33. Nieunikniona konfrontacja

44 7 0
                                    

Rok 845, centrala korpusu zwiadowczego

Rozmyślanie drażniło Leviego na tak wielu poziomach, że wcześniej nie chciał zdawać sobie z tego sprawy. Było odmienne od myślenia, zwykle współtowarzyszącemu działaniu, łączył się z aktywnością, nie pasywnością. W podziemiu, potem wśród zwiadowców to Farlan zwykle odpowiadał za strategiczną część planu, podczas gdy Levi skutecznie go realizował. W tamtym momencie jednak, kiedy Church i Magnolia więcej mu nie towarzyszyli — i to przez własną nierozmyślność — musiał mierzyć się nie tylko z wyrzutami sumienia, ale decyzjami dotyczącymi przyszłości. Te ostatnie, niestety, musiał gruntownie przemyśleć.

Słowa kapitan nie dawały mu spokoju. W Janine McCartney dostrzegał coś drażniącego — śmiało mógł stwierdzić, że to coś było czymś łączącym kobietę z Erwinem Smithem, jednak Levi nie potrafił jasno zdefiniować natury wspólnej płaszczyzny. Potrafił jedynie stwierdzić, że pułkownika miał ochotę rozszarpać na strzępy, podczas gdy te drobne akty nie wiadomo czego wywoływały palący dyskomfort. Dał się we znaki tak bardzo, że podczas tej kuriozalnej przechadzki miał ochotę obrócić się na pięcie i odejść. Zachowaniem i nastawieniem Janine rzucała jednak mu wyzwanie, wobec którego nie potrafił przejść obojętnie. Z niezadowoleniem stwierdził, że ta mieszanka szczerości i celnie dobranych kwestii brzmiała przekonywająco, mimo że Levi obiecał sobie podjąć decyzję dotyczącą zwiadowców samodzielnie.

Janine była młodsza, uświadomił sobie. Jej dziewczyna, ta pieprzona Asahina, w jego oczach wyglądała na totalną gówniarę z tą swoją dumnie zadartą głową, wypchniętą do przodu piersią i perfekcyjnie ściągniętym wysokim kucykiem. Wiedział, że za ta nienaturalną powagą kryła się bestia — wojowniczka z płonącymi determinacją spojrzeniem, które... właśnie tego nie mógł pojąć. Dlaczego w tamtym konkretnym momencie, kiedy pozostawał bezbronny, kiedy przez krótką chwilę życzył sobie śmierci, o ironio, postanowiła się zawahać?

Z kpiną zauważył, że z monologu Janine nie wyczytał, jakoby ta wiedziała, co naprawdę siedziało w głowie Yuny. Zadowolenie ze zdemaskowania kapitan nie trwało długo, zastąpione przez rozgoryczenie — Levi nie sądził, żeby potrafił zaufać komuś na tyle bezwarunkowo, by pozwolić mu na motanie się w chaosie. Nikomu by nie zaufał. I paradoksalnie spodziewał się po tej pieprzonej arystokratce tego samego, ale związek, na pierwszy rzut oka oparty na czymś więcej niż przelotnym seksie, natychmiast przeczył odważnej tezie.

Nieświadomie uciekał myślami w stronę kapitan Asahiny. Przyłapywał się na tym, że unikał samobiczowania się za śmierć Isabel i Farlana. Może powinien? Złożył ten cholerny świstek papieru, na którym ze szczegółami zrelacjonował wydarzenia, które doprowadziły do wybicia pułku Flagona Turreta. Levi spodziewał się aresztowania, sądu wojskowego, jakiejkolwiek reakcji ze strony elity korpusu zwiadowczego, ale zamiast tego paradoksalnie spotykał się z krótkimi współczującymi spojrzeniami — ich szczególnie nienawidził — posyłanymi przez towarzyszy broni podczas nieznaczących rzadkich spotkań w żołnierskiej kantynie. Uciekał przed nimi, starając się przychodzić na posiłki wtedy, gdy większość zmierzała już, by zająć się obowiązkami. Powinien czuć się jak ostatni tchórz, ale przez to zrozumienie pozwalał sobie na żałobę.

Zdarzało się jednak, że nie uniknął konfrontacji.

Poranek następnego dnia po rozmowie z Janine niemiło go zaskoczył, kiedy jako jeden z pierwszych żołnierzy zjawił się na stołówce. A przynajmniej tak myślał; nikt normalny nie zrywał się o świcie, by wraz z promieniami słońca wyłaniającymi się dopiero znad horyzontu wypić gorzką czarną herbatę. Zmarszczył wąskie brwi, gdy przywitało go stukanie metalowymi naczyniami. Badawczo rozejrzał się po opustoszałym pomieszczeniu i z niezadowoleniem dostrzegł kilka sylwetek w pełnym umundurowaniu. Część z nich przesłaniał drewniany słup podtrzymujący konstrukcję budynku, ale rudo-blond włosy jedynej kobiety w oddziale do zadań specjalnych rozpoznałby wszędzie. Traktował je jak sygnał ostrzegawczy — podobnie działał na niego wysoki kucyk Yuny Asahiny.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz