[13] Chapter Thirteenth (First Season)

3.2K 225 11

W sporach ginie prawda.~ Lew Mikołajewicz Tołstoj

         Cassandra przekręciła się na drugi bok, mocniej naciągając kołdrę na głowę, kiedy w całym pokoju zapanował chłód, związany z otworzeniem okna. Kobieta nie miała siły na to, żeby się podnieść, więc spróbowała zignorować wszystkie bodźce i po prostu spała dalej. Intruz, który bezwstydnie wtargnął do pokoju Cass miał jednak inne plany i już po kilku sekundach ukucnął przy jej łóżku, mając dobry widok na twarz szatynki. Zaczął przyglądać się niczego nieświadomej dwudziestopięciolatce, zaczynając delikatnie odgarniać niesforne kosmyki, opadające na czoło Cassie. Zayn uśmiechnął się do siebie, kiedy ciemnowłosa zmarszczyła czoło. Mógłby tak patrzeć na nią godzinami, nie to co na Samanthę. Ona była mu potrzebna tylko i wyłącznie do zabawy. Szkoda, że nie mógł na razie niczego zmienić. W końcu takie rzeczy są potrzebne, żeby życie nie stało się nudne i monotonne. Chociaż, czy życie Malika kiedykolwiek takie było? Pomijając ten fakt… Naprawdę chciał w końcu jakoś urozmaicić swoją egzystencję, a przy Stredfield niestety nie miał takiej możliwości. A podobno jemu wolno wszystko…

-- Aniołku, wstajemy – powiedział cicho, przejeżdżając ostrożnie palcami po bliźnie na twarzy Cass. Dziwnie czuł się z faktem, że to on sam uszkodził policzek szatynki. Nie chciał tego, ale kiedy to robił pomiędzy nimi panowała zupełnie inna relacja, niż aktualnie. A może tylko dla niego co nieco się zmieniło, a dla niej dalej jest tylko wrogiem, do którego gangu chce się dostać? Brzmi jak samobójstwo, ale taka właśnie jest Willson – nieostrożna i szalona.

-- Jeszcze chwilę. Nie mam ochoty się podnosić – wymamrotała, przekręcając się na brzuch i chowając twarz w poduszkę. Mulat zaśmiał się cicho, podnosząc na równe nogi, które chwilę później zaczął rozprostowywać.

-- Nie ma ani chwili dłużej. Musisz wstać, bo będziemy przeprowadzać długą i poważną rozmowę – rzucił, podchodząc do biurka ciemnowłosej i odsunął jedną z szuflad, w której zaczął grzebać.

-- I właśnie dlatego nie chciałabym się podnosić aż do momentu, w którym przejdzie ci ochota na rozmowę na jakikolwiek temat – usłyszał za sobą ruch, a kiedy odwrócił się z powrotem do Cass, ta w dalszym ciągu leżała na brzuchu z tą różnicą, że teraz podpierała się na łokciach i patrzyła prosto na niego.

-- Przykro mi, Aniołku. Podnosisz się i idziemy na śniadanie, a potem będziemy poważnie rozmawiać – przechylił głowę na jedną stronę, opierając się o biurko  i krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.

-- Mówiłam ci już, że masz nie grzebać w moich rzeczach – mruknęła gniewnie, podrywając się z łóżka, kiedy tylko zauważyła odsuniętą szufladę z dokumentami. Nie maiła już do niego siły, a ochota na to, żeby wpakować mu kulkę między oczy rosła z każdym dniem coraz bardziej.

-- Oj Willson. Przecież dobrze wiesz, że ja się nikogo nie słucha, a już szczególnie mojego podwładnego – Zayn przewrócił oczami, kiedy kobieta niemalże podbiegła do mebla i zasunęła wszystkie szuflady, następnie zamykając je na niewielki klucz, który potem schowała do stanika. – Mam ci go stamtąd wyciągnąć? – zamruczał, od razu znajdując się przy ciemnowłosej i kładąc jej dłonie na biodrach, przyciągnął ją do siebie, patrząc jej prosto w oczy.

-- Zapomnij Malik – syknęła, starając się od niego natychmiast osunąć. Na szczęście tym razem poszło bez problemu i już po chwili mogła założyć na siebie satynowy, czarny szlafrok. Jakoś nie uśmiechała jej się wizja chodzenia przed nim w dalszym ciągu w samej bieliźnie. Zayn pokręcił głową i zaczął podchodzić do niej. Ona automatycznie stawiała kroki do tyłu, aż w końcu wpadła na ścianę.

-- Jesteś zabawna, kiedy się denerwujesz, a ja nie mam pojęcia dlaczego – zaśmiał się, podchodząc do niej i opierając dłonie po obu stronach głowy szatynki. Zaczął nachylać się, żeby ją pocałować, ale w ostatnim momencie odwróciła głowę, przez co usta Malika dotknęły jedynie jej policzka.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!