*Psst* Notice anything different? 👀 Find out more about Wattpad's new look!

Learn More

Gra w Karty w wykonaniu czwórki z Liverpoolu nie mogła być zwyczajna. Jeden dorzucił „na wyzwania” a drugi „na rozbieranie” no i całe przedsięwzięcie zaczęło nabierać rumieńców. Oczywiście jak świat światem nie mogło być inaczej, Ringo kantował co kolejkę wymigując się od różnych wyzwań. George jęknął cicho chowając twarz w dłoniach, przegrał i w ramach wyzwania musiał biec do sklepu kupić flaszkę. Co w tym takiego strasznego? A to, że John ubzdurał sobie, że mężczyzna musi zrobić to jedynie w majtkach i koszuli. Byli na tyle wstawieni, że pomysł nie zakrawał o jakiś niemożliwy wyczyn ale ze względu na porę roku Harrison stawiał sprzeciw. Ostatecznie jednak spuścił nos na kwintę i postanowił załatwić sprawę najszybciej jak tylko się dało. Dziesięć minut później wrócił do mieszkania. Na policzkach miał bardzo wyraźny rumieniec, bynajmniej nie spowodowany mrozem. Po drodze kupił też coś i dla siebie, tak na rozgrzewkę. Dlatego też był bardziej podpity niż przyjaciele. Czas na rundę drugą. Tym razem przegrał lider zespołu. Harrison już zadzierał ręce z wrednym uśmieszkiem ciesząc się na odwet.

- Uuu stary. Mogę zadać ci teraz wszystko co nie zagraża życiu – mruknął przeciągle.

Lennon zmarszczył brwi ale w duchu lekko się wystraszył Zawsze spokojny kolega pokazał swoje nieznane oblicze. John nie wiedział czego się obawiać.

- Wystaw głowę przez okno i krzyknij, że zatańczysz nagi na parapecie – powiedział rozbawiony po czym dodał nagle poważniejąc – które to jest piętro?

- No chyba cię pogięło – prychnął z irytacją John – Zrobię to ale w bieliźnie.

- Okej – wybełkotał coraz bardziej pijany muzyk – Albo opcja druga....

George rozejrzał się po pokoju jakby sprawdzał czy nikt ich nie podsłuchuje po czym spróbował skupić swój zapijaczony wzrok i szkliste oczy na McCartneyu nadal zwracając się do Johna.

- Wsadź mu...

Paul przełknął nerwowo ślinę i spojrzał na chłopaka. Mimo procentów płynących po jego organizmie dobrze wiedział, że jest to zły pomysł. Chłopaki będą żałować tego widoku szybciej niż by mogli sądzić. Nie żeby Johnowi czegoś brakowało. Był najpiękniejszym mężczyzną jakiego McCartneyowi było oglądać. Poważne rysy twarzy a mimo to gdy się uśmiechał wyglądał tak niewinnie jak małe dziecko. Zgrabny tyłek na, na którym Macca chciał trzymać ręce w każdej wolnej chwili... no i oczywiście cała reszta. Nie, opcja druga nie wchodziła nawet w grę. Mężczyzna widział pytające spojrzenie swojego chłopaka... no on sobie chyba żartuje.

- A nie możesz po prostu zatańczyć w tym oknie – jękną prosząco.

- Wolę opcję drugą - powiedział poruszając znacząco brwiami – poza tym tam w oknie mogę zginąć.

- Zatańczysz przy zamkniętym kotek, na parapecie się zmieścisz. Georgowi chyba alkohol już szkodzi – zmierzył młodszego przyjaciela jadowitym spojrzeniem.

- Dziwi mnie tylko, że oni chcą na to patrzeć...

- No właśnie nie chcą, tak myślą bo są zachlani w trupa, spójrz na nich – racjonalnie tłumaczył Paul.

- No dobra to zatańczę. Tylko dlatego, że my i tak jeszcze się dziś zabawimy – zaznaczył Lennon spuszczając portki i wchodząc chybotliwie na parapet. – Kurde, trochę się boję bo mnie chwieje po tej wódce, z parapetu spadnę albo co...

- Przytrzymać cię?

- Gdybyś mógł.

Paul włączył muzykę aby chodź trochę łatwiej było mu podejść do sprawy. Wiadomo, że muzyka rozwiązuje lub chodź ułatwia rozwiązanie wszystkich trudności. Wspierając się o swego chłopaka John stanął na parapecie po czym zaczął tańczyć do rytmu czując się jakby oczy całego świata były skierowane na okno ich mieszkania, w którym to niezwykle zgrabny, jego skromnym zdaniem tyłek. Macca nie mógł oderwać wzroku od płynnych ruchów bioder mężczyzny. Z każdą chwilą przysłowiowa ślinka ciekła mu coraz bardziej. Niecałą minutę później John stwierdził, że czas zakończyć tę farsę z oknem i zeskoczył z parapetu bynajmniej nie po to aby przestać zaskakiwać. Wzrok jego chłopaka nie uszedł jego uwadze a dodatkowe procenty tylko go ośmieliły. Podszedł do Paula i nie zważając na odębionych przyjaciół zaczął rozbierać swojego kochanka i sugestywnie ocierać się o jego strefy intymne. Paul rzucił okiem na siedzących na kanapie przyjaciół i wiedział, że ich miny wyrażają przerażenie. Musiał skupić wszystkie swe wewnętrzne siły aby wypowiedzieć kilka słow.

Two Boys LovePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!