34. Bratnia dusza

53 6 14
                                    

Gabinet wręcz raził czystością. Levi nie miał w zwyczaju narzekać, kiedy miał do czynienia z jednostkami dbającymi o porządek, ale tak skrajnej pedanterii się nie spodziewał. Instynktownie połączył minimalizm z surowością, z której słynęli Asahinowie i natychmiast zaczęło go skręcać. Nie minęła chwila, a to, co widział przed oczami, przestawało mu się podobać. Paradoksalnie uznał, że gdyby nie pełna niedopałków po papierosach popielniczka, zaburzająca harmonię, zaczęłoby go skręcać. Chociaż na wejściu wyraził niezadowolenie z powodu uprawiania nałogów w budynku, zawiesił wzrok na szczupłych pobliźnionych palcach kapitan, w których nonszalancko trzymała fajkę.

— Nie jestem specjalistką od kurtuazji — do jego uszu dotarł lekko zachrypnięty, nienaturalnie niski jak na dziewczynę głos. Z ulgą zauważył, że różnił się od wysokich tonów kojarzonymi ze szczebioczącymi panienkami z dobrych domów. W pamięci odnotował kolejny punkt zaburzający obraz arystokratki — więc przejdę do konkretów. Nie widziałam waszego raportu z ekspedycji.

Przeniósł wzrok z dłoni Asahiny na jej bladą twarz. Zmarszczył brwi z niezadowolenia, czując, jak powoli zaczyna się w nim gotować. Przecież osobiście oddawał ten pieprzony papier do rąk jej pieprzonego przełożonego w tym pieprzonym gabinecie zawalonym teczkami, planami i cholera wiedziała jeszcze czym. Po bezuczuciowym skurwysynie pokroju Erwina Smitha spodziewał się większego przywiązania do biurokracji. A tu proszę! Tylko sprawiał wrażenie osoby mającej absolutnie wszystko pod kontrolą, a żył w takim samym bajzlu jak reszta zwiadowców. Kto by pomyślał, że metaforycznie korpus samobójców można opisać za pomocą persony najbardziej obiecującego z pułkowników.

Sam jesteś jego częścią, podpowiedział złośliwy głosik w głowie, ale Levi postanowił go zignorować. Już brał wdech, by wyrazić irytację z powodu niemożności dojścia do ładu w papierach, kiedy ich spojrzenia się spotkały. Brązowe oczy nastolatki jarzyły się ostrzegawczym blaskiem, jakby wzrokiem komunikowała, by dwa razy przemyślał, czy nie lepiej ugryźć się w język.

— Nie widziałam waszego raportu z ekspedycji — powtórzyła znacząco. — Nie minie dużo czasu, a Erwin i generał Shadis zaczną mnie ścigać o uzupełnienie dokumentacji. Musicie naprostować tę sprawę — wyjaśniła chłodno. Spokój Asahiny działał mu na nerwy, determinacja i konsekwencja wypowiedzi sprawiały, że w nim buzowało, a to pełne wyższości spojrzenie doprowadzało do szału. Gdyby nie fakt, że była jego przełożoną, a jego kusiła eksploracja możliwości otworzona przez Janine McCartney, najchętniej zmazałby z nienaturalnie jasnej twarzy pewność siebie.

— Co za rozpierdol — prychnął, krzyżując roszczeniowo ramiona na piersiach. Kątem oka zauważył, że kącik ust szatynki drgnął. Bawiła się jego kosztem? Oczywiście, po Yunie Asahinie oczekiwał specyficznego sposobu bycia (w końcu tytuł pupilki pułkownika Smitha zobowiązywał), ale nie tego rodzaju perfidii. Już miał pytać, co ją tak rozbawiło, gdy zaczął łączyć kropki i mniej lub bardziej subtelnie podrzucane wskazówki. Widziała ten pieprzony raport. Z jakiegoś powodu uznała, że nie powinien nigdy istnieć. I może to była nadinterpretacja, ale kusiło go, by wydedukować, że to dlatego że znajdowało się tam jego przyznanie do winy.

— Możecie się tym zająć teraz — zaproponowała niby dobrodusznie. — Wolałabym nie musieć wzywać was po raz drugi w tej samej sprawie. Nie należę do najcierpliwszych kapitanów, jak pewnie zdążyliście zauważyć — argumentowała przekonywająco. Levi miał jednak podstawy, by przypuszczać, że dlatego, by jego wersja wydarzeń pokryła się z tą przedstawioną przez pozostałych dowódców. Tą podaną do wiadomości pozostałym zwiadowcom; tą, która uczyniła z niego fałszywego bohatera. Albo dopiero miała, bo po tym skurwiałym blond pułkowniku mógł spodziewać się absolutnie wszystkiego. Uzmysłowił sobie, że po Yunie też powinien, skoro zadała sobie trud, by ująć myśli w dwuznaczne słowa.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz