[18] Chapter Eighteenth (First Season)

2.4K 191 11

„Życie nie oferuje wyjaśnień czy przeprosin. To my je wymyślamy."~ Jonathan Carroll 

         Cassandra podniosła się na równe nogi, kiedy tylko wszystkie radiowozy z okolicy odjechały. Nie wierzyła w to, że mogło pójść jej aż tak łatwo, ale nie miała zamiaru dłużej siedzieć na tym cholernym dachu. Słońce już dawno zaczęło wschodzić, a lekko różowe niebo z białymi chmurami sprawiało niesamowite wrażenie. Cass nie miała jednak siły, żeby go podziwiać. Od ostatnich kilku godzin nie miała okazji na to, żeby choć przez piętnaście minut zmrużyć oczy, a ostatni raz spała u chłopaków zaraz po tym, jak dowiedziała się, że Malik nie żyje. Jak łatwo się domyśleć ten sen nie należał do najprzyjemniejszych w życiu ciemnowłosej.

         Kobieta podeszła do krawędzi dachu i spojrzała w dół. Zaczęła głośno się śmiać, przyciągając tym samym uwagę Louisa i Liama, stojących na dole przy swoich motorach. Była w stu procentach pewna, że przyjechali z akcją ratunkową specjalnie dla niej. Pokręciła głową, pochylając się do przodu i opierając dłonie na lekko ugiętych kolanach. Mogła się domyślić, że nie dadzą jej niczego zrobić po swojemu i tak, jak ona uważa za słuszne. Domyślała się również, że duży udział ma w tym nie kto inny, jak sam Zayn, który kazał im pilnować Cass na każdym kroku, podejrzewając, że nie poradzi sobie w sytuacjach, na przykład takich, jak ta, która przed chwilą miała miejsce. No cóż... Jak widać na załączonym obrazku - grubo się pomylił.

-- Masz stamtąd natychmiast zejść do nas, a potem jedziemy do domu i musimy coś ważnego sobie wytłumaczyć - warknął Liam, machając na nią kilkukrotnie ręką. Ciemnowłosa wzruszyła ramionami, podchodząc do drabinek i schodząc po nich na dół. Otrzepała spodnie, po czym udała się w kierunku mężczyzn, przygotowując się mentalnie na wszystkie pretensje, jakie do niej mają. Nienawidziła ich zrzędzenia, ale wiedziała, że to nieodłączna część dnia, kiedy są mocno zdenerwowani, tak jak teraz, albo niewyspani - również, jak w tym momencie.

-- Nie musicie mnie podwozić do domu. Jest niecałą przecznicę stąd, więc jestem w stanie dojść tam sama - rzuciła luźno, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej i mierząc ich oboje badawczym spojrzeniem.

         Już na pierwszy rzut oka można było dostrzec, że to Paynem szarpią nerwy. Natomiast Tomlinson jest bardziej rozbawiony, niż podenerwowany, co dokładnie widać po iskierkach w jego oczach, które nie goszczą tam zbyt często. Może to oznaczać tylko tyle, że w życiu szatyna stało się coś naprawdę przyjemnego, dzięki czemu ma dobry, jak nigdy, humor.

-- Jak już powiedziałem musimy poważnie porozmawiać, więc teraz grzecznie usiądziesz na któryś motor i pojedziesz z nami, do naszego domu. Aha. Nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu, bo i tak nie mam najmniejszego zamiaru cię słuchać, a ty jedynie pogarszasz swoją sytuację - warknął, naciągając kask na głowę. Ciemnowłosa podniosła wysoko brew, odwracając się przodem do Tommo. Ten jedynie wzruszył ramionami i podał jej swój kask, dobrze wiedząc, że nie będzie miała najmniejszego zamiaru wsiadać na motocykl jego przyjaciela.

         Willson bez słowa przyjęła ochraniacz, nałożyła go na głowę, zapięła i zajęła miejsce za szatynem, od razu obejmując go w pasie ramionami. Pojazdy ruszyły, sprawiając, że w najbliższej okolicy dało się słyszeć głośny warkot silnika. Cassie całą drogę zastanawiała się, co mogło ugryźć jasnego blondyna, że zachowuje się w stosunku do niej jeszcze bardziej oschle, niż za poprzednim razem. Czasami wydawało jej się, że mężczyźni są jeszcze bardziej skomplikowani, aniżeli na co dzień szatynce się wydawało. Odkąd pamięta uważa je za maszyny proste, wręcz banalne w obsłudze. Wystarczy im, że mają miejsce do spania, coś do zjedzenia i dupę do poruchania. Od jakiegoś czasu jednak przekonuje się, że istnieją wyjątki od reguły i najprawdopodobniej wszystkie znajdują się nie gdzie indziej, jak w gangu Malika, który tak swoją drogą jest najbardziej skomplikowany z nich wszystkich, razem wziętych.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!