Rozdział 8 - Jezioro nocą

176 10 0
                                    

TOMEK

Uspokoiło mnie dryfowanie, wśród nocnej ciszy. Nasiąkałem blaskiem księżyca i tylko do ideału brakowało mi towarzystwa blondyny. Izy – poprawiłem się w myślach.

- Iza – wypowiedziałem myśli półgłosem. – Ładne imię.

Tył głowy miałem zanurzony, uszy znajdowały się pod wodą. Własny głos zabrzmiał głucho we wnętrzu czaszki.
Od zawsze byłem sam. Nigdy nie miałem dziewczyny. Nie czułem nawet odrobiny tej potrzeby. Dziewczyny pojawiały się i równie szybko znikały. Ani one, ani ja, nie czuliśmy potrzeby przedłużenia tego, do czego między nami dochodziło. Konsumpcja, odpoczynek i przyjazne rozstanie. Nieznana mi była samotność, bo dobrze czułem się sam z sobą. Teraz po raz pierwszy jakaś siła, ciągnęła mnie do tej dziewczyny. Wiedziałem, że muszę spróbować. Jeśli jej bliżej nie poznam, nie przekonam się, jaka jest naprawdę.
Unosiłem się na wodzie, cień senności nie przemknął nawet po pobudzonym umyśle. Było mi dobrze.

Przyjazd tutaj był świetnym pomysłem. Nie pamiętałem tak czystych terenów, bezkresnej zieleni lasu. Jeszcze to jezioro, z przejrzystą, niezaglonioną wodą. Nie było przezierne teraz. Nocne jezioro było, jak zaczarowane. Spokojne, trochę przytłaczające ogromem.

W tym wyciszeniu, uspokojeniu nocnym graniem cykad i rechotem żab, wyczułem coś niepokojącego. Nie usłyszałem, bo słuch tłumiła woda. Jedynym dźwiękiem było bicie serca i powolny oddech. Pierwszą myślą było, że może jakieś zwierzę przyszło się napić. Powoli opuściłem stopy, pionowo zawisłem w wodzie. Zniosło mnie w kierunku szuwar, toteż nie widziałem zejścia do jeziora. Podpłynąłem bezgłośnie, ledwie mierzwiąc gładź tafli wody. Spodziewałem się zobaczyć sarnę, może nawet wilka, choć nie wiedziałem, czy w tych lasach można natknąć się na te drapieżniki. Widok, który ujrzałem zaskoczył mnie tak bardzo, że znieruchomiałem, w wyniku czego zanurzyłem się po nos. Nie wykonałem na szczęście gwałtowniejszego ruchu, za co spotkała mnie nagroda.
Na brzegu jeziora, oświetlona reflektorem księżyca, doskonale dzięki temu widoczna, stała Iza. Zdejmowała właśnie stanik. Rzuciła go na ziemię, po chwili dołączyły do niego legginsy. Rozpuściła włosy i mógłbym przysiąc, że uśmiecha się, unosząc twarz w kierunku nieba. Byłem oczarowany widokiem, a w duszy gratulowałem sobie pomysłu z nocnym spacerem. Schodziła do wody, stąpając ostrożnie. Z miejsca, w którym lewitowałem w wodzie, leniwie poruszając nogami, miałem doskonałą widoczność. Widok kołyszących się, pełnych piersi, pobudził mnie. Gładkie, wygolone łono, jeszcze bardziej, intensywniej. Przełknąłem z wysiłkiem ślinę. W podbrzuszu mrowiło podniecenie. Nie sposób było nie reagować.
I wtedy przyszła myśl, że nie wiem, jak powinienem się w tej sytuacji zachować?
Powiedzieć „cześć"? Bez sensu. Wystraszy się, ucieknie, pewnie obrazi.
Nic nie mówić? Patrzeć tylko? Jeśli mnie zauważy, wyjdę na czubka i podglądacza.
Dobrze, że rozpatrywanie potencjalnych scenariuszy zajęło mi dłuższą chwilę. W sam raz, by weszła do wody, zanurzyła się po pas. Zrobiła dokładnie to, co i ja. Położyła się na wodzie, rozrzuciła na boki ramiona i trwała w bezruchu. Nie potrafiłem oderwać wzroku od jędrnych piersi i sutków, które wieńczyły te dwie, kuszące półkule. Dobiegł mnie cichy śpiew. Z zamkniętymi oczami, ledwie poruszając dłońmi i nucąc cicho piosenkę, skojarzyła mi się z nimfą wodną. Taką bajkową, nierealną, o jakiej opowiadała mi w dzieciństwie babcia.
Postanowiła popływać. Opuściła nogi, zanurzyła się pod powierzchnię, by po chwili przejść do kraula. Oceniłem styl. Było nieźle, widać że ktoś ją uczył. Mógłbym doszlifować pracę ramion i nóg. Bezpłatnie, byle mieć takie cudne widoki.
Popłynąłem za nią. Nie podobało mi się, że wypuszcza się tak daleko, będąc sama, bez nadzoru. Zbyt wielu chojraków widziałem. Brak szacunku do wody, skurcz w łydce, plus spanikowany wdech pod wodą. Wystarczył jeden błąd. Trzymałem się niedaleko, bez wysiłku ją doścignąłem.
Zatrzymała się, gwałtownie obróciła w moim kierunku.

Wakacyjny epizod +18! (ZAKOŃCZONE)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz