~*~

Wychodzę zadowolona z sali. Drugi semestr zdecydowanie zaczął się dobrze. Przynajmniej jeśli chodzi o naukę. Louis praktycznie w ogóle ze mną nie rozmawia, mam wrażenie jakby chciał dać mi przestrzeń, a Niall zabiera mnie na obiad przynajmniej dwa razy w tygodniu. Nie rozumiem, czemu tak bardzo chce się ze mną zaprzyjaźnić. Lubię go, ale utrudnia mi w podjęciu decyzji. To o Louisa powinnam się starać. Przecież o niego chodzi.

Naprawdę gubię się w tym wszystkim. Czuję się pusta, jest mi źle z tym jak to wygląda. Chciałabym żeby wszystko się wreszcie ustabilizowało.

- Niall, pożyczysz mi samochód? - pytam, wracając z nim do akademika.

- Może cię podwiozę? - proponuje z uśmiechem.

- Nie. Dziękuję. Potrzebuję tylko auta. Oddam ci je rano.

- No dobra - mówi zrezygnowany i wręcza mi kluczyki.

- Dzięki - uśmiecham się lekko. Idę do swojego pokoju. - Nie wiem, co robicie, ale wchodzę do środka.

Willow puka się w czoło widząc mnie.

- Mogłabym stać goła i nic - pokazuje na swojego chłopaka który robi coś na komputerze.

- Co za odmiana. Problemy z erekcją? Szukasz rozwiązania? - klepię go w ramię i biorę swój plecak. Wkładam do niego bieliznę i koc. Zabieram portfel, telefon i dokumenty. Okej. Wszystko mam. - Macie wolny pokój do rana.

- Dokąd jedziesz? - pyta blondynka.

- Taka przejażdżka - całuję ją w policzek i schodzę na dół. Pukam do drzwi pokoju moich dwóch problemów.

Otwiera mi Louis ze szczoteczką w ustach.

- Seksownie - śmieję się, spuszczając wzrok. - Chciałam tylko zapytać...ten...Nie ma Nialla, prawda? - pytam szeptem.

Widzę jak jego mięśnie się napinają. Otwiera szerzej drzwi pokazując mi pusty pokój.

- Mogę?

Kiwa głową i mnie przepuszcza. Sam podchodzi do okna i przez nie pluje.

- Fu - marudzę, znajdując kawałek czystego miejsca do siedzenia. - Niedługo zacznę pracę i będę mieć mniej czasu. Może wtedy mój wierny kompan się odczepi. Lubię go, ale to chyba przesada. Musiałam się wyżalić. Przyszłam w innej sprawie. Chciałbyś może...może pożyczyć mi pewne klucze?

- Musisz mówić jaśniej Annabel - mówi miękko.

- Kluczy od basenu? - dodaję, patrząc w podłogę, na które leżą koszulki chłopaków. Niall ma go w jednym pokoju. Nie mogą o tym porozmawiać? Niech Louis sam zdecyduje.

- Po co ci one? - pyta ciekawa i chyba stara się trochę ogarnąć.

- Bo chciałam tam pojechać i mieć święty spokój - wyjaśniam. - Dlaczego mi się trafiła taka sytuacja?

- O czym mówisz? - staje w miejscu i na mnie patrzy.

- No o tym, że się w tobie zakochał - nie wytrzymuję. Czemu ja się mam z tym męczyć.

- Co? - Tomlinson wydaje się być w kompletnym szoku. - Ja pierdole... - śmieje się, ale jednocześnie nadal jest zły.

- Tak mi powiedział - mówię już mniej pewnie. Nie myślałam, że się zdenerwuje.

- Ten debil kocha ciebie- siada na drugim łóżku i przeciera twarz dłońmi.

- Słucham? - teraz czuję się jakby mnie ktoś uderzył. - Przez miesiąc nie mogłam sypiać, żeby zdecydować czy się z tobą przyjaźnić czy coś więcej, bo on...On tak to wyjaśnił.

EverlastingPrzeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!