32. To, co potrzebne

47 7 2
                                    

Z ociąganiem podążał za Janine, jakby nie do końca przekonany do pomysłu wspólnego spaceru. Kapitan wyprzedziła go o kilka kroków. Cieszyła się sprzyjającą przechadzkom pogodą, promieniami słońca muskającymi twarz, podmuchami wiatru dostającymi się pod żołnierską kurtkę. Nuciła pod nosem melodię zasłyszaną podczas jednego z letnich festynów w Zickeberg. W głowie blondynki pojawił się szalony pomysł, by w przyszłym roku wybrać się na dożynki — nie sądziła, by w tym Erwin spojrzał na niego pomyślnie, chociaż nie wątpiła, że szczególnie w tamtym momencie Yunie przydałoby się oderwanie od stresującej rzeczywistości. Nawet jeżeli nie miałaby optymistycznego nastawienia do spontanicznych wypadów zaproponowanych przez McCartney, kobieta wiedziała, że eksarystokratka by jej nie odmówiła.

Przypominała sobie ciepło ogniska rozpalonego po zachodzie słońca, dźwięki muzyki tworzonej przez grajków, stukot obcasów obijających się o prowizoryczny drewniany parkiet, przyjemnie piekące w gardle trunki własnej roboty. Perspektywa spędzania czasu wśród ludzi niekoniecznie wydawałaby się Yunie atrakcyjna, ale Janine zrobiłaby wszystko, by zrekompensować jej wszelkie niedogodności. Oczami wyobraźni widziała cienie rzucane przez płomienie, wyostrzające jeszcze bardziej arystokratyczne rysy nastolatki, czający się w kącikach ust uśmiech, mocny uścisk szczupłych palców wokół talii McCartney.

Z zamyślenia wyrwała ją świadomość, że towarzyszył jej Levi. Zerknęła przez ramię na przygarbionego mężczyznę i na powrót ogarnęło kobietę współczucie. Oczywiście, potępiała działania byłych recydywistów, które miały rzekomo doprowadzić do uratowania Nicholasa Lovofa. Z drugiej strony, kiedy widziała załamanego stratą najbliższych, obiecującego zwiadowcę, serce zaczynało jej się krajać. Nie potrafiła przejść obojętnie wobec ludzkiego cierpienia, chociaż jeszcze niedawno ona i szeregowy stali po przeciwnych stronach barykady. Pomysł Erwina, by oddać Leviego pod kuratelę Yuny, ostatecznie sprowokował Janine do działania.

— Zrobiła coś podobnego — dopiero po chwili zorientowała się, że wypowiedziała te słowa na głos, chociaż nie miała takiej intencji. — Yuna — wyjaśniła, napotkawszy pytające spojrzenie towarzysza. — Cztery lata temu podczas swojej pierwszej ekspedycji też popełniła niewybaczalny błąd. Tak przynajmniej wtedy myślała.

— Co cię wzięło? — zdziwił się Levi. Na widok jego zmarszczonych brwi i miny świadczącej o węszeniu podstępu nie powstrzymała urywanego śmiechu.

— Pomyślałam, jaka to ironia losu, że wasze ścieżki splotły się w taki sposób — stwierdziła, odgarniając za ucho zagubiony kosmyk włosów. Wyjaśnienia jednak nie przekonały mężczyzny, bo srogi wyraz twarzy ani trochę się nie zmienił. — Wiem, wiem — ciągnęła zatem dalej pobłażliwym tonem — pewnie się zastanawiasz, co ta wariatka mi tutaj pieprzy, co miałbym mieć wspólnego z cholerną arystokratką — wydedukowała trafnie, sądząc po zastąpieniu niezrozumienia przez zdziwienie. A przynajmniej tak chciała rozszyfrowywać subtelną grę mięśni, dostrzegalną dopiero wtedy, gdy uważniej, żeby nie powiedzieć nachalnie, przyglądała się byłemu recydywiście. — Ale początki Yuny w korpusie zwiadowczym były... cóż... burzliwe to ładny eufemizm.

— Nie będzie na ciebie wkurwiona, że paplasz o czymś, co może podkopać jej autorytet?

— Mówiłam już, że nie proponuję mówienia per ty każdemu szeregowemu — przypomniała, chociaż nie potrafiła odmówić sensowności argumentowi bruneta. — Poza tym Yuna nieszczególnie długo chowa urazę, przynajmniej w stosunku do mnie. O pozostałych ludziach — tutaj miała na myśli konkretnie Erwina, ale wolała zachować to dla siebie, mimo że Levi różnie mógł odebrać jej słowa — niekoniecznie mogę powiedzieć to samo. Bywa szorstka w obyciu. I trudna do zrozumienia. I skomplikowana do bólu, w dodatku z perwersyjną przyjemnością obudowuje się tymi niemożliwymi do obejścia murami. I pewnie będzie próbowała podważyć każdą zaletę, którą kiedykolwiek w niej odnajdziesz, ale to w gruncie rzeczy dobra dziewczyna.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz