Rozdział 5

2.8K 263 6

Hahs, zabawna ze mnie dziewczynka xD

Moje pięć dni trwa o wiele za długo xD


Czy on właśnie chce mi pomóc?

- Istnieje coś takiego jak odtrutka, mam rację?- Zapytałam unosząc brew i mierząc chłopaka badawczym spojrzeniem, na co on tylko wzruszył ramionami i bez słowa zabrał prawie pustą miskę.

Wyszedł. Tak po prostu.

Ugh!

Cham.

Przez resztę wieczoru leżałam i żaliłam się nad własną głupotą, bo nagle zapragnęłam tej zupy, zatrutej czy nie. Byłam głodna.

Cholera, dlaczego to zawsze ja muszę szukać kłopotu tam, gdzie go nie ma?

Bo jestem po prostu sobą.

No tak, ekstra.

I nagle kieszeń w moich spodniach zabrzęczała dając mi znać, ze dostałam SMS-a. O ja... Nie zabrali mi telefonu. Co za ciołki. Ja rozumiem bycie głupim, ale żeby aż tak?

Może w takim razie pokój z małym oknem wybrali, bo był najbliżej? Możliwe, że jeśli tak jest to w innym wypadku dostałabym inne pomieszczenie i spokojnie mogłabym uciec, a oni zorientowaliby się dopiero kilka godzin później.

Haha.

Ale debile.

Z wielkim bananem na twarzy wyciągnęłam z kieszeni swojego LG i odblokowałam klawiaturę. Zobaczyłam jedną wiadomość od mamy i serce ścisnęło mi się na samo patrzenie na powiadomienie.


Mama: Gdzie ty dziecko jesteś?


Wyciszyłam dźwięki, żeby przypadkiem połączenie, jakie szykowało się w najbliższym czasie nie było słyszalne przez moich oprawców, chodź z tego, co wiedziałam to wszyscy oni słodko spali.

Zerwałam się z łóżka i chowając komórkę do szafy, gdzie było też kilka ubrań zakupionych specjalnie z myślą o mnie (uroczo) i nerwowo zaczęłam kręcić się po pomieszczeniu. Chciałam zablokować drzwi krzesłem, ale w tej jednej kwestii chłopcy wykazali się rozumem i w pokoju miałam jak na złość taboret. Fuknęłam zirytowana i poszłam sprawdzić godzinę na zegarku na szafce nocnej. Wskazywał on 02.17, więc uśmiechnęłam się zwycięsko, będąc pewną, że chłopcy nie usłyszą mnie jeśli będę mówić normalnie, a co dopiero szeptać pod łóżkiem, gdzie schowałam się z telefonem i zadzwoniłam na policję.

- Halo?- Usłyszałam zaspany głos policjantki.- W czym mogę pomóc?

Oh, pewnie obudziłam.

- Zostałam porwana - szepnęłam czując łzy radości, zbierające się w kącikach moich oczu.

- Jeśli to żart...

- Jest ich pięciu - weszłam jej w słowo.- To ci, którzy zabili tego starszego pana sprzedającego lody. Jesteśmy chyba w Londynie, nie jestem pewna - mówiłam drżącym głosem.-Boję się, że ich obudzę.

- Skąd wzięłaś telefon?- Zapytała ciężko. Jej głos mówił, że najchętniej odrzuciłaby połączenie, ale ma takie, a nie inne obowiązki i niestety nie może.

- Jest mój - powiedziałam cicho.- Nie musi mnie pani namierzać. Nazywam się Avalon Stone, moja matka zapewne dziwi się, że nie ma mnie już prawie dobę. Jestem uprowadzona przez piątkę wytatuowanych, groźnie wyglądających bandytów, którzy zabili człowieka. Co mam jeszcze powiedzieć, żeby mi pani uwierzyła?

Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!