Rozdział 16

1.3K 99 11

- Michał ja...- wydusiła.

Spuściła głowę, wzrok wbiła w podłogę. Tak jak dziecko czeka na karę od rodzica. Emocje już się uspokoiły i zrozumiałem, że nie musiałem na nią krzyczeć, mimotego, że jest to rocznica śmierci mamy i jestem zdenerwoway. Odwróciłem się w jej strone, była w tej samej pozycji. Wypuściłem powietrze po czym ukucnąłem koło Rosie. 

- Nie musisz nic mówić- weschnąłem spokojnie.- Popatrz na mnie.

Schwyciłem za jej podbrudek i skazałem ją na patrzenie na mnie.

- Nie powinnam pytać- patrzyła mi prosto w oczy, ja jej również.

- Nie powinnienem na ciebie krzyczeć, przecież nic nie wiedziałaś- uśmiechnąłem się, lekko weschnęła po czym powiedziała:

- Przepraszam.

- Rosalie...- zacząłem.

- Rosie- poprawiła mnie śmiejąc się przy tym. Ja również zacząłem się śmiać.

- Zacznijmy próbę. I nie masz mnie za co przepraszać. I żadnego ale.

Uśmiechnąła się po czym udaliśmy się na parkiet. Prawie całą próbę nic nie mówiliśmy, ale to nam dobrze zrobiła. Przynajmniej mnie.

*Rosie*

Wszyszłam z próby. Czułam się głupio. Jak idiotka, która wtyka nos w nie swoje sprawy. To straszne, że jego mama zginęła. Nie wyobrażam sobie życia bez mamy czy taty. Mimo, że może jesteśmy inni to i tak ich kocham, a oni mnie. To się nigdy nie zmieni.

Szłam korytarzem w stronę wyjścia. Nikogo nie było. Zadzwoniłam do Richarda, by po mnie przyjechał. Powiedział, że będzie góra za 15 minut. Postanowiłam, że kupie sobię sok pomarańczwy w szkolnym autoacie. Wrzuciłam pieniądze i schyliłam się po sok. Gdy wróciłam do pozycji stojącej poczułam oddech na moich placach. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe, chciałam wierzyć, że to przewiew, wenytlacja czy coś w tym stylu. Ten ktoś lub coś głośno weschnął przy czym na moje plecy powędrowała jeszcze większa ilość ciepłego oddechu przeciwnika. Odwrócic się, a może nie. A jak on chce mnie zabić, albo porwać dla okupu. Będzie mnie trzymał w piwnicy, ciemnej i brudnej. Nie, nie mogę tak myśleć. A jak to tylko Michał, albo jakiś chłopak robi sobie głupie żarty. 

Powoli zaczęłam się odwracać, choć strach mnie paraliżował nie zatrzymałam się. Zauważyłam, że to był on.

- Co ty robisz? Albo lepiej nie odpowiadaj, nie obchodzi mnie to- syknęłam przez zęby. Zwróciłam się w stronę wyjścia, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie do siebie.

- Nigdzie nie idziesz idiotko.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Noo ten rozdział jest taki trochę mroczny, ale była rozmowa  Rosie i Michała.

Komentujcie i głosujcie to naprawdę motywuje i zachęca do pracy.

Dziękuje za tyle odsłon, jesteście kochani :*

Do następnego :)

PerfekcyjnaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!