Włoski plażing - część 32

Zacznij od początku

- Podobała ci się co?

- Która?

- Ta co grała z nami w siatkę.

- Aa taa. - Paul udawał, że dopiero skojarzył o którą kobietę chodzi Johnowi. - No nie powiem całkiem niezłe miała... umiejętności w siatkę.

- Wcale grać nie umiała. - Prychnął John. - Widziałem jak się o ciebie otarła a tobie już... tak w głowie miałem taki widok.

- Serio?

- Mhm.

- Ejj Johny, ładna była, ale to ciebie kocham. - Paul westchnął. - Czy ty musisz się fochać o każdą kobietę?

- Tak. Ja wiem jakie one mają zamiary względem ciebie. Przecież ta co z nami grała, cały czas szukała okazji żeby się o ciebie poocierać.

John nic nie poradził, że był zazdrosny o Paula. On nie dostrzegał nikogo innego poza swoim chłopakiem a McCartneyowi nadal latały oczy za panienkami.

- Zaprosiła mnie na drinka. - Powiedział niepewnie.

W odpowiedzi usłyszał gburowate burknięcie.

- Zamierzasz iść?

- Tak.

- Super...droga wolna. - Wielce urażony pan Lennon powalił się na koc.

McCartney miał dość. Pomyślał, że źle zrobił mówiąc chłopakowi o wyjściu. Mógł po prostu opuścić pokój pod pretekstem wyjścia na samotny spacer czy coś podobnego. Nie przypuszczał jednak, że John zrobi mu awanturę o zwykłego drinka. Z jednej strony podobało mu się to, że Lennon tak bardzo chce, żeby już nic się nie popsuło ale z drugiej, zaczynał popadać w jakąś obsesję.

- Nie idę tam żeby ją przelecieć. - Powiedział przez zaciśnięte zęby.

- Ale ona tak. Bez pretensji to ja pozwolę ci się umawiać z kobietami w wieku pięćdziesiąt i plus.

- John, zabrałeś mnie do Włoch. Daj mi poznać tutejsze miejsca.

- No właśnie nie zapominaj, że ja cię tu zabrałem... - Po tych słowach odwrócił się tyłem do McCartneya.

Chłopakowi zrobiło się szkoda Johna. W sumie trochę racji w tym było. To on zaplanował cały wyjazd bo chciał spędzić z Paulem trochę czasu. Macca rozejrzał się po plaży szukając nowej znajomej. Gdy tylko wypatrzył ją w grupie koleżanek podszedł zapytać czy John może iść z nimi. Niestety była to impreza zamknięta i zabrać można było tylko jednego gościa towarzyszącego. No trudno John musiał to jakoś zrozumieć. Wrócił na koc i próbował załagodzić tę sprzeczkę.

- Maleńki, a co robimy jutro. - Zapytał przytulając się do chłopaka.

- Mam pewne plany ale waham się co do nich.

- No to opowiedz, pomogę ci podjąć decyzję.

- Nie mogę. - Odburknął nadal obrażony John.

- Możesz przestać się już obrażać? - Uniósł się Macca – Przecież nie wytrawię tej dziewczyny.

Lennon zacisnął ręce w pięści nabierając w nie piachu i rozcierając go między palcami.

- A poznasz ją w ubraniu wieczorem?

- Twarz będzie miała taką samą. - Zastanowił się chwile i uśmiechnął pod nosem – A najwyżej każę jej się rozebrać i się okaże.

Lennon zrobił oczy jak zdewociała staruszka widząca na ulicy całującą się parę. Paul parsknął by śmiechem gdyby wiedział, że nie jest to najlepsza pora. John wziął jego wypowiedź całkiem serio.

- Czy z tobą już pożartować się nie da?

- Nie na takie tematy.

- Aha. W takim razie pogadamy jak ci się humor poprawi.

Paul miał dość humorów Johna. Wstał włożył na siebie swoje rzeczy i udał się do Hotelu gdzie przygotował sobie ochładzający koktajl, z którym usiadł na leżaku na balkonie. Trzy łyki napoju później zasnął jak małe dziecko.

Dwa kwadranse później do pokoju wrócił także John. Ochłonął trochę po sprzeczce na plaży i nie miało to nic wspólnego z tym, że jakieś dziecko wylało mu na głowę wiaderko pełne zimnej wody. Znalazł śpiącego Paula i bez żadnych skrupułów zabrał mu z ręki jego koktajl siadając na leżaku obok.

- Oddawaj mój napój gnido. - Wybełkotał przez sen Paul.

- Chciałbyś głupolu. - Zaśmiał się Lennon a Macca zachrapał i obrócił się na drugi bok.

Mężczyzna zauważył miseczkę orzeszków stojących na ziemi. Podniósł nią i zaczął celować w ucho i szyję chłopaka powstrzymując przy tym cichy śmiech.

- C..co jest..? Jak ja ci rzucę...? - Powiedział ujrzawszy sprawcę tego małego zamieszania.

- Nie śpimy. Na wakacjach jesteś.

- Przecież nie śpię. - Ziewnął. - Która godzina?

- Już po twojej randce. - Skłamał John.

- Ale na pewno? - Spojrzał na Johna ze zdziwieniem. - To nie miała być randka.

- A co, dalej chcesz iść beze mnie?

-John, wziął bym cię gdybym mógł, ale ona ma zaproszenie dla dwóch osób. - Dlaczego dla niego było to logicznie a dla jego kochanka nie?

- Dobra, wiesz co to sobie idź wszystko mi już jedno.

Paul nie mógł tego pojąc, tu musiał być jakiś haczyk. John nigdy nie zienia zdania ot tak.

- I jak wrócę do pokoju to zrobisz mi aferę?

- Nie zrobię. Idź na tego drinka. - Nagle zaczął wręcz nalegać. - Zostaw mnie samego, w sumie to ja też wyjdę się gdzieś rozerwać.

To było dziwne ale teraz Paul nie miał czasu nad tym rozmyślać. Nie mógł się spóźnić. To nie w stylu McCartneya. Poza tym , lepiej wyjść zanim John znów zmieni zdanie. Podniósł się z leżaka i ruszył w kierunku drzwi. Lennon jak typowa mamusie odprowadził go aż pod sam próg. Macca dał mu całusa, klepnął w tyłek i wyszedł. Cały czas jednak towarzyszyło mu dziwne uczucie, że coś jest nie tak.

John tymczasem ubrał się w swoje najlepsze ciuchy i udał się do baru. Nie do jakiegoś pierwszego lepszego ale do tego w którym spotkać miał się Paul z swoją nową znajomą. Wiedział, że śledzenie Paula jest podłe ale co miał zrobić? Nie chodziło o to, że mu nie ufał, bo tak nie było. Po prostu nie wysiedział by w domu nie wiedząc czy ta kobieta nie przesadza z bliskością w stosunku do jego faceta. Z wejściem na imprezę zamkniętą nie miał żadnych problemów. Wystarczyło, że pokazał bramkarzowi dowód mówiący o tym, że nazywa się John Lennon, słynny Beatles. Zajął miejsce w zaciemnionym kącie sali skąd doskonale widział jak McCartney popija drinki, rozmawia, śmieje się i... i tyle, przez całe spotkanie robił tylko te trzy rzeczy. John poczuł się głupio. Musiał zanotować sobie w głowie, że Paul potrafi panować nad sytuacją i nie pozwoli zanadto zbliżyć się do siebie żadnej dziewczynie. Dopił swojego drinka i wyszedł z baru pięć minut po McCartneyu. 

****

Powoli zbliżamy się do końca historii. Zostały jakieś 3-4 rozdziały. Nie wiem co będzie potem. Mam kilka opowiadań ale nie wiem czy chcę je publikować. Są to moje pierwsze opowiadania i jak dla mnie są trszeczkę niewprawne. Chciecie je zobaczyć? 

Two Boys LovePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!