Dobra, nie wierzę, że to robię, ale... Postaram się doprowadzić to opowiadanie do końca, ale od razu mówię, że rozdział mogą pojawiać się w bardzo różnych odstępach czasowych!

– Niall –

 Trzasnąłem drzwiami z całej siły, biegnąc w stronę swojego pokoju. Rozłożyłem swojego laptopa, a także cały sprzęt, aby, jak najszybciej ustalić położenie Shannon. Cholernie się o nią bałem, nie mając pojęcia, co ten psychopata może jej zrobić, a nie wyglądał na zadowolonego i skłonnego do zgody.
 Do pokoju wbiegła Ivy, opadając na krzesło obok mnie.
- Niall, a co jeżeli on ją skrzywdzi? - zapytałą cicho, zaciskając dłonie na kolanach
- Nawet tak nie mów, znajdę ją i zabiorę, jak najdalej od niego. - warknąłem, przeszukując mapę na ekranie laptopa. Jest! Mały, czerwony punkcik przesuwający się wśród ulic Irlandii.
- Zbieraj chłopaków, jedziemy. - nakazałem dziewczynie, podnosząc się. Wyciągnąłem z dolnej szuflady broń. Nie zamierzałem jej użyć, lecz wolałem mieć zabezpieczenie.
 Zszedłem na dół, widząc już wszystkich w pełnej gotowości do działania, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ każda sekunda, była na miarę złota.
 Wsiedliśmy do mojego czarnego Range Rovera, wpisując  w nawigację odpowiednie hasła, dzięki czemu mogliśmy podążać za czerwonym punkcikiem. Zmierzali poza granice miasta, za pewne chciał ją wywieźć na obrzeża. Nawet nie chciałem dopuszczać do siebie myśli, co chciał z nią zrobić.
- Niall, słuchaj, tylko nie rób niczego pochopnie, musimy działać po cichu. - skinąłem głową w stronę Liama, zaciskając palce na kierownicy. 
- Zatrzymali się. - poinformował Harry, przez co zerknąłem na mały ekran gps-a. Na szczęście wiedziałem, w jaki sposób dojadęnajszybciej w owe miejsce, więc bez problemu przyspieszyłem. Łamałem prawo, ale... Nie robiłem tego pierwszy raz.
 Dojechaliśmy na miejsce w zaledwie piętnaście minut. Zatrzymałem się w lesie, przed małą, drewnianą chatą tak, aby samochód był ledwo widoczny.
- Najpierw trzeba zrobić obeznanie, później odwrócić jego uwagę. Zajmiecie się tym? Ja muszę wyciągnąć Shann. Obiecałem jej to. - wszyscy skinęli głowami w geście porozumienia. Liam i Louis ruszyli na zwiad.
 Zayn, Harry i Iva podzielili się zdaniami. Iva miała pozostać w aucie gotowa do odjazdu, gdy tylko wszyscy znajdziemy się w środku. Zayn i Harry mieli za zadanie odwrócić uwagę ojca dziewczyny, o ile mogliśmy dalej określać go tym mianem.
 Wrócili Louis i Liam, opowiadając nam szczegółowo,  co znajduje się dookoła. Na szczęście byliśmyw samym sercu lasu, a chatka stała samotnie. Chłopcy poinformowali mnie także o małej usterce z autem tego śmiecia. Uśmiechnąłem się, przybijając im piątki.
- Dobra, to ruszamy? - zrobiliśmy nasz tajemny chwyt, po czym każdy zajął swoje stanowisko. Rozbiegli się, tworząc kwadrat wokół domku. Czekałem cierpliwie, aż w końcu wyszedł z wnętrza, mając na sobie jedynie spodnie... Krew zawrzała w moich żyłach. Harry zwabił go w swoją stronę, co wykorzystałem za moment mojej szansy. 
Sprintem pokonałem dzielącą mnie odległość od drzwi. Wszystko robiłem sprawnie, ponieważ zdawałem sobie sprawę z braku czasu. Na szczęście nie było tu wiele pomieszczeń, bo zaledwie dwa.
 Znalazłem ją w czymś, co imitowało sypialnię. Leżała przywiązana dłońmi do metalowej ramy łóżka. Uniosła głowę, widziałem, jaki sprawiało jej to ból. Cała twarz dziewczyny była czerwona, gdzieniegdzie przebijał się już fiolet. Zacisnąłem zęby, starając się, jak najdelikatniej yswobodzić ją ze sznurów. Na szczęście zabrałem ze sobą niewielki nożyk, lecz ostrzejszy niż scyzoryk. Rozciąłem go, biorąc Shann na ręce, jak pannę młodą. Nie mogłem w tym momencie przejmować się każdym zranionym skrawkiem ciała.
Na szczęście nigdzie w pobliżu nie zauważyłem Toma, na co odetchnąłem z ulgą. Znaleźliśmy w bezpiecznym samochodzie. Ułożyłem delikatnie ciało dziewczyny na moich kolanach, licząc się z tym, że znowu, któryś z chłopaków wyląduje w bagażniku.
- Co z nią? - zapytała troskliwie Iva, odwracając się do mnie przodem. Pokręciłem głową.
- Jeszcze nie wiem, nie miałem czasu na sprawdzenie tego, ale myślę, że nie będzie tak źle, ponieważ zareagowaliśmy naprawdę szybko. Chociaż jej twarz... Jestem na siebie taki zły...
- Niall... - wzdrygnąłem się, słysząc cichy szept Shann. Spoglądała na mnie spod przymrużonych powiek. - Dziękuję. - dodała, pozwalając sobie na sen. Pogłaskałem ją po buzi, uważając, aby nie sprawić bólu dziewczynie.
- Biegną. - poinformowała Iva, odpalając silnik. Tom był praktycznie pare kroków za nimi. Na szczęście zdążyli... Zatrzasnęli drzwi, od razu zamykając je od środka, dlatego próby ich otworzenia przez tego śmiecia poszły na marne.
 Cał czas przeklinał pod nosem, spoglądając na nasz odejdżdżający pojazd. Uśmiechnął się nagle, wyciągając z kieszeni kluczyki. Pokręciłem głową w rozbawieniu. Nie tym razem, dupku.

                                                                                       ***

 Ułożyłem drobne ciało Shann na łóżku w jej pokoju. Iva chwilę wcześniej pomogła dziewczynie przebrać się w czyste ubrania, wcześniej niosąc ratunek w łazience.
Teraz leżała bezbronnie, okryta kocem pod samą szyję. Uśmiechałem się smutno, ciesząc się z tego, że przynajmniej miałem ją już obok. 
Obiecałem sobie, iż nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić, nigdy więcej. Nawet, kiedy ponownie przyjdzie tu policja, nie pozwolę im zobaczyć mojej księżniczki. Chwila, co? Czy właśnie nazwałem ją moją?
Ukryłem malutką dłoń Shann w swojej. Bawiłem się palcami dziewczyny, co chwilę spoglądając na jej buzię. Nie chciałem być powodem wcześniejszej pobudki, lecz bardzo potrzebowałem dowiedzieć się, czy ten drań bardzo ją skrzywdził. Choć czułem, że nie powiedziałaby mi całej prawdy, aby nie chcieć mnie martwić. 
- Och, skarbie. Gdybym nie pozwolił mu Cię stąd zabrać, to wszystko byłoby w porządku... Nawaliłem. - mruknąłem, ciężko wzdychając.
- Nie, Niall... - poruszyła się lekko, powoli otwierając oczy. - Uratowałeś mnie. - próbowała podnieść rękę, jednak wciąż była za słaba. - Połóż się obok. - poprosiła cicho, na co skinąłem głową, układając się ostrożnie przy dziewczynie. Z drobną pomocą oparła głowę na mojej klatce piersiowej, a ja objąłem ją ramieniem, przysięgając sobie, że choćby nie wiem co, będę chronił Shannon Filtch i sprawię, że będzie szczęśliwa tak, jak na to zasługuje.

od autorki: oj, oj, oj. rozdział straszny, ale... dajcie mi czas, a na nowo rozpoznam się w tej historii i będzie co raz lepiej :)
wróciłam tu, ponieważ... no jejku! to taki kochane, kiedy czytam komentarze od Was, pomimo tego, że tak dawno już tutaj nic nie było! Postanowiłam skończyć to opowiadanie właśnie dla Was! Mam nadzieję, że dam radę i, że rozdział będą ciekawe i chętnie będziecie tu wracać!
PS. zapraszam na pozostałe opowiadania :)

Kocham Was, Kamilla!

Let It Go / n.h. ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!