Shannon

        Obudziłam się dosyć wcześnie. Moje torby były już dawno spakowane, dlatego spokojnie poszłam do łazienki wziąć ciepłą kąpiel i przebrać się w wybrane wcześniej ubrania.

        Spakowałam do walizki wszystkie rzeczy, które były mi potrzebne jeszcze na teraz. W końcu byłam całkowicie gotowa na wyjazd.

        Zeszłam na dół do kuchni, w celu zjedzenia czegoś. Powitał mnie przyjemny zapach naleśników. Ivy uśmiechnęła się do mnie, gdy zajęłam jedno z miejsc przy blacie.

        - Mam nadzieję, że będą Ci smakować. - uśmiechnęła się, podając mi talerz z pysznie wyglądającym jedzeniem.

        Rozmawiałyśmy o mojej podróży, więc czas zleciał mi bardzo szybko. Zerknęłam na zegarek. Jeżeli nie chciałam spóźnić się na samolot, musiałam się już zbierać.

        Dziewczyna także zdała sobie z tego sprawę, przez co nagle posmutniała.

        - Odwieziemy Cię. - skinęłam głową, podchodząc do zlewu w celu umycia brudnego naczynia. Tak naprawdę musiałam po prostu zająć czymś ręce, ponieważ sama nie czułam się za dobrze ze świadomością, że za trzy godziny będę już w drodze, z daleka od moich przyjaciół, z daleka od Niall'a.

        Chłopcy znieśli moje torby w akompaniamencie moich pisków, kiedy moje rzeczy prawie runeły razem z nimi ze schodów. 

        Wszyscy byliśmy w dziwnych nastrojach. Jakby weseli, ale jednak smutni. Nigdzie nie mogłam znaleźć Niall'a.

        - Nie ma go od wczoraj.  - szepnęła Ivy, odpowiadając na moją nieme pytanie. Pokręciłam jedynie głową, wychodząc z domu. 

                                        ***

        Przyjaciele udzielali mi mnóstwa rad, przekrzykując się wzajemnie. Naprawdę będę za nimi tęskniła, ale tam będzie Carrie, prawda? 

        Tylko gdzie była, kiedy spotykały mnie te wszystkie złe rzeczy? Westchnęłam cicho, gdy moim oczom ukazało się lotnisko. 

        Czyli pora na nieuniknione.

        Ociągałam się z wyjściem z samochodu. Moje kroki w stronę lotniska były wolne, a w kierunku terminalu już prawie w ogóle się nie ruszałam.

        - Zawsze możesz zostać, Shann. - szepnęła Ivy, jednak pokręciłam przecząco głową. Wywołano mój lot.

        Przytuliłam ich, żegnając się. 

        - Myślałam, że zawrócę, kiedy się tu pojawi, ale jego nawet tu nie ma... - szepnęłam cicho do dziewczyny, która jedynie objęła mnie mocniej.

        - Miłość ma w sobie to, że zawsze znajduje drogę. - odparła cicho. 

        Pomachałam im, znikając za masywnymi drzwiami. Nie było już odwrotu. Właśnie zaczynałam na nowo.

        - Żegnaj Irlandio, witaj Ameryko...

                                                        ***

Niall

        Nie zdążyłem. Nie zdążyłem jej zatrzymać. Nie zdążyłem jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham. 

        Jestem frajerem. Jestem frajerem, który bez niej ma już niczego.

Let It Go / n.h. ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!