[15] Chapter Fifteenth Part II (First Season)

3.4K 200 27

Wszystko, co nas spotyka - zdrowie czy cierpienie, dobro czy zło, chleb czy głód, przyjaźń ludzka czy niechęć, dobrobyt czy niedostatek - wszystko to w ręku Boga może działać ku dobremu. ~ Stefan Wyszyński

Rozdział dedykuję @sassypayno. Dziękuję, że jesteś ze mną od początku mojej "kariery". :) 

Zanim posypią się groźby i wyślecie do mnie arsenał z szafek kuchennych i innych takich - pamiętajcie, że jest to dopiero POŁOWA opowiadania i jeszcze nie jedno się w nim wydarzy. Zastanówcie się również nad zamordowaniem autorki - bo kto wam wtedy skończy opowiadanie?  

         Cassie stała przez chwilę, nie mogąc się poruszyć, ani nawet odezwać. Zaczęła przetwarzać dwie wypowiedzi, usłyszane przed chwilą z ust Louisa. Nie podejrzewała, że Malik aż tak bardzo nie chce jej w swoim gangu, ani że ktokolwiek z jego przyjaciół wstawi się za nią u niego. Zastanawiała się, dlaczego szatyn stwierdził, że żałuje tego, że Cass jednak została przyjęta i ma się w miarę dobrze. Popatrzyła pytająco na Liama, który westchnął ciężko, odwracając wzrok. Nie chciał jej powiedzieć, przez co ciekawość szatynki wzrosła kilkukrotnie.

-- Dam ci to, na czym tak bardzo wam zależy, tylko wytłumacz mi, dlaczego tak bardzo chcieliście, żeby mnie jednak przyjął - powiedziała cicho, nie spuszczając wzroku z Payne 'a. Ten w odpowiedzi przewrócił oczami, nawet na nią nie patrząc, po czym machnął ręką i wszedł z powrotem do domu.

         Cassandra, domyślając się, że ma iść za nim, ruszyła przed siebie, cały czas trzymając kask w dłoniach. Weszła do środka, w dalszym ciągu podążając za mężczyzną, który poszedł na pierwsze piętro. Zrobiła to samo, a po chwili siedziała już w jednym z wielu pomieszczeń, znajdujących się w budynku, które najprawdopodobniej pełniło funkcję gabinetu Liama. Rozejrzała się uważnie, stwierdzając z uznaniem, że w pokoju panuje nienaganny porządek, który bardzo ceni u płci przeciwnej, ponieważ jest on dość rzadko spotykany w ich towarzystwie.

-- Jak pewnie wiesz, Zayn ma dziewczynę - zaczął Payne, ale kobieta niemalże natychmiast weszła mu w słowo, nawet nie dając się dobrze rozkręcić.

-- Przecież to oczywiste, że ktoś taki jak on będzie miał dziewczynę. Nie rozumiem, co ona może mieć ze mną wspólnego - szatynka wzruszyła ramionami, kładąc kask na podłodze obok fotela obrotowego, na którym siedzi. Podciągnęła jedną nogę, zginając ją w kolanie i opierając na niej brodę.

-- Nie przerywaj mi, a dowiesz się wszystkiego po kolei - westchnął mężczyzna, przewracając oczami, po czym zajął miejsce naprzeciwko; po drugiej stronie biurka, wykonanego z jasnego drewna. - Otóż Samantha jest wredną suką, której tak naprawdę nikt nienawidzi. Nie rozumiem Malika, z resztą nie tylko ja, ale cała reszta gangu również, dlaczego on ja dalej trzyma, skoro zna całą prawdę na jej temat. Wydaje mi się, że jest mu potrzebna do brudnej roboty, ale nie ważne. Nie do tego dążę. Otóż, jak już wspomniałem nikt nawet nie lubi przebywać w obecności Samanthy. Wszyscy jesteśmy wyczuleni na zachowanie, podobne do zachowania tej świruski - mężczyzna wzruszył ramionami, jakby to, co przed sekundą powiedział, było najoczywistszą prawdą na świecie. Ciemnowłosa spuściła głowę, starając się przez chwilę zastanowić.

-- Przecież ja jestem wredna dla was wszystkich od samego początku. Nie rozumiem, dlaczego nagle teraz, po dwóch i pół miesiąca zaczęło wam to przeszkadzać - rzuciła kobieta, w dalszym ciągu nie patrząc na swojego towarzysza.

-- Uwierz mi na słowo, że kiedy jesteś w obecności Malika, to mocno się hamujesz - zakpił Liam, po raz kolejny przewracając oczami. Włączył komputer, chcąc sprawdzić, czy Zayn nie przysłał mu jakichś wiadomości, ewentualnie wieści z misji, chociaż wiedział, że na to nie ma co liczyć. Mulat, kiedy zaczynał wszystko sam, to musiał w taki sam sposób skończyć i nie było przeproś. Nawet, jeśli miałby przez to zginąć.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!