Rozdział 28

1.2K 88 5

Ciocia w mgnieniu oka zjawiła się u mnie w domu. Oczywiście Wiki nie pisnęła nic o tym co się stało, choć ciocia nalegała by powiedziała prawdę. Czuję wielką ulgę, że Wiktoria się znalazła i, że wszystko z nią w porządku.

***

Jestem tak wkurzona na tego łajdaka, fałszywego dupka. Jak Kacper mógł to zrobić to Wiktorii? Mojej kuzynką?

Weszłam do sali przed czasem i czekałam na nich niecierpliwie. Po kilku minutach reszta wraz z Kacprem weszła do sali.

- Księżniczko długo czekałaś?- zapytał z chytrym uśmieszkiem, a reszta się zaśmiała.

- Jak mogłeś? Jesteś fałszywym idiotą! Jak można być tak kogoś oszukać? Dupek!- krzyknęłam, a on zmarszczył brwi, wszyscy się zdziwili na moje słowa.

- Hmm... o co ci chodzi?- zapytał zdziwiony.

- O ciebie! Jak mogłeś założyć się o Wiktorię? Nie masz innych zajęć? Sprawia ci radość patrzenie na czyjąś krzywdę? Jesteś żałosny!- wykrzyczałam mu w twarz.

- Twój chłopak o tym wiedział- powiedział na swoją ochronę, a mnie zamurowało.

Michał wiedział? Był w to zamieszany? Ale jak...? On wiedział dlaczego Wiktorii nie było? Nie powiedział? Zaufałam mu, a on... Frajer o wszystkim wiedział!

- Chyba mówimy o tobie, a z resztą nie chce mi się z tobą dyskutować!- czułam, że mój oddech przyspiesza, każdy skrawek mojego ciała chciał walnąć go w tą buźkę.

- Jak nie chcesz to możesz iść!- krzyknął zaciskając obie pięści.

- A żebyś wiedział- odparłam ze śmiechem i ze w łzami w oczach. Ciekawy kontrast- Radźcie sobie sami. Chcieliście to macie.

Szybko wybiegłam z sali. Trwała lekcja więc nikogo nie było. Nikogo oprócz Michała, który właśnie szedł w moją stronę.

- Cześć- powiedział spokojnie, a ja zaczęłam biec. Chłopak nie wiedział o co chodzi, ale ruszył za mną po kilku sekundach. Wciąż mnie wołał. Zaczęłam zbiegać po schodach i oczywiście z moim szczęściem przewróciłam się, spadłam ze schodów. I oczywiście spadłam na kostkę. Zasyczałam z bólu.

Michał zaraz zjawił się koło mnie.

- Co się stało, że zaczęłaś uciekać- patrzył na mnie tymi swoimi oczami i czekał na odpowiedź- Bardzo boli?

Myślał, że się nie dowiem. Przyjaciel go wydał. Przyjaciel wydał go, by radować swoje cztery litery. Czy ja mu współczuje?

- Spadaj- krzyknęłam, wzięłam swoje rzeczy z podłogi i szybko wybiegłam, a on nie zdążył się zorientować o co chodzi. Choć kostka bolała mnie nie miłosiernie, biegłam ile sil w nogach, ale Michał mnie dogonił.

- Rosie o co chodzi?- krzyknął zdezorientowany.

- Wiedziałeś! Wiedziałeś, że się o nią założył!- krzyknęłam ze łzami w oczach, które już chciały się z nich wydostać.

- Tak, wiedziałem- powiedział ze spuszczoną głową- Ale to nie tak jak myślisz...

- Co nie tak? Co? A może o mnie też się założyłeś? Taka fajna zabawa, no nie? Taką tanią bajeczkę to sprzedawaj komuś innemu- krzyknęłam i chciałam iść, a on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.

- Posłuchaj mnie- poprosił.

—————————————————————————————————————————————————————-

Dziękuje za 2 tyś wyświetleń. Kocham was! Jesteście najlepsi. Pamiętam jak cieszyłam się jak miałam 100 wyś, a teraz to czysta euforia.Dziękuje :*

Mówiłam, że rozdział we wtorek, a tu pojawił się dzisiaj. Tak jakoś znalazłam czas. Mam nadzieję, że bardzo nie zniszczyłam rozdziału, no więc tyle.

Do następnego! :*

PerfekcyjnaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!