[23] Chapter Twenty-Third (First Season)

2.3K 218 11

Lepiej jest nie odzywać się w cale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwość.

~ Mark Twain

@lukexisgod za ten spam u ciebie i żebyś skończyła z cholernymi karaluchami ;)

- Możemy zaczynać? - zniecierpliwiona Cassandra podeszła do Liama i dziewczyny, którą po raz pierwszy dane jej było zobaczyć na oczy, a z którą zawzięcie się kłócił. Chociaż... To bardziej ona wściekała się na niego, a on sprawiał wrażenie całkowicie wyluzowanego.

- Już ci mówiłem, czekamy do północy. W innym przypadku będziemy mieć spore kłopoty, księżniczko.

- Jeszcze raz, którykolwiek z was nie zwróci się do mnie po imieniu, to skończy tak samo, jak ten u was w salonie - syknęła, mierząc palcem prosto w klatkę piersiową mężczyzny.

- Jeżeli mogę się wtrącić - szatynka odwróciła po woli głowę w kierunku nieznajomej i zmierzyła ją uważnym spojrzeniem. - Jest dokładnie dwie minuty po północy, a wszyscy jesteśmy już na swoich miejscach, więc wydaje mi się, że możemy zaczynać - Cass nie potrzeba było nic więcej na zachętę. W ułamku sekundy sięgnęła do kabury, schowanej pod sukienką, a w następnej oddała jeden, celny strzał prosto w tył głowy Abrahama. - Trochę mało honorowo. Nie, żebym narzekała czy coś, po prostu stwierdzam. Jestem Amanda.

- A kto w dzisiejszych czasach martwi się o zbyt wielką czystość swojego honoru? - przewróciła oczami, ściskając wyciągniętą w jej kierunku dłoń Mandy i potrząsnęła nią kilkukrotnie. Liam 'owi w cale nie spodobało się to, jak te dwie łatwo ze sobą rozmawiają. Żadna z nich nie jest ani trochę normalna. - Cassandra.

~*~

Cassie, zaraz po zakończeniu swojego zadania, zerwała się wcześniej do swojego mieszkania. Chciała jak najszybciej uciec od tego całego zamieszania, jakie zaczęło dziać się w miejscu bankietu. Po pierwsze nie mogła napatoczyć się na żadnego z policjantów, którzy zostali wezwani do stłumienia „ataku terrorystycznego", a po drugie musiała jak najszybciej skontaktować się z detektywem Fernandezem. Kiedy Liam wraz z Amandą starali się ogarnąć wszystkich ludzi, ona załatwiła swoje sprawy. Przecież wymyślenie wymówki, odnośnie swojego rychłego zniknięcia było kwestia kilku sekund, a taka okazja nie mogła nadarzyć się drugi raz. Li wszystkich facetów z gangu, zaangażował do napaści, a to co do niego powiedziała łyknął bez większych oporów.

Stanęła przed swoją szafą i szybko wyjęła z niej czystą bieliznę, bokserkę i spodnie - wszystko w czarnym kolorze, aby łatwo jej było zlać się z ciemnym otoczeniem. Weszła do łazienki, natychmiast zdejmując z siebie tę przeklętą sukienkę. Wzięła szybki prysznic, wysuszyła włosy, związała je w kucyka i ubrała to, co dziesięć minut temu wzięła ze sobą. Zatrzymała się na chwilę, przyglądając się uważnie swojemu odbiciu.

Szrama, ciągnęła się przez cały jej policzek; od żuchwy aż do skroni. Miała mocno podkrążone od zmęczenia i lekko szklące się z powodu niewysokiej gorączki, oczy. Cała była blada, a mięśnie na jej ciele co chwilę skurczały się i rozkurczały boleśnie. Jedynym miejscem, w którym chciała znaleźć się w tamtym momencie było ciepłe i bezpieczne łóżko. Jednak wiedziała, że nie może teraz zrezygnować.

Wyszła z klatki schodowej, a drzwi zamknęły się za nią z głuchym kliknięciem. Nałożyła na siebie skórzaną kurtkę, którą zdążyła zgarnąć przed opuszczeniem i zamknięciem za sobą mieszkania. Zasunęła zamek tak wysoko, że znad kołnierza wystawały jej jedynie oczy. Wsadziła dłonie do kieszeni, rozglądając się uważnie dookoła. Było tak późno, że jedynie kilkoro ludzi wybrało się na wieczorny spacer. Jednak nie mogła ryzykować tym, że w świetle jednej z niewielu ulicznych lamp ktoś dostrzeże pistolet, ciasno przymocowany do prawego uda. Od kiedy oficjalnie należała do gangu Malika musiała podwójnie na siebie uważać. W końcu była nowicjuszem, a co za tym idzie - głównym celem każdego z wrogów Mulata.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!