[15] Chapter Fifteenth Part I (First Season)

2.8K 235 13

Zabójstwo to ekstremalna forma cenzury. ~ George Bernard Shaw


Dla @Zuzka005 za wywołanie uśmiechu na mojej twarzy :*

         Zmrużyła oczy, biorąc kolejny rozbieg. Otworzyła je jednak szeroko, kiedy zauważyła, że odległość jest sporo większa od poprzednich. Nie miała jednak już szans na to, żeby się zatrzymać, więc może albo próbować przeskoczyć, albo spaść i modlić się, żeby śmierć była szybka i nie za bardzo bolesna. Wybrała opcję pierwszą; nie jest tchórzem! Skoczyła, walcząc z narastającą paniką...

         W ostatnim momencie jej stopy dotknęły twardej powierzchni dachu, a ona sama zatoczyła się, po raz kolejny nie mogąc złapać równowagi i opadając boleśnie na kolana. Jej reakcja była jednak zupełnie inna, niż „powinna". Kobieta zaczęła się cicho śmiać, kręcąc głową nad swoją głupotą. Przecież powinna uważniej sprawdzić, czy odległości pomiędzy budynkami są na pewno identyczne.

         Podniosła się szybko, opanowując swoje rozbawienie, po czym ruszyła przed siebie, otrzepując kolana z pyłu i poprawiając kabury oraz noże, które miała przyczepione do swojego ciała. Nie chciała niczego zgubić, ponieważ mogła sobie tym uratować w ostateczności życie. Nie miała jednak zamiaru się zdradzać i dalej pozostawała przy takiej strategii. Po co pokazywać się swoim wrogom nawet, jeśli nie wiedzą o tym, że nimi są?

         Kiedy po piętnastu minutach w ogrodzie dalej przebywało dużo, podejrzanie wyglądających mężczyzn, zrezygnowana zeszła z dachu i przeskoczyła przez płot, chowając się od razu za garażem. Przygryzła mocno dolną wargę, kiedy jeden z mężczyzn, najprawdopodobniej zauważając podejrzany ruch, ruszył w jej kierunku. Naprawdę tego nie chciała, ale wzięła nóż z lewej. Ma zamiar pozostać niezauważoną do samego końca. Zaczyna po woli żałować, że wybrała dzień, ale już nie ma odwrotu. Następnym razem będzie pamiętać, żeby nie popełnić tego samego błędu.

         Kiedy tylko mężczyzna ją zauważył, ona natychmiast kopnęła go z całej siły w krocze, stając za nim i kładąc mu dłoń na ustach, żeby nie był w stanie wydobyć z siebie żadnego, głośniejszego dźwięku. Zmrużyła oczy, przejeżdżając szybko ostrą częścią noża po gardle szatyna, przecinając tętnicę, przez co zakaszlał jej kilkukrotnie w dłoń szkarłatną krwią, zamknął oczy i po kilku sekundach umarł. Zdecydowanie nie preferowała takie rozprawiania się z napastnikami, ale nie miała w tym wypadku innego wyjścia. Wystrzał pistoletu mógł przyciągnąć zbyt wielu zainteresowanych.

         Wytarła nóż o wierzch swojej bluzy, a zakrwawioną rękę o spodnie i schowała ostry przedmiot z powrotem do pokrowca na łydce. Ominęła martwe ciało i kilkukrotnie sprawdziła, czy piorunochron nie odpadnie pod jej ciężarem. Nabrała pełno powietrza w płuca, by po kilku sekundach wypuścić je ze świstem. Nie czekając na nic więcej zaczęła wspinać się do góry, żeby móc dostać się do środka budynku. Szkoda tylko, że nie ma pojęcia, gdzie jest gabinet Branda.

~*~

         Zayn wszedł bezszelestnie do domu jednego ze swoich wrogów, z bronią uniesioną na wysokości swoich oczu, aby móc w każdej chwili się bronić. Nie miał zamiaru zginąć z ręki jakiegoś frajera i nowicjusza w „nielegalnym świecie". Rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu, po czym nie opuszczając dłoni ruszył do magazynu, w którym trzymają narkotyki. Nie jego wina, że klient rozmyślił się i postanowił kupić od niego coś, czego akurat nie przywiózł ze sobą do Kanady. Przecież nie może zrezygnować z kilku tysięcy dolarów z tak błahego powodu i właśnie dlatego postanowił zdobyć towar na własną rękę.

         Bez problemu wyważył drzwi, dzielące go od celu i wszedł do środka, odszukując wzrokiem narkotyku, który był mu potrzebny. Zaczął ściągać go z półki i wkładać sobie do kieszeni, żeby wypełnić je możliwie jak najbardziej. Przewrócił oczami, wzdychając ciężko, kiedy przerwał mu znajomy śmiech. Mozolnie odwrócił się w kierunku wejścia, lustrując znudzonym wzrokiem Denisa. Miał serdecznie dość tego gościa i nie podobał mu się fakt, że stoi przed nim z bronią. Chciał sięgnąć po swoją, którą odłożył na chwilę, żeby móc schować narkotyk, ale przeciwnik strzelił w nią, przez co wsunęła się pod regały, a Malik w ostatnim momencie zdążył uratować swoją dłoń. Obrzucił go nienawistnym spojrzeniem, mrużąc groźnie oczy.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!