[11] Chapter Eleventh (First Season)

3.3K 232 18

Szanuj swój wysiłek. Szacunek dla samego siebie prowadzi do panowania nad sobą. Jeśli osiągniesz jedno i drugie, zyskasz moc autentyczną. ~ Clint Wastwood

~*~ 

         Zayn obudził się i rozejrzał uważnie po całym pomieszczeniu. Chciał się podnieść, kiedy nie rozpoznał miejsca swojego pobytu, ale zrezygnował czując drobną osobę na swojej klatce piersiowej. Jego wzrok automatycznie powędrował w tamtym kierunku, a na ustach pojawił się szeroki uśmiech, kiedy zobaczył śpiącą szatynkę. Przejechał delikatnie dłonią po jej włosach. Zastanawiał się, jak to możliwe, że po raz kolejny zdradził Samanthę. Chociaż, po chwili dotarło do niego, że nie kocha jej ani trochę, a jest z nią tylko dlatego, że po pierwsze gangster nie powinien sam chodzić do klubów, a po drugie czasami przydaje mu się w jakiś mniejszych lub większych akcjach. Właśnie dlatego nie czuł żadnych wyrzutów sumienia, związanych z tym, że znów nie był do końca wierny swojej „drugiej połówce”. Z resztą… Stredfield również nie była taką świętoszką, za jaką się podawała. Zdradzała go na prawo i lewo, a kiedy była pijana do nieprzytomności zdarzało jej się uchylić rąbka tajemnicy, związanego z planami Mulata. Szkoda tylko, że podnosiła spódnicę i to w towarzystwie wrogów Malika.

         Podniósł się po woli, starając się nie obudzić kobiety. Postanowił dać jej dzisiaj święty spokój. Okazało się, że okolica w której ostatnio była z Louisem w Londynie, pomimo że zaniedbana i obskurna, została wyposażona w dość dużą ilość kamer. Razem z Liam ‘em włamali się do nich i przeanalizowali ich ucieczkę, krok po kroku. Doszukali się w niej niewielu, mało znaczących błędów. Szczerze powiedziawszy podziwiał ją za to, że aż tak bardzo stara się mu przypodobać. Niektórzy mężczyźni poddawali się już w pierwszym tygodniu, a między nimi za niedługo minie miesiąc.

         Ubrał się szybko i zostawiając uprzednio kartkę na szklanym stoliku w salonie, wyszedł z mieszkania Cassi, zaemykając je na klucz. Chciał mieć stu procentową pewność, że nic jej się nie stanie. Zszedł szybko ze schodów, stwierdzając że nie chce mu się czekać na windę. Założył kask, wsiadł na motor i od razu odjechał, dziękując w duchu, że ktoś nie zamknął za sobą wjazdu.

         Dziesięć minut później parkował już na podjeździe swojego domu. Rozejrzał się dookoła, sprawdzając czy aby na pewno wszyscy są. Zszedł z maszyny, ściągając kask i przytrzymując go jedną dłonią skierował się prosto do wejścia. Zmarszczył brwi, widząc jak w basenie pływają ubrania jego przyjaciół. Z szerokim uśmiechem wszedł do środka budynku, od razu kierując swoje kroki do salonu, skąd dochodziły głośne rozmowy na temat dzisiejszego meczu. Westchnął cicho, zapominając że wczoraj miał oglądać spotkanie pomiędzy Holandią a Szwajcarią, Zdecydowanie musi zapytać chłopakom, jaki był wynik. Porzucił jednak myśl o piłce nożnej, kiedy tylko przypomniał sobie, dlaczego o nim zapomniał. Zdecydowanie może przegapić całą resztę, jeśli tylko każdego wieczoru będzie robił to, co poprzedniego.

-- Co tym razem nagadaliście Samancie? – zapytał, przybierając zupełnie obojętny wyraz twarzy. Usiadł na fotelu, przyglądając się Niall ‘owi, który po woli mógł wrócić do wykonywania zadań, które dla niego wymyśli.

-- Prawdę, samą prawdę i tylko prawdę – Louis położył jedną dłoń na sercu, a drugą podniósł do góry, jakby właśnie składał przysięgę przed Sądem Najwyższym.

-- I to właśnie dlatego wasze ciuchy pływają w basenie? – Mulat położył jedną kostkę na swoim kolanie i odchylił się do tyłu, splątując pale razem i umiejscawiając je na brzuchu. Zaczął się głośno śmiać razem z Horan ‘em, kiedy tylko pozostała dwójka wybiegła z pomieszczenia, ratować swój dobytek.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!