Untitled Part 13

163 8 3

13

Z każdą mijającą sekundą umieram z podniecenia. Nie jestem cierpliwą osobą i nigdy nie byłam. Zawsze szybko ulegam swoim zachcianką, mam słaby charakter. Jeśli czegoś chcę biorę to bez namysłu. Słyszę jego pewne kroki w korytarzu, drzwi się otwierają. Staje w nich ubrany w czarne spodnie i niebieski sweter, który otula jego wszystkie mięśnie. Wygląda jak zawsze zniewalająco, jego oczy przeszywają mnie na wskroś. Czeka w progu i wodzi swoimi szarymi oczami po mnie. Wiercę się i nie mogę się doczekać co będzie dalej. Jednego jestem pewna, chyba nigdy nie zapomnę taj nocy.

Rusza w moim kierunku. Zamieram w bezruchu. Cała drżę w środku  w oczekiwaniu. W jego rękach spoczywa bukiet niebieskich róż i jakąś papierowa torba. Moja ciekawość sięga zenitu. Co jest w niej ukryte? Odkłada wszystko na obok stolika i pochyla się nade mną. Uniemożliwiając mi zerknięcie do torby. Kiedy jego usta dotykają moich warg zapominam o wszystkim. Są takie miękkie, ciepłe, uwodzicielskie.  Dociska je do moich warg  z lekką brutalnością, tęsknotą. Łapie moją twarz w swoje dłonie i kradnie moje pocałunki. Jego język napiera na moje wargi, więc wpuszczam go do środka. Tańczy nim tak wprawnie, pobudza moje kupki smakowe. Mój żołądek zaciska się z podniecenia, a cipka pulsuje. Jestem taka zachłanna, łapie jego ramiona i go przyciągam do siebie. Potrzebuję go wchłonąć w siebie  całego. Brać łapczywie  wszystko co mi oferuje.  Jego każdy pocałunek, każdy dotyk. Zapamiętuje każde muśnięcie. Jego zgrabne palce gładzą z taka czułością mój policzek. Całuje moje czoło, oczy, szczękę. By zjechać na moją szyję. Próbuje oddychać normalnie, ale nie mogę. To jest za przyjemne co robi swoimi ustami i językiem. Mruczę z zadowolenia. Mój puls tak szybko bije przy jego ustach. Uczepiam się z całych sił jego ramion. Są moją podporą przed spadaniem, takie twarde i wysportowane. Gładzę szerokie plecy i z uśmiechem na ustach zjeżdżam dłońmi na jego cudowny tyłeczek. Jego oczy na ten gest odnajdują moje. Patrzy na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Który kradnie mi kolejny oddech. Nie wiem jak się oddycha przy tym facecie normalnie, jestem cała zasapana. Jest mi tak gorąco i dziwnie. Wszystko we mnie faluję. Kręci mi się w głowie od jego zapachu. Pachnie czymś egzotycznym i zmysłowym.

Szybko ustawia się pomiędzy moimi nogami i mnie przygniata, dominuję, więzi mi ręce. Chcę zaprotestować, tak dobrze ściskało się jego tyłeczek. On tu jednak rządzi i to jeszcze bardziej mnie podnieca. Jego tyłek się porusza między moimi udami. Jęczę z przyjemności. Jego oczy nigdy nie opuszczają moich, jesteśmy stale połączeni. Jego ręce obejmują moje piersi i wracają do moich ust. Kochamy się ustami, rękami i ciałami przez ubranie jak napaleni nastolatkowie. Chcę poczuć jego nagie ciało na mnie. Nigdy nikt mnie tak nie nakręcił samym dotykiem.

-Dominik. -Protestuję. A może błagam o więcej.

-Tak piękna ? -Mruczy mi do ucha.

-Proszę puść mi ręce. Wysapuje do  niego.

-Czy coś się stało. -Mówi to z uśmiechem i rozbawieniem.

-Jesteś sadystą. - Mówię do niego kiedy przyśpiesza i porusza mocniej swoimi biodrami.

-Kochanie nawet nie wiesz jak bardzo. Czego potrzebujesz, a może ci to dam.

-Może. Naprawdę? Jesteś szalony.

-Wszystko jest dobrze u mnie Panie Dominiku. -Na moje słowa wybucha śmiechem.

-Masz śliczną minę, kiedy coś nie idzie po twojej myśli. Taką naburmuszoną jak mała dziewczynka.

-Słucham?

-Muszę cię teraz godzinami za to całować.

-Za co? -Mówię to zdziwiona. O co chodzi temu facetowi, chyba się zgubiłam.

-Za to że jesteś najsłodszą kobietą jaką spotkałem. - Nie chcę być najsłodszą, a najbardziej namiętną, albo uwodzicielską. To wcale nie jest seksowne.

Dominik jednak już zaczyna mnie całować. Moje usta, szyję. Ściągą ze mnie czarna sukienkę. Patrzy na moją koronkową bieliznę z zachwytem. Uwielbiam to. Czuję się przy nim piękna i chciana.

Jego usta skubią moje piersi przez koronkę, wyginam się chcąc więcej. On jednak z chodzi niżej całuje moje żebra, krąży koło mojego pępka. Łapie go za włosy i ciągnę w dół. Podnosi się na ramionach i patrzy na mnie z rozbawieniem.

-Kochanie czy coś się stało.

-Proszę nie torturuj mnie.

-Uwielbiam, gdy jesteś tak nakręcona, że pragniesz mnie jak kolejnego oddechu.

-Dominik nie drażnij mnie. -Karce go.

Jego usta z zadowoloną miną na moje słowa obniżają się i trafiają na moje centrum. O boże to jest tak dobre uczucie. Całuje je przez moje majteczki, a mnie zalewa fala przyjemności. O cholera, pociera moją łechtaczkę ustami i koronką. Jest mi tak dobrze. Szybciej, mocniej, krzyczy mój umysł. Dochodzę z krzykiem.

Nawet mnie jeszcze tam nie dotknął a ja eksplodowałam. To jest niewiarygodne. Jego usta całują moje uda, kolana, łydki i pieszczą stopy. To jest uwielbienie, które ciężko mi znieść. Wszystko w tym facecie jest sprzecznością. Jest namiętny, delikatny i czuły, a czasami jest największym zarozumiałym dupkiem jakiego kiedykolwiek poznałam. Z każdym pocałunkiem robi coś z mną. Moje serce do tej pory było bezpieczne, otulała go warstwa lodu. Dziś czuje jak topnieje ten lód, osuwa się po krawędziach w dół, wywołując lawinę w moim świecie. Jestem nim użyczona. To miała być namiętna przygoda. A on zabiera mnie na kolacje, kupuje kwiaty i wielbi moje ciało jak najcenniejszy skarb. Jak się przeciw czemuś takiemu bronić? Jestem przecież słabą kobietą, a my kochamy takie gesty. Troskę, myśl że aż tak zapadłyśmy w głowę facetowi, że idąc koło kwiaciarni musi kupić nam kwiaty. Julia przestań się nakręcać. Alarm, moje serce jest zagrożone. Podnoszę się i pochylam do jego ust. Całuje go, tak długo aż nie leży na plecach. Teraz jest moja kolej rozpakowywania pysznego prezentu. Teraz ja będę go dręczyć. Doprowadzać do szału, wszak dwoje może grać w tę grę. Dominik jeszcze nie wie, że jestem straszną diablicą i kusicielką.


Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!