Rozdział 10

1.5K 124 3

*Rosie*

Wróciłam do domu razem z Wiktorią. Poszła do swojego domu, który jest tuż obok mojego i wróciła do mnie. Poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku.

- Jak było na próbie z Michałem?- uśmiechnęła się chytrze- Coś ten teges?

- Co!? Nie!!! Wiki, pogrzało Cię, co ty sobie wyobrażasz?

- No wiesz jest przystojny, a tobie tacy się podobają- powiedziała z uśmiechem, mówiąc  to nawiązała do mojego byłego chłopaka Damiana.

- Znowu mi o Damianie gadasz? Sama wiesz...- nie dała mi skończyć, bo mi przerwała:

- Ok,  przepraszam, ale przyznaj, że mają podobny typ urody.

- Wiki!!!- krzyknęłam.

- Ok,ok juz nic nie mówię- na znak poddania się uniosła ręce do góry.

Usłyszłayśmy pukanie do drzwi. Do pokoju weszła moja mama.

-  Ja nie chcę nic mówić, ale za godzinę przychodzą goście, więc może zacznij się ubierać?- powiedziała moja rodzicielka.

- Zapomniałam- krzyknęłam i wsałam z łóżka z prądkością światła. Mama już wyszła. Wiktoria odwróciła się w moją strone i powiedziała:

- To ja już pójdę

- No to pa, dzięki, że przyszłaś- powiedziałam rzucając się jej na szyję.

-Ja nie chcę nic mówić, ale jesteś po treningu i wiesz... no...

-Tak, tak ok zrozumiałam.

Wiki skierowała się do drzwi, otworzyła je.

- O czymś nie zapomniałaś? - zapytałam biorąc jej worek w rękę.

- Tak- podzeszła do mnie i go wzięła- Wiesz, że Cię kocham?

- Tak, tak, ja Cię też.

- No to pa- powiedziała i wyszła. Spojrzałam na zegarek. Za nie całą godzinę przychodzą. Szybko pobiegłam do łazienki, wzięłam przysznic i umyłam włosy. Wyszłam z łazienki i zaczęłam się ubierać w sukienkę, którą kupiłam ostatnio na zapkupach z mamą. Pomalowałam się i doprowadziłam włosy do porządku. Spjrzałam na zegar: zostało 5 minut. Jeszcze raz spojrzałam w lustro. Wyglądałam dobrze, ale czy wystarczająco jak na osobęz moim nazwiskiem?

Zeszłam na dół. Wszyscy byli i czekali na gości.

- Pięknie wyglądasz- skomentował tata, odwzajemniłam to uśmiechem. Mama miała coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Mama poszła otworzyć. Wpuściła wszystkich do środka.  Weszli i się przywitali. Rodzice zaprosili ich do jadalnie, a mnie kazali otworzyć drzwi, bo znowu zadzwoniła. Otworzyłam i nie mogłam uwierzyć kto tam stał...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To już 10 rozdział. Cięszę się z 140 wyświetlen i mam nadzieję, że będzie ich więcej. To samo tyczy się kometarzy do których serdecznie zapraszam :)

Jak myślicie kto tam stał? Może ktoś z przeszłości a może wręcz przeciwnie? Tego dowiecie się w następnym rozdziale. 

Jak wam się podoba? 

Do następnego!

PerfekcyjnaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!