[25] Chapter Twenty-Fiveth (First Season)

2.3K 151 30

Na sen i zauroczenie najlepsze jest przebudzenie.

~*~

Jeżeli jest tu ktoś, kto czyta opowiadania Charlie TH i interesuje się tym, kiedy zostanie opublikowany kolejny rozdział, niech przeczyta notkę poniżej. Zapewniam, że wyjaśni ona wszystko.

~*~


Louis siedział na ławce w parku i ze znudzeniem przeglądał listę kontaktów w swoim telefonie. Czekał na Denise, z którą umówił się kilka dni wcześniej. Co prawda miał jeszcze dość sporo czasu do wyznaczonej godziny, ale tak bardzo nie mógł doczekać się ich ponownego spotkania, że postanowił wyjść wcześniej. Była to dla niego dość dziwna sytuacja. Nigdy wcześniej nie zainteresował się żadną dziewczyną pomimo ich ilości, jaka codziennie przewijała się w jego życiorysie. Wszystkie one wydawały się być dla niego zbyt sztuczne; za bardzo dbały o swój wygląd.

Doskonale wiedział, kim była siostra Denise. Liam nie omieszkał opowiedzieć mu o groźbach, jakie Amanda kierowała pod jego adresem, ale jakoś nie za bardzo się nimi przejął. Przecież żadna dziewczyna nie będzie mówiła mu, co może, a czego nie może robić. Nikt nie miał do tego prawa.

- Spóźniłam się - uśmiechnął się szeroko, słysząc melodyjny głos blondynki. Odwrócił głowę w jej stronę i zmierzył jej sylwetkę uważnym spojrzeniem. Miała na sobie czarne spodnie, tego samego koloru trampki i skórzaną kurtkę, a pod nią jasno-szarą bokserkę. Był niemalże w stu procentach pewny, że przy wybieraniu stroju kierowała się poradami jakiejś swojej koleżanki, której dokładnie opowiedziała o tym, jaki wydaje się być Louis.

- Nie, to ja przyszedłem za wcześnie - zaśmiał się, podnosząc się z ławki i jeszcze raz przejechał wzrokiem po dziewczynie, na której twarzy pojawił się delikatny rumieniec. Musiał stwierdzić, że tajemnicza stylistka blondynki idealnie trafiła w jego gust. - Masz może ochotę na kawę? Wychodząc z domu nie zdążyłem się jej napić i powoli zaczynam odczuwać brak kofeiny w organizmie.

- Z wielką przyjemnością - Denise skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej, dając mężczyźnie tym samym do zrozumienia, że czuła się bardzo skrępowana pod jego nachalnym spojrzeniem. Zaśmiał się cicho, kiedy dość szybko ruszyła przed siebie, przez co zawiązany wysoko na głowie kucyk zaczął poruszać się w rytm jej kroków. Dorównał kroku jasnowłosej i objął ją ręką w pasie, nie zdając sobie najmniejszej sprawy z tego, ż pewna ciemnowłosa, rozwścieczona do granic możliwości dziewczyna, właśnie obserwuje ich zza jednego z zakrętów.

~*~

Liam siedział na kanapie w salonie i bezsensownie przeskakiwał z kanału na kanał, coraz bardziej przekonując się do tego, że wtorek rano nie był odpowiednią porą na oglądanie telewizji. Oprócz wielu kanałów śniadaniowych, kilku informacyjnych i jakichś bajek na dzieci nie można było zobaczyć niczego więcej. Westchnął ciężko, naciskając czerwony guzik na pilocie, przez co w całym pomieszczeniu zapanowała wręcz grobowa cisza. Malik spał jeszcze w najlepsze w swoim pokoju, a on nie miał na razie zamiaru go budzić. Miał przynajmniej chwilę odpoczynku od miliarda pytań, którymi bezustannie bombardował go przyjaciel.

Odrzucił plastikowy przedmiot na siedzenie obok i odchylił się do tyłu na kanapie, zamykając oczy. Bardzo cieszył się z tego, że informacje na temat śmierci Malika okazały się kompletną brednią, ale nie podobało mu się w cale, że mężczyzna zupełnie nic nie pamięta. Nie chciał wypowiadać tego na głos, żeby nie zyskać w ten sposób kilku śmiertelnych wrogów, ale dla czarnowłosego zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby umarł. Nie, żeby tego chciał - broń Boże! Po prostu był w pełni świadomy tego, jak funkcjonuje ich świat. Zayn miał wielu wrogów, nawet więcej niż przyjaciół czy znajomych, którzy zaciągnęli u niego dług wdzięczności. Dotąd radził sobie wręcz doskonale z ich eliminowaniem, ale w tym momencie zupełnie się do tego nie nadawał. Ostatnio przestraszył się swojego odbicia w lustrze.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!