Rozdział 26

1.2K 91 0

*Rosie*

Do trzeciej w nocy wszyscy w moim domu postawieni byli na nogi i szukali Wiktorii. Nigdzie jej nie było. Jak ona się nie znajdzie to nie wiem co ja zrobię. Mam nadzieję, że nikt jej nie porwał i co jej zrobił. A co gorsze nie zabił. Co z tego, że szybciej wróciłam do domu jak nie mogłam zasnąć. Cały czas o niej myślę. Czemu skłamała, że jest chora? A może ktoś to z jej telefonu wysłał? Czyli ten ktoś wie, że trzymamy się razem? Czyli nas obserwował? Jakiś psychopata nas obserwował, a ja nic nie zauważyłam? Przecież oglądam te wszystkie kryminały i powinnam widzieć, że ktoś nas śledzi.

*Michał*

Rosie weszła do sali zdołowana, przygnębiona. Byłem ciekawy co się stało, że nie mogła iść ze mną na randkę.

- Hej- powiedziałem pierwszy, bo ona nie zwróciła na mnie najmniejszej uwagi.

- Hej- szepnęła i włączyła muzykę- Zaczynajmy.

Podszedłem do Rosie i chciałem się przytulić, lecz ona się odsunęła.

- Możesz mi powiedzieć co się stało? Wczoraj wszystko było w porządku, a teraz nie. Co się wczoraj stało?- krzyknąłem, może za bardzo na nią naskoczyłem, ale byłem zdenerwowany.

- No właśnie wczoraj- ona również krzyknęła- Tańczymy czy będziemy teraz urządzać tu Rozmowy w toku?

- Kurde Rosie o co chodzi?- wiedziałem, że stało się coś złego, że tak się zachowuje.

- O nic- wrzasnęła.

- Jestem twoim chłopakiem i możesz mi powiedzieć. Kocham Cię- w tym momencie do sali tanecznej wszedł Kacper i Rosalie wybiegła z sali. Chciałem za nią wybiec, ale zatrzymał mnie Kacper.

- Jesteś z Rosie?- zapytał rozbawiony.

- Spadaj- warknąłem przez zęby i wybiegłem za Rosie.

- Powodzenia- krzyknął mi ,,na pożegnanie".

Trwały lekcję, więc nikogo nie było na korytarzu. Wchodziłem do każdej pustej sali i jej szukałem. Cały czas do niej dzwoniłem. Naglę usłyszałem dźwięk jej dzwonka.

Now I'm FourFiveSeconds from wildin'

And we got three more days 'til Friday

I'm just tryna make it back home by Monday, mornin'

I swear I wish somebody would tell me

Ooh thats all I want

Pobiegłem za tym dźwiękiem i rozumiałem, że schowała się w szkolnym schowku. Zacząłem szarpać drzwi, by je tworzyć, lecz bez rezultatów. Były zamknięte.

- Rosie, wiem, że tam jesteś. Otwórz te drzwi- powiedziałem spokojnie, choć chciałem wyrwać re drzwi.

Ona nie pisnęła nawet słówkiem.

- Nie wiem o co chodzi, ale pamiętaj pomogę ci- i w tym momencie dziewczyna otworzyła mi drzwi. Była cała zapłakana.

- Wiktoria zniknęła- wyszeptała i wtuliła się we mnie.

Teraz wszystko jasne...

—————————————————————————————————————————————————————-

Wiem, że długo nie było rozdziału. Przepraszam, brak weny.

Jak wam się podoba? Nie jest denny?

Jeszcze kilka rozdziałów i koniec :(

Założyłam aska: http://ask.fm/naatraalaa i bloga: http://naatraalaa.blogspot.com/ Zapraszam!

No to tyle do następnego!

PerfekcyjnaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!