Stanęłam przed wielkimi białymi drzwiami i zastanawiałam się. Zastanawiałam się czy zapukać czy odejść. Są twoją rodziną - podpowiadał mi mój wewnętrzny głos. Co jeśli się ode mnie odwrócą? Zostanę całkiem sama.

Moja dłoń uniosła się i stuknęła kilkukrotnie o białe drewno. Po chwili usłyszałam kroki dochodzące z domu, co sprawiło, że ścisnęłam mocniej rączkę od walizki.

Wysoka szatynka otworzyła mi drzwi. Tak dawno jej nie widziałam, tak bardzo się za nią stęskniłam.

- Hej - szepnęłam i przekroczyłam próg domu.

Widać było zaskoczenie malujące się na jej twarzy. Nagle ni stąd ni zowąd w korytarzu pojawił się wysoki mężczyzna z dwudniowym zarostem.

- Kim jesteś? -spytał.

Otworzyłam usta by się przedstawić, ale szatynka ubiegła mnie.

- To jest Felicyty, moja siostra - powiedziała nadal zaskoczona.

- Alarick Saltzman - przedstawił się mężczyzna i wyciągnął do mnie rękę, którą uścisnęłam.

Staliśmy chwilę w pomieszczeniu. Czekałam na jakikolwiek ruch ze strony mojej siostry. Dopiero po jakiś pięciu długich minutach się odezwała:

- To co tu robisz? Jak dobrze pamiętam w internacie nie pozwalają sobie na wyjazdy uczniów.

To prawda. W moim internacie, gdzie kształtowaliśmy swoją inteligencję i sztukę nie było nawet mowy o wakacjach. Nawet w święta. Dlatego zdążyłam zapomnieć już jak wygląda moja droga siostra. Ostatni raz widziałam ją półtorej roku temu, na pogrzebie naszych rodziców.

- Emm, wylali mnie - przyznałam nieśmiało.

Nie lubiłam przyznawać się do błędów, szczególnie takich jak ten.

Elena i Jeremy przestali do mnie pisać i dzwonić pół roku po pogrzebie. Zaczęłam się tym zamartwiać, przez co opuściłam się w nauce, nie przesypiałam nocy i nie chodziłam na zajęcia aż w końcu mnie wydalili.

- Co?! - wrzasnęła Elena, tak głośno, że niejeden sąsiad pewnie ją słyszał. - Jak to możliwe? Przecież dobrze się uczyłaś...byłaś świetna...

- Przestaliście do nie pisać, martwiłam się o was, myślałam ze mnie już nie chcecie znać, że jestem już niepotrzebna...

- Och Felicyty. - Moja siostra podeszła do mnie i przytuliła. - Tak mi przykro.

Po długim momencie odkleiła się ode mnie, a ja od niej.

- To gdzie ciocia Jenna? - spytałam.

Tak bardzo za nią tęskniłam. Chciałam ją już przytulić. Ona zawsze mnie rozumiała i wspierała. Była dla mnie jak druga starsza siostra. Zdziwiłam się, że nawet ona przestała pisać.

Oboje spojrzeli na siebie nerwowo.

- Jest coś o czym musisz wiedzieć, ale powiem ci o tym w drodze do Caroline.

Elena kazała zostawić mi walizki i pojechać z nią. Wsiadłyśmy do auta szatynki i wyjechałyśmy na ulicę.

- Więc, Jenna...ona...

- Ona...co, Elena? - spytałam zniecierpliwiona. - Wyduś to z siebie.

- Jenna nie żyje Fely - szepnęła moja siostra.

Niemożliwe.

- Robisz sobie ze mnie żarty? To naprawdę nie jest śmieszne...

- Fely, ona naprawdę nie żyje.

The Vampire Diaries: Little Witch 1&2Przeczytaj tę opowieść za DARMO!