[22] Chapter Twenty-Second (First Season)

2.4K 165 13

Daj mi pochodnię; nie dbam o zabawę.

Duszę mam w mroku, więc będę niósł światło.~ William Shakespeare

Cassandra weszła do swojego mieszkania i od razu zamknęła za sobą wejście na łucznik. Miała zamiar teraz wejść do wanny i nie wychodzić z niej przynajmniej przez najbliższą godzinę. Musiała w końcu spędzić chociaż trochę czasu sama ze sobą, bo od przebywania w towarzystwie samych facetów powoli zaczyna mieszać jej się w głowie. Kobieta czasami żałuje, że nie ma u nich chociaż jakiejś znajomej, z którą mogłaby na nich wszystkich ponarzekać. Tak na dobrą sprawę, to dokąd zaczęła się ta cała akcja z gangiem Malika, życie towarzyskie Willson legło w gruzach i jeszcze długo miało się z nich nie podnieść. Zastanawiała się, dlaczego w myślach szatynki chociaż na chwilę nie pojawił się pomysł, żeby teraz zostawić ich wszystkich. Może po prostu życie przeciwko prawu spodobało jej się bardziej niż po to, żeby go bronić.

Nie, nie może tak myśleć! Po prostu Malik nie dałby się tak łatwo policji i na pewno żyje, tylko czeka na odpowiedni moment, żeby powrócić. Przecież to on - musi mieć swoje „wielkie wejście". Nie ufała mu do końca ani temu, że umarł. Nie chciała tylko przyznawać się do tego przed jego najlepszymi przyjaciółmi, ponieważ mogła mieć przez to u nich spore kłopoty.

Odetchnęła głęboko, po czym od razu skierowała się do łazienki. Wiedziała, że na razie nikt nie pojawi się w jej mieszkaniu, więc nie brała niczego na przebranie. Później znajdzie coś odpowiedniego, a teraz chce znaleźć się już w gorącej wodzie. Może dzięki temu poczuje się chociaż odrobinę lepiej. Musi pozbyć się do wieczora tego cholernego kataru.

~*~

Cassandra wyszła niechętnie z łazienki, owinięta jedynie ręcznikiem. Przez ostatnie piętnaście minut spała w gorącej wodzie, przez co teraz ma lekkie problemy z utrzymaniem równowagi. W ostatnim momencie złapała się ściany, dzięki czemu uniknęła bliższego spotkania z twardą podłogą. Zamknęła oczy, odliczyła po woli od dziesięciu w dół i ponownie ruszyła w kierunku sypialni, żeby wybrać jakąś sukienkę. Dobrze wiedziała, że nie może to być jakaś tam pierwsza lepsza kreacja, ponieważ musi schować pod nią przynajmniej dwa pistolety. Życie policjantki było trudne, ale gangsterska rzeczywistość w cale nie jest łatwiejsza. Broniąc przestrzegania prawa masz przynajmniej pewność, że będzie miał ci kto ewentualnie pomóc, jeśli nie będziesz dawać sobie rady, a tutaj na każdym kroku musisz liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności.

Jako pierwszą wyjęła czarną sukienkę z prześwitującym dołem, jednak równie szybko odłożyła ją na bok. Nic nie może być widać spod spodu. Przechyliła głowę na bok, mrużąc oczy i skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej. Przyjrzała się uważnie skrawkowi białego materiału, który przedzierał się pomiędzy innymi ubraniami. Zaciekawiona kreacją, wyjęła ją i od razu uśmiechnęła się do siebie szeroko. Biała suknia ze złotymi zdobieniami i rozcięciem na lewej nodze była wręcz idealna. Nie dość, że pasowała na typ imprezy, na jaki się wybierają, to łatwo można było schować pod nią broń bez obawy, że później nie będzie dało się jej wyciągnąć.

Założyła na siebie szybko majtki z białej, koronkowej bielizny, by po chwili odrzucić ręcznik na bok i założyć na siebie kreację. Weszła do łazienki, żeby przejrzeć się w lustrze. Przechyliła głowę w prawo, pozwalając włosom swobodnie spłynąć po odkrytym ramieniu. Z nimi też musi sobie jakoś poradzić. Westchnęła ciężko, sięgając po szczotkę. Zaczęła je rozczesywać, zastanawiając się, jakie fryzury potrafi zrobić. Niestety, nic poza kucykiem nie przyszło jej do głowy. Opuściła ręce, ruszając w kierunku drzwi wejściowych, w które ktoś zaczął namiętnie pukać. Złapała sukienkę, która bez obcasów była na nią trochę za długa. Klęła pod nosem wiedząc, że ten wieczór na pewno mógłby być bardziej udany. Nerwowym ruchem otworzyła wejście, wpuszczając do środka Liama, który śledził jej osobę uważnym spojrzeniem.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!