[14] Chapter Fourteenth (First Season)

3.1K 202 17

Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki jakie niesie nam los. ~ Paulo Coelho

         Cassandra zaparkowała przed domem, w którym mieszka Malik i wyszła z samochodu, trzaskając za sobą mocno drzwiami. Chciała w ten sposób pokazać wszystkim, że dojechała na miejsce. Stanęła przed wejściem i nie siląc się nawet na pukanie, weszła do środka, tym razem również zamykając za sobą przejście z hukiem. Nie miała zamiaru być delikatna. W końcu Zayn ‘a już od dwóch godzin nie ma w Nowym Yorku, więc dlaczego nie miałaby poużywać sobie na jego wspólnikach? Całą drogę do tego cholernego miejsca nie znalazła na to pytanie jakiejkolwiek, konkretnej odpowiedzi, przez co postanowiła po prostu zaryzykować.

         Rozejrzała się dookoła, podnosząc wysoko brew, kiedy nie zauważyła w całym budynku żywego ducha. Popatrzyła na zegarek, a widząc godzinę szóstą rano wzruszyła jedynie ramionami, podchodząc do lodówki i zaczynając w niej grzebać. Godzinę temu Liam osobiście do niej zadzwonił i kazał przyjechać, żeby omówić zadanie, jakie wyznaczył dla niej Mulat. Miała cichą nadzieję, że jest to coś prostego i nie będzie musiała zbyt długo się wysilać, żeby potem mieć po prostu wolnych kilka dni, aż do jego powrotu. Nie planowała jednak nic szczególnego, żeby nie zawieść się, kiedy okaże się, że nie dostała w udziale tylko jednego polecenia, a kilka.

-- Widzę, że nie potrzebujesz specjalnego zaproszenia, żeby czymkolwiek się częstować – usłyszała za sobą kpiący głos. Po raz kolejny wzruszyła ramionami, nawet nie odwracając się w kierunku mężczyzny, który postanowił przerwać jej krótką chwilę spokoju. Dobrze wiedziała, że przy ściance działowej stoi Payne i kręci z dezaprobatą głową.

-- Po prostu nie dałeś mi nawet zjeść śniadania, a w mojej lodówce nie ma nic innego niż światełko, więc po prostu przeglądam co macie – mruknęła cicho, wyjmując mleko w plastikowej butelce, po czym zaczęła pić je nawet nie odlewając trochę jego zawartości do kubka.

-- A myślałem, że to facetom brakuje dobrych manier. Muszę przyznać, że ty nawet pod tym względem im dorównujesz – zakpił Li, siadając na jednym z krzeseł barowych i zaczął uważnie przyglądać się swojej towarzyszce, opierając się plecami o stół i kładąc na nim zgięte łokcie.

-- Ujmę to, jako komplement – sarknęła kobieta, chowając mleko z powrotem do lodówki i usiadła na jednym z blatów, wyglądając przez okno, wychodzące na ogród, gdzie zraszacze właśnie podlewały soczyście zieloną trawę. – A tak w ogóle, to dlaczego tutaj tak cicho? – zapytała po chwili ciszy, nie zmieniając obiektu swojej obserwacji. Zaczynało jej się po woli nudzić.

-- Przecież jest dopiero szósta rano. Nikogo, oprócz lokatorów tutaj nie ma. A na nich i tak nie masz co liczyć, bo wczoraj nachlali się jak mało kiedy – zakpił z przyjaciół, przybierając ironiczny wyraz twarzy. Dobrze wiedział, że głośne trzaskanie drzwiami, jakie zafundowała im szatynka na pewno ich wszystkich obudziło, ale mimo to i tak nie będą w stanie podnieść się z łóżek nawet po butelkę wody.

-- Nie powiem, że cierpię jakoś wybitnie z tego powodu, ponieważ wtedy bym skłamała – kobieta podrzuciła brwiami, odwracając głowę w kierunku Payne ‘a, który po chwili zrobił to samo. – Wytłumaczysz mi, na czym polega moje zadanie?

-- Ach tak, oczywiście – Liam wyglądał, jakby Cassie wyrwała go z jakichś większych przemyśleń i tak było. Właśnie zastanawiał się, kim była dziewczyna, którą spotkał wczoraj w klubie na obrzeżach miasta. Była wyjątkowo urocza, ale również niesamowicie wygadana. Można nawet powiedzieć, że podobna z charakteru do Willson. – Będziesz musiała włamać się do jednego z wrogów Zayn ‘a i wykraść mu plany napadu na jakiś bank, czy coś w tym stylu. Przydałyby się również informacje na temat ludzi z jego gangu – mruknął cicho, zaczynając uderzać palcami o blat stołu.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!