Kiedy tylko Harry zamyka drzwi przez przełożenie karty przez czytnik idziemy w stronę windy. Wsiadamy do niej z zamiarem zjechania na pierwsze piętro. Winda staje na siódmym piętrze i okazuje się, że dołączają do nas Zayn, Liam, Niall, Louis, Eva i Megan. Wszyscy jedziemy na dół bez zatrzymywania się. Jest wesoło. Słyszę prowadzone rozmowy. Harry przyciągnął mnie do swojego boku, kiedy tylko jego znajomi wsiedli do windy. Podejrzewam, że zrobił to, ponieważ nie chciał, abyśmy stracili kontakt fizyczny. Słyszymy piknięcie. Okazuje się, że brunet i ja wysiadamy, a reszta jedzie na ostatnie piętro, na którym znajduje się podziemny parking. Podobno wynajęli dla swojej szóstki samochód, który zawiezie ich na miejsce, czyli tam gdzie dziś wieczorem ma odbyć się koncert. Jestem zaskoczona, że wysiadamy. Kilka chwil później okazuje się, że Harry również załatwił sprawę samochodu. Jednak chodzi o jego auto, który tutaj przetransportowali na jego życzenie. Powiedziałabym, że rozkaz. Oczywiście nie zapytam go o to jaka jest prawda, bo chcę dzisiejszy wieczór i ogółem całą podróż spędzić w miłej i przyjemnej atmosferze. Bez żadnych kłótni, bójek i wrzasków. Po dopełnieniu wszelkich formalności udajemy się do samochodu. Harry włącza się do ruchu, a my jedziemy ulicami.. Właściwie to gdzie jesteśmy?

     - Harry..? Tak właściwie to gdzie jesteśmy?

     - Mam nadzieję, że chciałaś zwiedzić Glasgow.

Odpowiada posyłając mi przelotny uśmiech. Zmienia bieg, a ja niemal zapominam jak oddychać, gdy Kędzierzawy naprawdę przyśpiesza i wymija długą, wręcz podłużną ciężarówkę. Boże. Spoglądam na jego profil dużymi oczami przestraszona.

     - Nie oczekuję, a nawet nie chcę, abyś tak jeździła, jednak chciałbym, abyś zaczęła się uczyć ogółem jazdy autem. Co Ty na to? Znam w Londynie kilka miejsc, gdzie jest bardzo mały uliczny ruch i mógłbym dać Ci spokojnie poprowadzić.

     - Pozwoliłbyś mi prowadzić swój samochód?

Pytam szeptem, ale słyszalnym bardzo zaskoczona.

     - Pewnie. Dlaczego miałbym Ci nie pozwolić?

     - Cóż, zawsze myślałam, że mężczyźni boją się dawać swój samochód, aby kobieta mogła nim pojeździć, więc jestem trochę zaskoczona, że chcesz dać mi pojeździć swoim.

Brunet płynnie zatrzymuje samochód na czerwonym świetle. Spogląda na mnie i przybliża się. Odgarnia kosmyk włosów za moje ucho, a mój oddech przyśpiesza na bliższy kontakt.

     - Jeśli go zarysujesz to przełożę Cię przez kolano.

Przełykam niepewnie, ale mocno ślinę. Cholera jasna.

     - W takim razie pozwolę sobie odpuścić tę naukę.

Szepczę bawiąc się skrawkiem białego materiału. Kędzierzawy wybucha śmiechem. Dość mocno czerwienieją mi policzki. Na zmianę światła brunet rusza i jedziemy dalej. Wybija godzina dwudziesta. Harry powiadomił mnie, że koncert nie jest jedyną niespodzianką dzisiejszego wieczoru, ale też niekoniecznie ją zalicza do niespodzianek, bo jak to on powiedział: 'W sumie to nie jest to nic takiego'. Jeśli tak mówi to ja stresuję się niemal podwójnie. Sama nie wiem dlaczego tak jest.

     - Jak dużo będzie osób na koncercie?

     - Na pewno dużo. To dość duży teren.

Kiwam głową niepewnie. Kędzierzawy przykrywa swoją dłonią moją, którą trzymam na kolanie w geście dodania otuchy.

     - Pamiętasz Jess? Ona też tam będzie i zajmie się Tobą, jeśli czegoś będziesz potrzebować albo w razie kłopotów. Raul i Justin też z wami będą, aby nic wam się złego nie stało.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!