Eleanor
Zerkałam ukradkiem na drzwi, aby przypadkiem nikt nie wszedł do środka. Trzy pozytywne testy ciążowe, które trzymałam w dłoni, przerażały mnie jak nic innego. Wpatrywałam się w to pierwszy, w to drugi i trzeci, hamując spływające od kilku godzin łzy. Nie mogłam pojąć tego, że to działo się naprawdę. Po prostu wydawało się to nie rzeczywiste...
A jednak – zostanę mamą.
I to bliźniaków.
Strach, smutek i jednocześnie zalążek radości, toczyły ze sobą bitwie z mojej głowie. Nosiłam w brzuchu dwa maleństwa, które są zależne tylko i wyłącznie ode mnie. A miałam zaledwie dwadzieścia cztery lata, nie miałam pojęcia o zajmowaniu się dziećmi.
Macierzyństwo i tak wkrótce by mnie dopadło, ale liczyłam na to, że stanie się to później. Nie, kiedy miałam na głowie Giorgia, kiedy pojawiła się Rita i nie wtedy, gdy między mną a Calebem, jest jeden wielki bałagan. Czułam, że sobie nie poradzę – nawet mając przy sobie bliskich, utrzymanie bliźniaczej ciąży w sekrecie przed Villą, będzie trudne. A on nie odpuści – wręcz przeciwnie, kiedy dowie się, że noszę pod sercem dzieci należące do jego największego wroga, posunie się do wszystkiego, aby mnie porwać i pozbyć się moich maleństw.
To wszystko było popaprane. Mętlik w mojej głowie był jak istne tornado. Bałam się praktycznie wszystkiego, a najbardziej reakcji Caleba. Nie żyłam z nim ostatnio w zgodzie, a fakt o tym, że nasz ostatni seks przyczynił się do mojej ciąży, wszystko komplikował.
No i jeszcze Francesco...
Załamana, odłożyłam testy na stolik, i czym prędzej położyłam się do łóżka. Cały mój świat wywrócił się do góry nogami z dnia na dzień, a zło dalej na mnie czyhało. Mimo tego, że nie planowałam być matką w tak młodym wieku, zamierzałam dać moim dzieciom prawdziwą i kochającą rodzinę. Pragnęłam ochronić je przed wszystkim, nawet jeśli sama nie potrafię ochronić się przed potworami.
~♟️~
Wyjście poza mury rezydencji, wcale nie było takie łatwe. Poranna kłótnia z Calebem jedynie podniosła mi ciśnienie, ale ostatecznie pozwolono mi pojechać do Manhattanu, na upragnione zakupy. W domu czułam się przytłoczona – musiałam wyjść i uwolnić się z tego więzienia, odetchnąć chociażby na chwilę.
W towarzystwie ochroniarzy, przechadzałam się po galerii handlowej, kupując mnóstwo rzeczy. Mimo ciągłego strachu przed Giorgiem, dziś wyjątkowo starałam się o nim nie myśleć i skupić się na sobie. Potrzebowałam chwili dla siebie, a zakupy były czymś, co oderwało mnie od rzeczywistości.
Spacerując po jednym z butików, nogi same poniosły mnie na dział niemowlęcy. Łzy wzruszenia same pojawiły mi się w oczach, gdy obserwowałam te wszystkie maleńkie ubranka. Minęła chwila, dopóki się nie ocknęłam i nie wyszłam ze sklepu, powstrzymując się od płaczu.
Tak, ostatnio płakałam jak istna beksa.
Moje zakupy przerwał wibrujący telefon. Wygrzebałam go z torebki, po czym odebrałam połączenie, dalej oglądając ubrania.
- Elen, wracaj do domu – rozkazał Troy, a w jego głosie można było wyczuć, że coś jest nie tak.
- Coś się stało? – zapytałam, zatrzymując się.
- Przyszyły wyniki badań z laboratorium. Rita... Eleanor, musisz tu przyjechać.
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego, pędem ruszyłam do wyjścia, a za mną podążyli moi ochroniarze.
Drogę powrotną przeżyłam w stresie, a kiedy powoli zbliżaliśmy się do rezydencji, zżerał mnie stres. Na drżących nogach wysiadłam z auta i udałam się do środka. Troy czekał na mnie przy wejściu, a jego grobowa mina mówiła, że jest naprawdę poważnie.
- Chodź - mruknął i poprowadził mnie do swojej sypialni.
Przełknęłam ciężko ślinę, rzucając mu pytające spojrzenie. Ten jednak je zignorował i podszedł do biurka, zgarniając z niego jakąś teczkę, którą następnie mi podał.
- Zanim otworzysz... - wtrącił, wgapiając się we mnie lodowatymi oczami – Elen, to jest popierdolone. Nie wiem, o co chodzi, ale wyniki DNA wykazały, że...
Uciszyłam go ruchem dłoni, po czym szybko otworzyłam teczkę. Przejrzałam jej zawartość, dokładnie wszystko czytając.
I przysięgam, że to był najgorszy dzień w moim życiu.
W dokumentach było imię i nazwisko osoby, którą chciałam sprawdzić, ale też inne informacje, które zebrał Troy z Francesco. Nogi się pode mną ugięły, kiedy puzzle układanki ułożyły mi się w całość.
Tiffany Martin – Hoover
Urodzona 17 lipca 1978 roku
Data śmierci: 13 maj 2003 roku
- Troy... - wychrypiałam przez łzy.
To było nie do pojęcia.
Rita była moją matką.
CZYTASZ
THE KING - Mafia Life #2 || 18+
RomanceDRUGI TOM DYLOGII "MAFIA LIFE" Pod wieloma względami można by było stwierdzić, że życie w rodzinie Torrance nie było takie kolorowe, jak wydawało się na pierwszy rzut oka. A już na pewno nie teraz, kiedy w życie Caleba Torrance wkroczyła wyjątkowa...
