[21] Chapter Twenty-First (First Season)

2.6K 176 21

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca" ~ Paulo Celho


         Cassandra podniosła się z łóżka i powędrowała do gabinetu Malika, gdzie miał czekać na nią Liam. Louis i Niall razem z trzema innymi mężczyznami z gangu polecieli do Paryża. Miała cichą nadzieję, że ich efektowny powrót naprawdę będzie efektowny, bo inaczej mogą zapomnieć o dyskrecji, jeśli chodzi o przemyt do Ameryki. Skręciła w odpowiedni korytarz i zmarszczyła brwi, kiedy przed nią zatrzymała się rozeźlona szatynka, mniej więcej jej wzrostu. Kobieta wręcz kipiała z wściekłości, a wyglądała co najmniej, jakby chciała zabić Willson.

-- Samantho chciałaś może czegoś ode mnie? - sytuację postanowił uratować Liam, który chciał wybrać się jedynie po coś do picia. Dziękował sobie w duchu, że wybrał odpowiedni moment, ponieważ za chwilę po raz kolejny ktoś mógł zginąć. I w cale nie miał na myśli Cassandry.

-- Na pewno nie ciebie - warknęła ciemnowłosa, wymijając Cass i przy okazji trącnęła jej ramię swoim. Policjantka już chciała się na nią rzucić, ale Payne w ostatnim momencie złapał ją w połowie i siłą zaciągnął do pomieszczenia, w którym mieli się spotkać.

-- Jak mnie wypuścisz, to wszystkie kłaki ze łba jej powyrywam i spalę - warknęła, nie przestając się szamotać. Nikt nie miał prawa jej dotykać, a już szczególnie wyżywać się na niej. - Głupia suka pożałuje tego.

-- Cassie posłuchaj. Nie mamy teraz na nią czasu. Musimy zająć się komputerem Malika i jak najszybciej skontaktować się z Louisem i Niallem. Powinnaś zauważyć, że bez nas sobie nie poradzą. Później zajmiesz się mszczeniem na niej - westchnął jasny blondyn i siłą wepchnął kobietę do pomieszczenia.

         Ona w odpowiedzi jedynie obrzuciła go rozwścieczonym spojrzeniem i bez słowa podeszła do krzesła, stojącego bliżej wejścia. Wzięła je, przestawiając za biurko, po czym usiadła na nim, uruchamiając komputer. Liam pokręcił głową z dezaprobatą. Przez ostatnich kilka miesięcy, przez które miał okazję ją poznać zauważył, że ma bardzo porywczy i wybuchowy charakter. Owszem, powinna nad nim popracować, jeżeli dalej chce żyć i funkcjonować w gangsterskim świecie, ale chyba właśnie to najbardziej podobało się w niej Zaynowi. W sumie, to nawet mu się nie dziwił. Po chwili zajął miejsce obok szatynki i zaczął wpatrywać się bezsensownie w ekran laptopa. Nie miał pomysłu na to, od czego mógłby teraz zacząć.

-- A on nie zostawił jednemu z wam hasła. Przecież to oczywiste, że mogło dojść do takiej sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdujemy - rzuciła po chwili namysłu, kładąc nogi na blacie.

-- On jest... Był najlepszym z najlepszych, więc raczej nie patrzył na taką ewentualność - mężczyzna uśmiechnął się niepewnie, zaczynając grzebać w ustawieniach sprzętu. Musi pamiętać, żeby przypadkiem niczego nie usunąć, ponieważ to byłby koniec.

-- Pycha, nic więcej - stwierdziła, patrząc w kierunku wejścia, które otworzyło się na oścież i ukazało wysokiego blondyna.

-- Liam, jakiś facet dzwoni na główny telefon. Mówi coś o tym, że już kilka godzin czeka na towar od nas, a my w dalszym ciągu go olewamy - powiedział, walcząc ze sobą, żeby patrzeć jedynie na swojego szefa i z całych sił starał się zignorować Cass.

-- To dowiedz się, czego od nas chciał i zawieź mu to na umówiony adres. Powiedz, że mamy małe problemy z terminami - warknął Payne, a Cassandra mogłaby dać rękę sobie uciąć, że właśnie zaczyna panikować. Mieli już dość długa przerwę, wiec zachowanie sekretu z każdą sekundą staje się coraz bardziej trudne.

-- Spokojnie. Poradzimy sobie - ciemnowłosa położyła dłoń na ramieniu swojego towarzysza i potarła je w geście otuchy. Nie mogła pozwolić na to, żeby teraz się załamał, ponieważ sama nie jest w stanie poradzić sobie ze zdjęciem skomplikowanego hasła.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!