Rozdział 7 *Co to znaczy kochać?*

904 62 3

- Shannon

        Odkąd wróciłam do domu, bo tak właśnie nazywałam mejsce, w którym zamieszkałam dzięki pomoy Niall'a, minął już miesiąc.

        Pomagam im, sprzątam, czasami gotuję. Okej, w kuchni spędzam praktycznie cały dzień, ponieważ wykarmienie tylu ludzi zajmuje naprawdę mnóstwo czasu.

        Właśnie skończyłam zmywać ostatni talerz, kiedy do pomieszczenia wszedł blondyn. Uśmiechnął się do mnie, obejmując ramionami. 

- Masz ochotę gdzieś dzisiaj wyjść? - zaproponował, na co ochoczo skinęłam głową. Od dawna nie opuszczałam tego budynku i chociaż naprawdę lubiłam w nich przebywać, potrzebowałam się stąd wydostać, chociaż na chwilkę.

- To idź się przebrać, ja czekam w salonie. - musnął ustami moje czoło, znikając za drzwiami. Z szerokim uśmiechem na ustach pobiegłam na górę.

        Wybrałam sukienkę w kwiaty i białe trampki. Poprawiłam makijaż, a włosy luźno opuściłam na ramiona. Przejrzałam się w lustrze, a kiedy uznałam, że było w porządku chwyciłam za brązową torebkę i zeszłam na dół.

        Niall oderwał wzrok od telewizora, gdy usłyszał, że schodzę. Oblizał usta, kiedy zlustrował mnie wzrokiem. Nic nie mogłam poradzić na to, że automatycznie się zarumieniłam. 

- Wyglądasz pięknie. - szepnął wprost do mojego ucha, chwytając mnie za dłoń. Zastanawiałam się skąd  u niego taka nagła zmiana. Dzisiaj wyjątkowo okazywał wobec mnie sympatię. Tak, wiem. Co noc przychodzę do niego, ponieważ śnią mi się koszmary, a on bez problemu mnie przyjmuje. Może to nas do siebie zbliżyło?

- Motor czy auto? - hm, ze względu na mój stroj, wskazałam na samochód. - Dobry wybór. - rzucił, ruszając zabawnie brawiami. Zachichotałam, zajmując miejsce pasażera, dziękując Niall'owi za otworzenie mi drzwi.

- Gdzie jedziemy? - zapytałam, gdy wyjechał z posesji. 

- Niespodzianka. - rzucił radośnie, włączając się do ruchu drogowego. 

        Wydawało mi się, że jechaliśmy całą wieczność, dlatego odetchnęłam z ulgą, kiedy samochód wreszcie stanął. 

        Rozejrzałam się dookoła. Znajdowaliśmy się pod jakąś włoską restauracją, która nie wyglądała na tanią.

- Idziesz? - Horan spoglądał na mnie wyczekująco, na co pospiesznie skinęłam głową, opuszczając pojazd.

        Objął mnie w talii, prowadząc do wejścia. 

        Powitał nas uśmiechnięty kelner. Niall ścisnął mocniej moje biodra, gdy zauważył, jak chłopak puścił mi oczko.

- Tutaj menu, czy potrzebują państwo czegoś jeszcze? - zapytał uprzejmie, jednak jego wzrok wciąż utwkiony był na mnie. Nie czułam się z tym komfortowo, a Niall widocznie to zauważył, ponieważ jego wypowiedź chwilę później na to wskazywała:

- Zmianę kelnera, natychmiast. - i tak byłam pełna podziwu, że był opanowany. Ten chłopak powinien skakać z radości, że nie skończył z połamaną kończyną.

- Co zamawiasz?

- Myślę, że to będzie pizza.- usłyszałam śmiech blondyna, przez co zmarszczyłam czoło.

- Masz tu tyle skomplikowanych nazw, a Ty wybierasz pizzę? - skinęłam głową.

- Właśnie dlatego, przynajmniej wiem, że będzie mi smakować. - wzruszyłam ramionami. Horan nie zdążył niczego dodać, ponieważ przy stoliku pojawiła się nasza nowa kelnerka. Od razu zauważyłam, że spodobał jej się mój towarzysz, zresztą on nie wyglądał, jakby była mu obojętna. Zagryzłam wargę, starając się zignorować ból w klatce piersiowej.

- A dla Ciebie? - rzuciła mi lodowate spojrzenie, trzymając długopis przy notesiku. 

- Pizza pepperoni i lemoniada. - mruknęłam spuszczając wzrok na kolana.

        Dziewczyna odeszła w stronę kuchni. Nie podnosiłam wzroku, a Niall nie wyglądał na kogoś, kto chciałby to zmienić. 

        Ucieszyłam się, widząc jedzenie na stole, przynajmniej mogłam zająć się czymś innym. Wciąż nie odezwaliśmy się do siebie słowem, co było naprawdę niekomfortowe.

        Kiedy skończyliśmy, Niall zapłacił, a ja zauważyłam, jak bierze numer od tamtej kelnerki. Zabolało jeszcze bardziej, dlatego odmówiłam, kiedy zaproponował, abyśmy poszli do kina.

- Chcę wracać do domu. - mruknęłam, wpatrując się w chodnik.

- Okej. - rzucił, ciężko wzdychając. 

        Droga minęła w ciszy, jak poprzednia godzina. Nie chciałam być pierwszą, która ją przerwie. Poczułam ulgę, kiedy zobaczyłam znajomy budynek.

- Wrócę później. - rzucił Niall, gdy stanął przy furtce. Zmarszczyłam czoło, odwracając się do niego.

- Jedziesz do niej? - skinął głową. Przełknęłam ślinę, próbując powstrzymać łzy.

- Ty nie wiesz, co to znaczy kochać, prawda? - szepnęłam, zatrzaskując za sobą drzwi. 

        Zapłakana wbiegłam do domu, zamykając się  w swoim pokoju. Ignorowałam nawoływanie moich przyjaciół, potrzebowałam samotności, ponieważ od dawna nie miałam złamanego serca.

Let It Go / n.h. ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!