. Przejechałam dłonią po ścianie, zszokowana rozglądając się dookoła. Część salonu i kuchni była częściowo odgrodzona ścianą, od małego korytarza, gdzie znajdowały się dwie pary drzwi, a po środku schody. Odwróciłam się do Nialla, który stał za mną z rękami schowanymi w kieszeniach bluzy i przyglądał mi się uważnie. Skinął zachęcająco głową, dając znać, żebym szła dalej.
Włączyłam światło na schodach i powoli weszłam na górę. Kolejne dwie pary drzwi. Otworzyłam jedne z nich i zajrzałam do środka, to chyba powinna być łazienka. Jeszcze raz omiotłam wzrokiem pustą przestrzeń, a potem zeszłam po schodach na dół, do Nialla, który opierał się teraz o wyspę kuchenną.
-Wciąż nie wiem, do czego to zmie...
-Podoba ci się? - spytał wprost, przerywając mi w pół słowa.
-Tak, jest idealnie, ale nie ro- Niall... - w mojej głowie pojawiła się myśl tak doskonała, że nie mogła być rzeczywistością.
Spojrzałam na chłopaka, który teraz uśmiechał się szeroko, pokiwał głową na "tak", jakby doskonale wiedział o czym myślę.
-Nie - pokręciłam głową, ale zaczęłam się radośnie śmiać - to niemożliwe - pisnęłam, skacząc w miejscu jak małe dziecko.
-Podoba ci się - stwierdził podchodząc do mnie, a ja zarzuciłam mu ręce na szyję.
-To najcudowniejsza rzecz kiedykolwiek - powiedziałam mocno się do niego przytulając - jesteś najlepszy.
Poczułam łzy wzruszenia w oczach, to cholernie niesamowite.
Nie wierzę, że to prawda, ten dom jest wprost idealny, nie wyobraziłabym sobie lepszego.
-To dlatego wychodziłeś każdego wieczoru? - spytałam, odsuwając się od niego na odległość ramion.
-Tak, musiałem trochę to uporządkować - skinął głową - a ty co myślałaś?
Moje policzki od razu zrobiły się czerwone ze wstydu.
-Że już ci się nie podobam i że...
-Że już ciebie nie kocham? - uzupełnił, zapewne przypominając sobie moje pytanie sprzed kilku chwil.
Nie odpowiedziałam, co musiał uznać za potwierdzenie.
-Ja pierdole, Melody, jak mogłaś tak pomyśleć? - uniósł moją brodę tak, że teraz nasze oczy były na tym samym poziomie. W jego spojrzeniu widziałam autentyczny smutek, pomieszany ze złością i zmartwieniem.
-Bo jestem gruba. I co wieczór zostawiałeś mnie samą w domu.
-Czy ty widziałaś siebie w lustrze? Jesteś kurewsko piękna i seksowna, jak możesz mówić, że jest inaczej? - zwilżył wargi językiem - i, kurwa, jestem dumny, że jesteś moja.
Spojrzałam na niego nieśmiało, nic nie mówiąc.
-Nigdy nie przestaniesz mi się podobać.
-Naprawdę?
-Oczywiście - schylił się do mnie i mnie pocałował, delikatnie i namiętnie jednocześnie, jakby chciał przekazać przez to swoje uczucia - kocham cię - wyszeptał przy moich ustach.
-Ja ciebie też Niall, najbardziej na świecie - odpowiedziałam wtulając się w zagłębienie jego szyi.
Staliśmy tak przez chwilę, podczas gdy wsłuchiwałam się po prostu w bicie jego serca, a on obejmował mnie opiekuńczo ramionami.
-Możemy pomalować salon na szaro? - spytałam przerywając milczenie.
Niall spojrzał na mnie z góry i uśmiechnął się lekko, a jego oczy zabłyszczały.
-Cokolwiek powiesz.
Odsunęłam się od niego i zaczęłam wędrówkę dookoła, z fascynacją wariatki oglądając pustą przestrzeń. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu pchającego mi się na usta.
W pewnym momencie przystanęłam w miejscu. Jestem naprawdę wielką szcześciarą, bo mam jego. Nie jestem sama i już nigdy nie będę, wiem to na pewno.
-Jutro możemy kupić farby i zacząć malować - powiedział Niall za moimi plecami - Lou i Harry powiedzieli, że mi pomogą.
Poczułam jak chłopak podchodzi do mnie i od tyłu mnie obejmuje, opierając brodę na czubku mojej głowy.
-Ja ci pomogę - odparłam, szurając butem o podłoże.
-Nie powinnaś się przemęczać.
-Mówisz jak twoja mama. I jak Pattie. I Ashley. I moja szefowa - zaczęłam wyliczać i przewróciłam oczami.
Wszyscy dookoła traktowali mnie, jakbym była ze szkła albo jakbym na coś chorowała. Nie ukrywam, irytowało mnie to.
-Ale to racja, musisz się trochę oszczędzać - mruknął odgarniając z mojego czoła kosmyk włosów, który wypadł ze spiętego na szybko koka z tyłu głowy.
Znowu staliśmy w ciszy i wpatrywaliśmy się w białe ściany. Już mogę sobie wyobrazić jak idealnie tu będzie w przyszłości.
-Chcesz już wracać? - spytał Niall w końcu.
-Ale pod warunkiem, że będę mogła ci pomóc - odparłam odwracając się do niego i krzyżując ręce na piersi.
-Okej, skoro tego chcesz - podszedł do mnie i pocałował mnie krótko, śmiejąc się pod nosem - okręciłaś mnie sobie wokół palca.
-Kochasz to - zachichotałam, na co on pokręcił z rozbawieniem głową.
-Obawiam się, że nie mam innego wyjścia.

hejka, to znowu ja. jak Wam się podoba rozdział? zachęcam do zostawiania komentarzy, to bardzobardzobardzo motywuje do dalszego pisania. btw jak ktoś z Was ma twittera to możecie zostawić user w komentarzu, zaobserwuję. dziękuję za wszystkie pozytywne słowa, jesteście najlepsi na świecie xx
PS. zainteresowanym polecam książkę "zaginiona księga z Salem" autorstwa K. Howe, warta przeczytania ;)
PS2. czy tylko wg mnie zdjęcie w mediach jest takie vjzsvhzjvh?




forever together // horan ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!