[16] Chapter Sixteenth (First Season)

2.7K 183 22

Fazy żalu: podobno pierwszą jest niedowierzanie. ~ Harlan Coben

         Cassandra usiadła przy biurku, od razu podłączając twardy dysk, który zabrała, do swojego laptopa. Zaczęła się zastanawiać, w jaki sposób może złamać hasło, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Zrezygnowana w końcu wysłała SMS 'a do Liam 'a, żeby jak najszybciej do niej przyjechał. Co prawda uznała tę wiadomość, jako osobistą porażkę, ale nigdy nie była jednym z najlepszych hackerów na świecie. Owszem, potrafiła zdjąć poste hasła, albo dostać się do potrzebnych plików, ale tylko dlatego, że Samuel nauczył ją podstaw.

         Podniosła się i zbiegła po schodach na dół, kiedy tylko usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je na oścież, mrużąc oczy, kiedy Payne zaczął się jej uważnie przyglądać. Nie wiedziała, o co mu chodzi. Odsunęła się od drzwi, pozwalając mu tym samym na wejście do środka. Mężczyzna jednak nawet się nie poruszył, w dalszym ciągu mierząc ją uważnym spojrzeniem. W końcu westchnęła podenerwowana i udała się w głąb mieszkania, prosto do swojego gabinetu. Nie zaszła daleko, ponieważ Liam - jakby nagle odzyskał świadomość - podszedł do niej w dwóch krokach odwrócił przodem do siebie.

-- Czemu masz całe ubrania we krwi? - zapytał ostro, przyciągając ją mocniej do siebie, żeby nie była w stanie się wyrwać. Szatynka przewróciła oczami, po czym wzruszyła obojętnie ramionami.

-- Jeżeli myślałeś, że uda mi się napaść na dwa domy i nikogo po drodze nie zabić, to powinieneś się zastanowić nad tym, w jakim zawodzie pracujemy - westchnęła, próbując zabrać swoje ramię i przywrócić krążenie krwi w całej ręce. Palce powoli zaczynały drętwieć kobiecie i nie mogła uznać tego za najprzyjemniejsze odczucie na świecie.

-- W sumie racja - mruknął i uwolnił Cassie. Szatynka natychmiast zaczęła poruszać ramieniem, zaczynając wspinać się po schodach.

         Po kilkudziesięciu sekundach w końcu dotarli do gabinetu ciemnowłosej. Nie chciała go tutaj wpuszczać, ale pocieszała się tym, że będzie mogła mieć go cały czas pod obserwacją. Payne usiadł za biurkiem i od razu wziął się za zabawę z komputerem. Musiał jak najszybciej wrócić do domu, ponieważ Louis i Samantha po raz kolejny postanowili udowodnić sobie nawzajem, kto jest ważniejszy dla Malika i po kim dłużej by płakał. Niall mógł sobie sam z nimi nie poradzić.

         Cassandra już od jakiegoś czasu nie robiła nic konkretnego. Siedziała przed szufladą i układała w niej papiery. Mężczyzna był zbyt skupiony na swojej pracy, żeby cokolwiek przeczytać, albo zauważyć coś ciekawego. Westchnęła cicho, zamykając przegrodę na klucz i wyjmując z kieszeni wibrujący telefon. Zaraz po przeczytaniu SMS 'a, oczy szatynki otworzyły się szeroko, a źrenice powiększyły do nienaturalnych rozmiarów.

-- Malik nie żyje - powiedziała cicho, zasłaniając usta dłonią, jakby w cale nie chciała powiedzieć tych trzech słów. Liam przerwał pracę i zaczął się głośno śmiać, ale żaden bodźce nie dochodziły do Cassie. W końcu dostała to, czego chciała, ale nie czuła się usatysfakcjonowana, a nawet wręcz przeciwnie. Gdyby tylko mogła, to cofnęłaby czas i nie kazała Samuelowi dzwonić do nikogo. - Ja nie żartuję. Patrz - głos dwudziestopięciolatki załamał się nieznacznie, co natychmiast zamaskowała głośnym odchrząknięciem, po czym podała swój telefon Payne 'owi. Mężczyzna natychmiast odebrał od niej komórkę.

-- Skąd wiesz, że to nie podróbka? - zapytał, mierząc kobietę uważnym spojrzeniem. Cass zamknęła oczy, kręcąc głową w każdą możliwą stronę i podciągając kolana pod brodę, o które oparła głowę. Wplotła palce we włosy, ciągnąc za nie z całej siły. Powinna się cieszyć, a nie czuć tę cholerną pustkę, jaka towarzyszyła jej po stracie Josephine.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!