Wchodzę na uczelnię i kieruję się do Thomsona. Musi mi dać jeszcze jeden termin. Przecież się uczyłam. A, że rozprawa była ważniejsza...Może jakoś zrozumie. Nie muszę mu wszystkiego tłumaczyć. Po prostu chcę szansy na napisanie. Dowiaduje się, że jest w sekretariacie więc właśnie tam się kieruje.  Pukam do dębowych drzwi. Zza nich słyszę głos sekretarki. Wchodzę do środka. 

 - Dzień dobry - mówię.

 - Dzień dobry.- starsza kobieta posyła mi uśmiech.  

- Ja do profesora Thomsona - podchodzę bliżej.

- Słucham? - zauważam mężczyznę, wychodzącego z pokoju obok.

- Dzień dobry - nerwowo poprawiam pasek torebki. - Ja...chciałam prosić o inny termin egzaminu. Wiem, że zawaliłam i nie przyszłam. Ale nie mogłam.

- Domyśliłem się, że coś musiało cie zatrzymać. Jesteś odpowiedzialna.

Kiwam głową. Przeważnie. Nie zawsze wychodzi.

- Da mi pan inny termin? Proszę..

- Umówimy się na następnym zajęciach - proponuje.

- Dziękuję - oddycham z ulgą i wychodzę.

Uśmiecham się zadowolona, że przynajmniej ten problem mam z głowy. Idę na swoje zajęcia. Tylko nie umiem się na nich skupić. Przecież mam dylemat. Niall na prawdę zburzył mi stabilny tok myślenia. Przecież oni mieszkają w jednym pokoju, sama mówił, że Louis się już domyśla.

Może porozmawiam z Harrym? Sama sobie z tym nie poradzę. Przysięgam. Zaraz po ostatnim wykładzie idę szukać brata. Zwariuję. Idę do jego pokoju. Stoi na korytarzu i flirtuje z jakąś blondynką. Nie wysoka w długiej spódnicy. Zatrzymuję się. Ta dziewczyna nawet nie jest w jednej trzeciej w guście mojego brata. Naprawdę. Jest taka...taka jak ja. Marszczę brwi i przyglądam się temu w wielkim szoku. Chociaż może on nie patrzy na wygląd? Albo chce z niej zrobić pośmiewisko. To jest możliwe w collegu, kiedy chce się zabłysnąć przed kolegami. Ale jednak to jest mój brat i wierzę, że nie...

- Harry? - podchodzę do niego.

- Annabel - przenosi na mnie wzrok. - To moja siostra - przedstawia mnie dziewczynie.  - Cześć - wyciągam rękę.

- Cześć - podaje mi swoją. - Pójdę już - dodaje i odchodzi.

Nie chciałam przeszkadzać, ale szybko się speszyła. Trudno. Łapię brata za koszulkę i ciągnę do jego pokoju.

- Czego? - wyrywa się i patrzy na mnie wściekły.

- Ona jeszcze do ciebie przyjdzie, Harry. Jest typem dziewczyny, którą zauroczyłeś oczami. Uspokój się i usiądź. Uwierz, mam większy problem niż dziewczyna nie w twoim...guście.

- I mówisz mi to ponieważ..

Siadam na jego łóżku i po prostu się rozpłakuję. Wszystko się przesiliło. Nic nie mogę poradzić.

- Mała... - zmartwiony kuca przy moich nogach.

- Chodzi o Louisa...- krztuszę się łzami.

- Zabije go - wstaje i zaciska pięści.

- On nic nie zrobił - przełykam ślinę. - Tu chodzi o co innego. Nie wiem, co zrobić. Proszę nie mów nikomu. Niall oczekuje, że zadecyduję, a ja nie mam pojęcia.

- Annabel, spokojnie - widzę, że mu ulżyło. Siada obok mnie i prosi, żebym wszystko mu wytłumaczyła.

Biorę głęboki oddech i wszystko mu opowiadam. Wszystko, co wiem i jakie mam wątpliwości. Dodaję, że unikam Louisa od rana, bo jest mi trudno.

EverlastingPrzeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!