#3. PotterWatts - autor z innym podejściem do Harry'ego Pottera

91 8 9
                                        

Witam wszystkich, z tej strony Whitley! Tym razem wywiad odbędzie się z osobą, którą zapewne każdy kojarzy po opowiadaniach z gatunku fanfiction z uniwersum Harry'ego Pottera. Ja sama miałam okazję zapoznać się z pracą  PotterWatts "Harry Potter i Czarna Dusza" podczas recenzowania. Okazała się ona być nietypową historią o bardzo rozwiniętej i dobrej fabule. Jednak już nie przedłużając, witam również Autora i mam nadzieję, że spędzi tu ze mną miły czas!

Gdy pierwszy raz odwiedziłam Twoje konto, na myśl od razu nawinęło mi się jedno pytanie — skąd ta faza na historie skupione tylko w uniwersum Harry'ego? Czy stało się to samoistnie, a może ktoś Cię popchnął w tym kierunku? Rzadko się zdarza, aby ktokolwiek na Wattpadzie skupiał się tylko i wyłącznie wokół jednej tematyki.

W rzeczywistości nie skupiam się TYLKO wokół tematyki fanfiction. To po prostu efekt uboczny fascynacji piórem. Gdy zaczynałem, Harry Potter było uniwersum, które bardzo dobrze znałem i potrafiłem się w nim poruszać i pisać, więc stanowiło to łatwy start, by doskonalić warsztat. Oczywiście też byłem wielkim fanem, więc postanowiłem, że udostępnię to, co napisałem, ale zdecydowałem się na to długo po tym, jak skończyłem pierwsze projekty. Na Wattpad próbowałem i próbuję nadal wrzucać coś z regionu fantastyki, ale lepiej mi się pisze to do szuflady niż dla ludzi na portalu, bo bardzo często wprowadzam zmiany w rozdziałach. W fanfiction to praktycznie nie ma miejsca.

Twoja historia, którą recenzowałam, wchodzi w skład Czarnej Trylogii, co jak zauważyłam, jest chyba pierwszą tak wielką inicjatywą z Twojej strony. Podjęcie decyzji — o napisaniu trzech tomów — musi być na pewno trudna, ale zacznijmy może od tego, jak wpadłeś na pomysł z całą fabułą?

Pomysł z fabułą wyszedł chyba podczas pisania innych tekstów. W niemal każdym tekście ff, jaki napisałem, Harry zmienia się nie do poznania, staje się inną osobą gotową na wszystko, w zależności od okoliczności. Pierwsza wersja "Czarnej Duszy" nosiła nazwę "Zabójca: Czarnoksiężnik z Hogwartu" więc wiesz, zabójca musi zabijać. Chciałem po prostu napisać coś tego rodzaju, brutalnego i okrutnego, gdzie zniszczę psychicznie bohaterów. A co do decyzji napisania trzech tomów, to wynikła ona z tego, że kumpel zrobił mi trzy okładki, a ja każdej nadałem tytuł: Czarna Dusza, Czarne Serce i... Czarne Oczy! Nie, to ostatnie to żart :D. Wszystkie trzy części równie dobrze mogłyby tworzyć jedną całość, ale bałem się, że to będzie ponad 200 rozdziałów i nie zmieści się na watt albo taka ilość odstraszy czytelnika.

Faktycznie książka na dwieście rozdziałów mogła odstraszyć potencjalnych czytelników, więc był to bardzo dobry ruch! Jestem ciekawa nazwy trzeciego tomu, bo szczerze powiem, że nie mam nawet pomysłu w głowie. :D Jak jesteśmy już przy tytułach, to zmiana z "Zabójcy" na nowe nazwy była dla Ciebie trudna? A nawet bardziej, czy wymyślenie, że zawsze będziesz zaczynał od słowa "czarne" przyszło Ci łatwo czy z problemem?

Nazwa trzeciego tomu to taka mała tajemnica, ale odnosić się będzie do całości. Podpowiem, że tak samo jak Czarne Serce, już się pojawiła. Zmiana z "Zabójcy" nie była trudna. Tam fabuła rozgrywała się bardzo chaotycznie. Samo opowiadanie było chaosem. Gdy zaczynałem pisać to od nowa, zmiana tytułu była formalnością. Czarna Dusza miała na początku odnosić się do zmiany Harry'ego, który podejmuje kroki do pokonania Lorda Voldemorta, wiesz, metafora przejścia na ciemną stronę mocy. Dopiero później to ewoluowało w to, czym jest obecnie, ale nie zmieniło to w żadnym stopniu całości planu, jaki miałem na ten tekst.

Skoro poruszamy już tematykę fabuły — jak wygląda u Ciebie planowanie? Rozpisujesz, co ma się wydarzyć w danym rozdziale w notatniku czy bardziej idziesz na żywioł?

Kacowy PoranekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz