Uratuj Mnie Lils

7 2 0
                                    

Opieram się na krześle w biurze ojca i wciągam powietrze, w którym unosi się zapach lawendy. Jest jej pełno w całym domu odkąd mama przeczytała, że działa uspokajająco. Nie żeby ktoś z nas był nerwowy, może czasami tata, gdy jakieś interesy nie pójdą zgodnie z planem lub kiedy ktoś się wysypie, ale dzieje się to sporadycznie. Mój ojciec jest bardzo zorganizowanym człowiekiem, musiał radzić sobie sam od 19 roku życia, gdyż mój dziadek stwierdził, że jeżeli ojciec woli mamę od przejęcia firmy to nie będzie więcej mu w niczym pomagał. Dużo czasu minęło zanim znalazł pracę, z której by go nie wyrzucili po dwóch tygodniach, ale gdy jego najlepszy przyjaciel załatwił mu nie do końca legalną pracę wszystko powoli zaczęło się układać. Po kilku latach tata odciął się od przyjaciela i zaczął działać na własną rękę dalej jednak idąc w nielegalkę. I dzisiaj w wieku 45 lat organizuje nielegalne walki w klatkach, jego ludzie sprzedają prochy nastolatkom, a nawet niektórzy zajmują się zastraszaniem czy pobiciami. Czy przez to boję się ojca? Zależy jak na to patrzeć, z jednej strony jako zwykła osiemnastolatka przeraża mnie fakt co dzieje się za jego sprawą, ale z drugiej razem z mamą spotykamy go codziennie w domu, gdzie tylko nam pokazuje prawdziwe oblicze. Cudownego męża, który wspiera swoją żonę w każdej sprawie, który pojedzie z nią wybrać farbę do sypialni, jeżeli poprzedni kolor jej się znudzi, który zabierze ją na kolację i będzie opowiadał żarty tak długo aż nie rozboli jej brzuch. No i ojca, który dla swojej jedynej córki będzie w stanie zrobić wszystko, nawet pojechać do sklepu po popcorn w środku nocy, żeby dokończyć noc horrorów.

Brunet z lekko zmierzwionymi włosami wszedł do pomieszczenia i zasiadał na miejscu po drugiej stronie biurka. Spojrzałam na jego uśmiechniętą twarz oraz ozdobiony blizną policzek. Nigdy nie poznałam jej historii, a zawsze byłam jej śmiertelnie ciekawa.

 
- Dzisiaj będę w domu trochę później, mamy walki w nowym miejscu, a Dorian zdecydował że organizator powinien się pojawić na pierwszej "gali" - ojciec zrobił cudzysłów palcami, śmiejąc się - poradzisz sobie?

- Zawsze sobie radzę tato - uniosłam prawy kącik ust w górę - mama wraca jutro prawda?

Mama pojechała do swojej siostry, z tego co zdołała się dowiedzieć przez telefon nie jest z nią najlepiej. Jej mąż nie powiedział nic co mogłoby naprowadzić nas na to co tak naprawdę się dzieje. Wiem, że mama nie chciała tam jechać, akurat z ciotką Josie nie miała najlepszych kontaktów. Ta ciągle węszyła w naszej rodzinie chcąc udowodnić, że ojciec ma dużo za uszami, a potem rozpowiedzieć to reszcie rodziny zaczynając od dziadków. Nie dziwię się mamie, że broniła ojca jak lwica i wybrała jego ponad własną siostrę. Rodzice poznali się w wieku 17 lat, na początku ich historia wyglądała jak z durnego i oklepanego serialu dla nastolatek. Trochę zbuntowany chłopak i popularna dziewczyna, którzy często rzucali w swoją stronę obelgami czy wrednymi uwagami. Zajęło im trochę czasu zanim zrozumieli, że nie jest to dla nich sposób wyrażania nienawiści, a bardziej okazanie zainteresowania. Zaczęli się spotykać, gdy tata skończył dziewiętnaście lat, a niedługo potem wynikła sytuacja z dziadkiem.

- Tak, dzwoniła jakąś godzinę temu. Podobno ciotka jest w złym stanie - jego telefon zaczął wibrować na biurku, jednak tylko rzucił na niego okiem potem znów spojrzał na mnie.

Nie ważne kto by dzwonił byłam na pierwszym miejscu wraz z mamą.
Wzruszyłam ramionami na jego słowa o ciotce Josie, nie interesowała mnie ona i jej zdrowie. Nie raz próbowała rozwalić moją rodzinę, więc zdecydowałam się ją z niej usunąć.

- Niech zdechnie - spojrzałam na okno, za którym znajdował się krajobraz kwitnącej wiosny.

- Nie lubisz jej co? - od ścian odbiło się jego parsknięcie śmiechem, przez co odwróciłam wzrok na niego i sama się uśmiechnęłam.

Think about us Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz