Rozdział II

1.4K 138 8

Rozdział II

     Powoli wracała jej świadomość. Ostrożnie otworzyła oczy. Minęło sporo czasu zanim zaczęła wyraźnie widzieć, rozróżniać kształty i kolory.

    Leżała w ogromnym łóżku z chłodną, aksamitna pościelą. Była ubrana w białą, przewiewną koszulę.

    Dopiero po dłuższej chwili zauważyła, że na brzegu łóżka, tuz obok niej ktoś siedzi. Był to młody mężczyzna, wyglądający na jakieś dwadzieścia pięć lat. Miał czarne włosy z grzywką opadającą na lekko uwydatnione kości policzkowe. Jego twarz była pociągła, skóra blada, prawie biała. Oczy otoczone rzędem długich rzęs miały kolor hebanu, chwilami wyglądającego na szkarłat. Długi nos i lekko zarysowane usta dopełniały wygląd całej twarzy. Mężczyzna był ubrany w czarny frak i białe rękawiczki. Uważnie wpatrywał się w powracającą do świadomości dziewczynę.


- Czy ja umarłam?- zapytała.- Gdzie jestem?


Mężczyzna uśmiechnął się, po czym odparł:


- Jestem absolutnie pewien, że panienka wciąż jest w świecie żywych. Aktualnie przebywa panienka w rezydencji hrabiego Phantomhive.


- Sebastianie, skąd ta śmiałość? Nie pozwalasz sobie na zbyt wiele?- odezwał się głos w głębi pokoju.


- Najmocniej przepraszam paniczu. Panienkę także proszę o wybaczenie.


Chłopak, którego siedzący mężczyzna nazwał "paniczem" zbliżył się do łóżka. Margareth chciała usiąść, ale czarnowłosy złapał ją za ramiona, skutecznie uniemożliwiając zamierzony cel.


- Nie radziłbym panience w takim stanie siadać, a tym bardziej wstawać i chodzić.


- W "takim stanie"?- powtórzyła zdziwiona.


- Ma panienka najprawdopodobniej złamane lub pęknięte kilka żeber, skręconą kostkę lewej nogi oraz zwichnięty prawy nadgarstek. A, i jeszcze dość mocno uderzyła się panienka w głowę.


- Pamiętasz może co się stało?- zapytał „panicz”. Był to chłopiec wątły, nie nazbyt wysoki, o krótkich szaro-granatowych włosach i ogromnym oku w kolorze błękitu nieba. Jego prawe oko przysłaniała czarna opaska.


- Ja... Nie... N-nie wiem... Byłam na przyjęciu pożegnalnym koleżanki... Poszłam z kolegą na spacer... Zgubiliśmy się... Byliśmy nad urwiskiem... Tam był wodospad... Michael próbował... próbował wezwać pomoc... Nagle coś... Coś wyskoczyło z krzaków i zepchnęło mnie z tego urwiska... Wpadłam do wody... A potem była tylko ciemność...- dziewczyna z trudem mówiła, próbując przypomnieć sobie niektóre zdarzenia.


- Rozumiem.


- Panicz chce powiedzieć, że zastanawia go twój strój.


- Byliśmy nad rzeką, kiedy akurat Sebastian Cię zauważył. Od razu rzucił się do wody i Cię wyciągnął. Byłaś nieprzytomna i nie oddychałaś. Na szczęście Sebastian przywrócił Ci oddech.- brązowowłosa zaczerwieniła się, pojmując o co chodzi.


- Nie widzieliśmy nigdy takiego stroju. Skąd jesteś? To niepodobne, aby kobieta nosiła spodnie.


- Ale u mnie to norma. Chwila... Czy chcesz powiedzieć, że... Który mamy rok?- zapytała dużo przytomniej, szeroko otwierając oczy.


- 1891. Dokładnie 15 października 1891 roku- odparł Sebastian.


- 1891? To niemożliwe! Ja jestem z 2014 roku! Wczoraj był 2014! To jakiś żart, prawda?- zaczęła krzyczeć, zasłaniając twarz rękami.


- To wszystko prawda panienko. Mówię prawdę.


Chłopak skierował się do drzwi.


- Zawiadomię Lizzy, że wszystko jest w porządku. Zostań z nią Sebastianie.


- Yes my Lord.



Kuroshitsuji- Love Is Forever. Nothing Can Destroy It. Even Death...Przeczytaj tę opowieść za DARMO!