Rozdział 6

3K 274 19

- Uh, sam nie jestem co do tego pewien - westchnął przeciągle, ale widząc moją minę spoważniał.- Żartowałem.

- To mnie nie przekonało - pokręciłam głową przerażona.

- Więc dalej będziesz bezimienna?- Zapytał, szczerząc zęby w głupkowatym uśmieszku, który swoją drogą był na prawdę uroczy.

- Mi to tam nawet pasuje - wzruszyłam ramionami, a chłopak wywrócił teatralnie oczami.

Przez chwilę lustrowałam wzrokiem jego idealną sylwetkę, by móc zapamiętać każdy detal, choć właściwie sama nie wiedziałam po co mi to było. Oglądałam jego piękne, kręcone włosy, szmaragdowo zielone oczy, aż w końcu mój wzrok wylądował na jego wisiorku krzyżyka, którym bawił się jeszcze w Sheffield. Biorąc kanapkę do ust, wskazałam na ozdobę, a chłopak zdezorientowany wskazał na siebie samego.

- Wisiorek - westchnęłam.- Ładny.

- Wiem - prychnął.

Serio zachowanie każdego z tych chłopaków było irytujące, ale jeszcze gorsza była świadomość, że wszystkie ich złe zachowania musiałam puszczać mimo uszu. Wywróciłabym oczami, ale byłam na tyle uświadomiona przez Niall'a, że wolałam się nie narażać na jakiekolwiek niebezpieczeństwo swoim zachowaniem.

- Ma jakieś znaczenie?- Zagadnęłam, pochłaniając następną kanapkę.

- Czy wszystko, co posiadasz, musi mieć znaczenie?- Odpowiedział pytaniem, zajmując miejsce na przeciwko mnie i oglądając w skupieniu jak zastanawiam się nad odpowiedzią, która by go nie uraziła.

Przecież nie chciałam kłopotów.

- Tak, jeśli masz na przykład tatuaże - wzruszyłam ramionami i wgryzłam się ze smakiem w jedzenie, którego swoją drogą zaczynało mi brakować, a ja potrzebowałam jeszcze co najmniej dwa razy więcej.- Ja nie potrafiłabym wytatuować sobie czegoś bez znaczenia. To dla mnie po prostu jest zbyt lekkomyślne - zastanowiłam się przez chwilę.- I dziwne.

Kiedy podniosłam wzrok i głośno przełknęłam wielki kawałek kanapki, który wcześniej odgryzłam, zobaczyłam jak chyba Harry wpatruje się we mnie z zainteresowaniem. Mój wzrok powędrował do jego rąk, pokrytych tuszem i w tamtym momencie miałam ochotę walnąć sobie mentalnego policzka.

- Uh, przepraszam - powiedziałam, spuszczając wzrok.

Czułam się przynajmniej speszona, jeśli nie wystraszona. W jakiś tam sposób go obraziłam i serio, bardzo serio, tego żałowałam.

- Co? Nie - zaoponował chłopak, skupiając na sobie moją uwagę.- Właściwie co do tego to się z tobą zgadzam.

- Czyli - wskazałam na jego rękę - że one wszystkie coś znaczą?

- Tak - wzruszył ramionami, spoglądając na swoje tatuaże.

Wyglądał pięknie, kiedy marszczył nos, oglądając swoje dziary. Każda jedna w końcu miała inny przekaz i inną historię za sobą kryła. Nie byłam więc zdziwiona, że Harry przypominał je sobie z taką, a nie inną, miną.

- Wow - westchnęłam.- Masz kolorowe życie.

Harry prychnął i spojrzał na mnie z uśmiechem, od którego w jego policzkach utworzyły się słodkie dołeczki. I jeśli do cholery one niby były oznaką zaburzeń, to ja też chciałam mieć zaburzenia.

Zobaczyłam piękny błysk w jego oczach i gdybym stała, to kolana by mi zmiękły. Był po prostu przystojny. Jak nikt, kogo dane mi było poznać.

- Więc - odchrząknęłam, kiedy zdałam sobie sprawę z tego jak długo mu się przyglądałam. Pff, po prostu się gapiłam.- Co znaczy ten wisiorek?

Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!