Rozdział 1

5.5K 306 18

- Czy mnie się wydaje, czy ty faktycznie upadłeś ostatnio na głowę?!- Oburzyl się Liam przyglądając się mi w wyżutem.

- To miał być zwykły napad, Li - fuknąłem.- Jak zawsze, chciałem się odbić i skończyć z tym na zawsze! Ten cały incydent to nie moja wina! Niall jasno dał mi do zrozumienia, że to jebana atrapa i nie wystrzeli! Miałem nadzieję, że będę mógł spokojnie trzymać palec na spuście!

Wszyscy moi przyjaciele zebrani w pomieszczeniu przenieśli wzrok ze mnie, na blondyna, któremu na twarz wpełz gigantyczny rumieniec.

- Pomysliły mi się te głupie spluwy - jęknął widząc wielkie zainteresowanie swoją osobą.- Przepraszam, okay?

- Przepraszam - przedrzeźniłem go robiąc wkurzoną minę.- Niall, do kurwy! Mamy tu napad ze skutkiem śmiertlenym, a ty mówisz te pierdolone przeprosiny i masz nadzieję, że wszystko będzie dobrze, tak?!

- To ty zechciałeś nagle nie płacić za te pieprzone lody, frajerze!

- Nie miałem przy sobie kasy, głąbie!

Louis, który wcześniej słuchał nas w milczeniu, nagle podniósł ręce w geście kapitulacji, kończąc tym nasz krótki spór.

- Dobra, przestańcie, bo czuję się jak w jakimś chorym reality show - powiedział mrużąc powieki.- Po pierwsze: Harry nigdy nie obrabiał sklepów, z tego co wiem, to ty zawsze byłeś tym mądrym. Po drugie: Nie rozumiem jak można być tak popieprzonym, żeby pomylić atrapę z pistoletem, Niall. Po trzecie: Jesteście poszukiwani w okolicy 1000 kilometrów za zabójstwo niewinnej osoby i powiedzcie mi w jaki sposób zamierzacie z tego wybrnąć?

Znów spojrzał na mnie, bo gdyby nie patrzeć to jednak ja skasowałem tego faceta. Miałem już doskonały plan w głowie, ale nie wiedziałem czy na pewno łatwo nam będzie go zrealizować w takich warunkach. Był troszkę zawiły, szczerze mówiąc.

- To proste - powiedziałem przewracając oczami, jakby to było oczywiste.- Załatwicie nam bilety do Londynu, no i tam sobie zostaniemy.

Liam prychnął na moje słowa i klasnął rozbawiony w dłonie po czym udał, że nad czymś zawzięcie myśli.

- Wspaniały plan - wykrzyknął zachwycony.- Ale powiedz mi co zrobisz, kiedy okaże się, że sprawdzają pasażerów według listu gończego, którymi oblepiane jest całe miasto?

- Załatwisz mi fałszywe dokumenty - wzruszyłem ramionami.- Wszystkim nam. Jesteśmy przyjaciółmi, a my z Niall'em raczej już tutaj nie wrócimy.

- Wątpię, żeby to wystarczyło - Niall jęknął przeciągle i opadł na kanapę zastanawiając się nad czymś.- Musimy mieć argument przez który nic nam nie zrobią. Takiego mocnego kopa w tyłek dla policji.

- Co sugerujesz?- Zapytałem po raz pierwszy widząc jakąś znikomą logikę w słowach przyjaciela, bo Niall nie grzeszył zbytnio rozumem.

- Nie mam pojęcia, ale mogą nas zawsze poznać, a wtedy bez zabezpieczenia może być nieciekawie.

Wszyscy w pomieszczeniu zaczęli mocno myśleć nad propozycją blondyna, ale nikt nie wpadł na pomysł, który wybawiłby nas z opresji. Nawet Liam, ten najmądrzejszy, nie miał bladego pojęcia co do tego jak umknąć i zarazem boleśnie kopnąć gliny w tyłek. Zaczynało to robić się powoli męczące, aż w końcu Niall wyskoczył radośnie i krzyknął:

- Wiem! Porwijmy kogoś!

Uniosłem brew z zamiarem roześmiania się z tego pomysłu, ale niestety poparł go Zayn, który klasnął w dłonie i poklepał go po plecach gratulując blondynowi.

- Wiesz ile z tym będzie zachodu?- Jęknąłem zniesmaczony.

- Harry, nie podchodź do tego w ten sposób - Liam puścił mi oczko.- Niall ma rację. Policja nie będzie mieć prawa interwencji gdy zagrozimy zabiciem kogokolwiek. Będą mieć związane ręce i obowiązek puszczenia nas wolno. Porwiemy jakąs dziewczynę, taką drobną, słabą, nie da rady uciec, a jak spróbuje to mocno za to oberwie.

Nie byłem pewien, myśl krzywdzenia kogoś słabego dlatego, że był słabszy (ładnie ujęte) nie napawała mnie entuzjazmem. Dlaczego to zawsze ja stawałem przed tak cholernie trudnymi decyzjami?! Jednak wizja spędzenia reszty życia za kratkami równierz wydawała mi się nie być pociągająca, więc niechętnie skinąłem głową przystając na ten szalony pomysł.

Zastanowiało mnie jeszcze tylko kto będzie tym nieszczęśnikiem, który chcąc czy też nie stanie przed nami jako osoba porwana.




———————————————

NIE SPRAWDZONY (ostatnio nie mam na to czasu)

Jejku, ale ociągałam się z napisaniem tego rozdziału... :( sądzę jednak, że nie wyszedł jakoś odpychająco, pomimo, że nie umiałam wykrzesać z siebie niczego lepszego. No cóż, rozdział nie idealny, ale najgorszy też raczej nie jest.

Kocham was <3

Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!