- Harry -

Kompletne odłączyłem się od otaczającej mnie rzeczywistości. Wyłączyłem telefon, w pracy wziąłem kilkudniowy urlop, a jak ktoś puka do drzwi udaje, że mnie po prostu nie ma. Dłonią otwieram drzwi pokoju gościnnego. Nie mogę uwierzyć, że jej nie ma, że odeszła. Nie widziałem jej od trzech pieprzonych dni. W pracy też jej nie ma. Emily sama dzwoniłaby zapytać co się dzieje z Brooklyn, gdyż nie może się do niej dodzwonić. Jasne, że nie może. Zostawiła telefon w moim mieszkaniu. Skłamałem i jej powiedziałem, że się po prostu rozchorowała. Nie chciałem jej wkopywać. Pracowała tam dwa tygodnie i wiedziałem, że była zachwycona, więc nie chcę przed nią zamykać tej możliwości pracy, jeśli nie mogłaby znaleźć jakiejś innej. Siadam na łóżku w swoim pokoju. Wszystkie wspomnienia z nią wracają. Nie potrafię przestać o niej myśleć. Wpatruję się w wyświetlacz jej telefonu. Pomimo, że usunęła kontakty i wiadomości, zdjęcia zostały. Nawet nie wiem, kiedy zrobiła mi zdjęcie jak spałem czy to, na którym jesteśmy razem, a ja śpię. Jej uśmiech na zdjęciu powoduje, że sam się uśmiecham. 

'Czego chcesz? Myślisz, że to dla mnie takie łatwe? Twoja mama na pewno każdego pieprzonego dnia nie przedstawiała Ci nowego wujka, z którym Cię zawsze zostawiała. Nie masz pojęcia co czułam, kiedy mnie dotykali, rozbierali.. Robili te wszystkie rzeczy, a moja matka brała za to pieniądze'

Mimowolnie zaciskam dłonie w pięści, gdy przypominam sobie jej słowa. Gdybym tylko dorwał każdego faceta, którzy ją tak skrzywdzili.. Przysięgam, że każdy z nich będzie martwy, gdy się tylko dowiem kto to był. Jej matka powinna smażyć się w piekle. Jak ona mogła zrobić coś takiego własnemu dziecku? Chcę zadzwonić do Brook, powiedzieć jej.. przekonać, żeby wróciła, ale to jest nierealne. Nie ma telefonu. Nawet nie wiem gdzie mógłbym jej poszukać. Nie spodziewałem się, że odejdzie ode mnie. Jak ostatni kretyn nawet nie spróbowałem zatrzymać jej i z jednej strony tego bardzo żałuję, bo gdybym to zrobił to moglibyśmy sobie wszystko wyjaśnić, ale z drugiej chcę dać jej przestrzeń, by mogła o wszystkim pomyśleć. Wiem, że przyjdzie taki czas, że się spotkamy, ponieważ nie mam zamiaru tak tego zostawić.. Miałem tyle planów dla nas.. Skontaktowałem się z Grace w sprawie jej koleżanki - Lily, zacząłem dogadywać się z właścicielem domku na obrzeżach Londynu, by go wynająć.. Teraz wszystko może się pieprzyć. Naprawdę się o nią martwię.


              - Następnego dnia -


Zamykam drzwi do swojego pomieszczenia na siłowni i idę w kierunku sali. Muszę się wyżyć, coś zrobić, kogoś uderzyć, bo inaczej zwariuję. Gdyby Brook byłaby przy mnie to mogłaby mnie uspokoić, sprawić, że byłbym bardziej spokojniejszy, ale jej przy mnie nie ma, więc jest to niemożliwe. Wkładam dłonie w rękawice bokserskie, po zawinięciu na nich taśmy i szybkiej, intensywnej rozgrzewce. Ignoruję spojrzenia innych, a już w szczególności tych dwóch panienek, które przechodząc blisko mnie zaczęły się szeroko uśmiechać. To nie jest ten uśmiech, którego widok powodował, że sam się uśmiechałem. Zanim poznałem Brook rzadko kiedy to robiłem, ale ona to zmieniła i zresztą jak większość w moim życiu. Nawet nie wiem, kiedy zacząłem uderzać w worek. Moja złość i siła skumulowały się w moich dłoniach. Uderzenia były mocne, szybkie i agresywne. Nie wiem ile minęło czasu dopóki nie poczułem czyjejś dłoni na swoim prawym ramieniu, a osoba o mało co nie dostałaby w twarz zamiast czarny worek. Spojrzałem na Zayn'a i Dave'a.

     - Jak go rozwalisz to mi za niego zapłacisz.

Ostrzegł poważnie Zayn, ale uśmiechnął się.

     - Musisz trochę wyluzować. Może coś dziś?

Dave poruszał porozumiewawczo brwiami, a ja domyśliłem się o co mu chodzi. Jest środek tygodnia, więc nie ma mowy, że dam wyciągnąć się do klubu czy gdziekolwiek. Poza tym ten rozdział zamknąłem dawno w swoim życiu i nie mam zamiaru do niego wracać. Koniec z laskami na jedną noc. 

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!