35. Bez odwrotu

45 5 0
                                    

Rok 847, centrala korpusu zwiadowczego

Generał potrafił zaszokować. W swojej sześcioletniej karierze wojskowej kapitan Yuna Asahina przekonała się o tym wielokrotnie na własnej skórze. Dotychczas wykazywała się cierpliwością i akceptowała niekoniecznie rozsądne pomysły Erwina Smitha, godzące nie tylko w bezpieczeństwo ludzi pod swoją komendą, ale również jej personalne. Posłusznie podążała za mężczyzną — przekornie próbowała wymyślić lepsze rozwiązania palących problemów, ale w ostatecznym rozrachunku to decyzje mentora okazywały się korzystniejsze, nawet jeżeli obarczone sporym ryzykiem. Dlatego zdzierżyła fałszowanie raportów, dwukrotny awans i czteroletnią kuratelę; bez słowa sprzeciwu zaakceptowała pozycję Leviego jako członka oddziału do zadań specjalnych, mimo że była świadkiem zamachu na życie wówczas pułkownika. W efekcie sama wybrała go na zastępcę — ale tylko dlatego że wpierw zawierzyła ocenie przełożonego.

Tym razem musiała jednak wyrazić sprzeciw. I żaden z obecnych w pokoju oficerów: Miche i Hanji w stopniu pułkownika, partnerka czy kapral służący pod rozkazami eksarystokratki nie byli tym absolutnie zdziwieni.

— Czyś ty, do cholery jasnej, ocipiał do reszty?! — wyrwało jej się konkretnie. Uporządkowane dokumenty z hukiem wylądowały na dębowym, podłużnym stole, przy którym usiedli zgromadzeni. Niewygodne krzesło okupowane przez Yunę uderzyło o kamienną posadzkę. Smith z nieprzeniknionym wyrazem twarzy obserwował protegowaną. Spokój wymalowany na jego obliczu tylko jeszcze bardziej rozsierdził Asahinę. — To, do chuja, nie przejdzie, Erwin! Chcesz mieć hordę wkurwionych burżujów na głowie, poblokowane wyprawy na najbliższe kilka miesięcy i patrzących ci na ręce oficerów z Mitras, którzy wreszcie mieliby wystarczający pretekst, żeby ruszyć te swoje grube dupska?! No, kurwa, nie sądzę — pozwoliła sobie odpowiedzieć. Z premedytacją wykorzystywała fakt, że znaleźli się w kameralnym gronie, przy którym nie musiała tak bardzo zważać na cięty język. I to, że Janine ledwo powstrzymywała się przed dołączeniem do protestu.

— Chcę mieć silną kadrę oficerską — powtórzył z przekonaniem generał. Skrzyżował ręce na wysokości szyi i wsparł o nie brodę. — Myślałem, że ze wszystkich zwiadowców doskonale to rozumiesz, Yuno — wypowiedział jej imię protekcjonalnie, jakby zwracał się do dziecka, które dopiero co dołączyło do korpusu i trafiło na generalski dywanik za niesubordynację. Jak wtedy, uzmysłowiła sobie Asahina, przywołując w pamięci obraz po bójce z Norvinem Singhem. Wspomnienie nieżyjącego kamrata sprawiło, że zmiękły jej nogi, ale dzielnie trzymała pion, wiedząc, że to nie najlepsze miejsce na okazywanie słabości.

— Masz — przypomniała twardo. Nie mijała się z prawdą. Dwuletnie rządy Smitha doprowadziły do przeformowania struktury dowódczej, do której sukcesywnie dopuszczał kolejnych członków stronnictwa. Stopniowo zastępował wypalonych starych wyjadaczy zaufanymi ludźmi, którzy rozumieli potrzebę zmiany w skostniałej jednostce. Zasięgał głosu wśród kapitanów, a jednym z ważniejszych pionków w grze o przetrwanie, za murami czy też w ich obrębie, stał się żołnierz ledwie w stopniu kaprala. Ważniejsze od metek dla Erwina okazały się dwie rzeczy: umiejętności i lojalność. — Nie musisz robić ze mnie pułkownika — upierała się, niemalże wypluwając ostatnie słowo.

— Zasłużyłaś na awans — kontrował chłodno blondyn, niezrażony negatywnym nastawieniem protegowanej. Jakkolwiek zdroworozsądkowy był to argument, Yuna nie myślała o zasługach dla korpusu: ani o wprowadzeniu nowatorskich metod treningowych, ani o przeżywalności ludzi, ani o pracy wykonywanej mniej oficjalnie, na życzenie generała. Umysł snuł czarne scenariusze, w których centrum na powrót stanął Satoru Asahina, kapitan żandarmerii. Nie myślała o własnym bezpieczeństwie, a o Jen, która nieśmiało położyła dłoń na jej kurczowo naciśniętych na brzegu blatu palcach. Ojciec nie zniósłby tej zniewagi; tego, że wydziedziczona córka pięła się po szczeblach kariery, przez nikogo niezatrzymana. Znalazłby skuteczny sposób, by ją pogrążyć, a jedynym na tyle uderzającym było...

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz