1.

57 1 1
                                        

Szkoła, 2 piętro, około godziny 9:05.

Cokolwiek bym nie zrobiła, one zawsze przecież dotrzymają mi kroku...

Ewa przechadzała się szkolnym korytarzem na dyżurze, jak zwykle nie sama. W okolicach jej sali zawsze kręciła się dwójka, czasami trójka uczennic. Miała z nimi lekcje rok temu, jednak one nie zapomniały o niej ani przez sekundę. Codziennie przypominając jak bardzo ją "kochają". Jak wiele znaczy to słowo w kierunku Twojej byłej nauczycielki od Polskiego? Hah, pewnie niewiele, co? Ale Emilka chciała udowodnić jak tylko się da że jednak jest inaczej. Ewa zdawała się wiedzieć o tym aż za bardzo. Jednak nigdy nie odbierała tego jako prawdziwy przekaz. ILE ZNACZY TO GŁUPIE SŁOWO DO NAUCZYCIELKI? NA-UCZY-CIELKI? Czasami ich obsesyjne myślenie sprawiało że Ewa naprawdę się ich obawiała. W ich towarzystwie aż stawała się ogłupiała, a wiatr kiedy przechodziły obok... Osłupiał, po jej ciele przenikały wtedy dreszcze, w zwyczaju miała nosić krótki rękaw, ale to nie było to. Nie tylko o to chodziło... Robiły już wiele nieprzewidywalnych rzeczy tylko i wyłącznie dla niej, wiedziała że mogą zrobić wszystko, nawet poza ich nastoletnie możliwości. Tylko po to, by ją zobaczyć albo zwrócić jej uwagę na nich... Czasami zostawiały liściki na jej biurku, bądź wydawało jej się jakby widziała je poza szkołą, tuż za nią, za jej plecami słysząc te kroki jak żadne inne ale nie... Przecież nie to nie mogło się dziać! Nie mogła przecież wmówić sobie tego, co najwyżej dopowiedzieć z całą pewnością że ma paranoje i przesadza, więc była pewna że tak nie jest. Lecz sama myśl... To by było naprawdę przerażająco niezręczne, ale musiała udawać że tego nie widzi, by nie nazywać siebie tą maniaczką stalkingu, przecież one nic złego nie robiły. Poza tym były raczej normalnymi przeciętnymi uczennicami, tylko na jej lekcjach wydawały się być nieco bardziej aktywne niż na innych. Według plotek nauczycieli uczyły się raczej słabo ale były miłe. Tylko Ewa miała okazję wstawić im chociażby czwórkę. Z nią się witały, ją wielbiły, za nią by się oddały, ale widać było że Polski wklepują na siłę, dla niej... Nie wiedziała czy to było miłe, czuła się o nutę winna. Okrążyła korytarz kilka razy oglądając się za siebie i spoglądając na nich z zdezorientowaniem, po czym udała się do swojego kantorka, taka jej codzienna rutyna. 

Tam zatrzymała się na rozmowę z Wiolettą, jej znajomą którą właściwie znała tylko i wyłącznie z jednego powodu, dzieliły razem kantorek. Wioletta nie uczyła tego samego przedmiotu co Ewa, nie miała nawet lekcji na tym samym piętrze co ona. Widywały się rzadko, ale nie na tyle, by nie zatrzymać się na rozmowę. Dzieliło je około 9 lat wieku, była dużo młodsza w porównaniu z tym że nie była to różnica jak 60 i 69 lat ani nic w okolicach tego, raczej coś jak 10 i 19 lat, dlatego też raczej nie miały wspólnych tematów rozmów a jedynie widywały się na korytarzu nawet nie mówiąc sobie "cześć". Zawsze mijały się w niezręcznej ciszy ale Ewa robiąca już na tym piętrze cokolwiek i tak mogła swobodnie przejść obok, ponieważ robiła coś ciekawszego niż przejmowanie się tym kto mija ją tego razu z bardzo wielu nauczycieli wokół. Jednak był jeden moment którego nigdy nie uniknie. Tego, że Wioletta zawsze tam siedzi... Za każdym razem gdy Ewa wchodziła do kantorka zastawała tam ją siedząca na krześle i pijącą kawę, wtedy już nie była w stanie nie odezwać się ani słowem dzieląc jedno pomieszczenie mieszczące ledwo je obie i masę sprzętu. Ale jakiego ubawu doznałaby Wioletta widząc skradającą się Ewę byleby tylko zabrać dokumenty o dziwo obok niej (co uniemożliwiało by nie spotkanie się z nią) tak by jej nie zauważyła. No cóż... Takie życie, ale Ewa musiała przyznać przed samą sobą, że nie przepada za nią. Nie mogła jej ignorować i udawać jakby nie istniała ale z drugiej strony ona jest taka... Wkurzająca, zbyt młodzieżowa! Niezręczna cisza nie dawała by jej spokoju, musi w końcu zacząć ale Ewa nie miała nawet pojęcia jak, jeżeli nigdy wcześniej tego nie robiła.

Ewa-...Wiesz co, Wiolu? Te trzy uczennice działają mi na nerwy! Chodzą za mną nie dając mi spać po nocach. - Ewa zacisnęła zęby zastanawiając się czy dobrze powiedziała cokolwiek przy niezręcznym wzroku Wioletty zmuszając ją do odpowiedzi.

E.S.RWhere stories live. Discover now