Rozdział 20

1.2K 95 11

Dziękuje za 1000 wyświetleń! Awww dziękuje, dziękuje, dziękuje, jesteście cudowni, najlepsi, the best

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak jak przewidziałam spóźniłam się na próbę. Oczywiście wyszyscy nabijali się ze mnie, że jak to taka perfekcyjana osoba się spóźniła. Czemu każy mnie tak widzi? Czy każdy mnie tak odbiera? 

- Może po tym- pokazałam ostatni ruch z układu i dodałam swój- dodamy to 

Pokazałam piruet, a oni tylko zaśmiali się pod nosem.

- Nie za bardzo się rządziesz skarbeczku? - zapytał Kacepr  mrugając rzęsami- Tego tu nie będzie. Coś ci nie wyszło.

- Chcesz mnie uczy jak tańczyć jazz? Serio?- zaśmiałam się- Ktokolwiek z was pokaże szase, padebure, releve* w pierwszej pozycjii klasycznej lub jazzowej.

Zapadła cisza, nikt nie odważył się spróbować.

- I co? Nikt nie ma odwagi zaprezentować swoich umiejętności?- powiedziałam spkojenie, choć  miałam ochotę zacząć krzyczać, ale pomyślałam o rodzicach i kolejnym kazaniu, więc odpuściłam.

- Zaczynajmy- powiedziałaDaria i włączyła muzykę. Mój krok został uwzględniony i dodany do układu.

Po próbie wróciłam do domu. W kuchni czekali na mnie rodzice.

- Co tak długo?- zapytała mama zagradzając mi schody.

- Byłam na próbie z Michałem, a coś nie tak?- ok źle, że skłamałam, ale rodzice nie pozwoliby mi brać w tym udziału. W szkole chodzę na zajęcia hip-hopu, ale nie mogę występować z innymi z grupy.

- Acha no dobrze idź na górę- powiedział tata, a ja poszłam do pokoju. Zaczęłam odrabiać lekcje. Gdy już skończyłam, zadzwoniłam do Wiktorii.

- Cześć Rosie- powiedziała Wiktoria po kilku sygnałach.- Coś się stało?

- Nie, a czemu miałoby się coś stać?- zapytałam- Nie mogę tak po prostu zadzwonić?

- Tylko, że ty nigdy tak po prostu nie dzwonisz- zaśmiała się i cicho szepnęła- Czekaj.

- Czemu mam czekać?

- Nie to nie do ciebie- wyjaśniła- To o co chodzi?

- Z kim jesteś? Czemu mi nie powiedziałaś?

- Z nikim.

- Jak tak to przyjdziesz do mnie?- zapytałam, wiedziałm, że jest z kimś (pewnie jakimś chłopakiem) i mi odmówi.

- Wiesz... nie mogę- zawachała się- Robię lekcję.

- Ta jasne. Pa

- Oj nie obrażaj się- powiedziała, a ja się rozłączyłam.

Nie chodzi mi, że jest z kimś, tylko o to, że nic mi nie powiedziała. Od kilku dni zachowuje się dziwnie. Po szkole zawsze mi ucieka i nie wiem co robi. Jast moją kuzynką i chce wiedzieć z kim się spotyka. To chyba logiczne.  Tylko kto to jest? Znam go? A może to Michał? Nie, Rose co ty wymyślasz! Ale przecież mogą być razem, nic mi do tego. Tylko czemu mi nic nie powiedzieli? Może oni myślą, że on mi się podoba. Nie, oni nie mogą być razem. Nie dramatyzuj. Rosalie nie wymyślaj głupot. To ktoś inny, tak, napewno. Czy ja jestem zazdrosna? Ja się nie poznaję. O co chodzi? Ratunku...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeszcze raz dziękuje za 1000 wyświetleń.

Tak wygląda 20 rozdział. Podoba się?

Czytasz= komentujesz+ gwiazdkujesz

Do następnego1
* nie wiem jak się to pisze, więc napisałam jak się wymawia
PS Zapraszam na nową książkę ,,Please come bac to me"
Nie wiem o co chodzi ale wyszystko się pogrubiło i jak czytam to niektóre części usuwa. U was też?

PerfekcyjnaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!