30. Wrócić do domu

55 9 7
                                    

Sprawdź, jakie straty ponieśliśmy na lewej flance, rozkaz wydany przez Erwina odbijał się echem za każdym razem, gdy kapitan kusiło, by podążyć za instynktami. Jej intencją nie było kwestionowanie decyzji pułkownika — w końcu nie bez powodu uważała go za kogoś w rodzaju mentora — a zwątpienie w to, czy Miche to odpowiednia osoba, by mu towarzyszyć. Oczywiście, martwiła się o bezpieczeństwo Janine, ale z drugiej strony umiejscowienie w pobliżu wsparcia w postaci pozostałej części oddziału do zadań specjalnych uspokajało zszargane nerwy Yuny. Paradoksalnie to prawa flanka zdawała się bardziej newralgiczna ze względu na pułk Flagona Turreta, a właściwie to jednego z jego członków.

Levi. Co on i jego banda, do cholery, kombinowali? Lepsze pytanie: czy w obliczu nieznanego ryzyka — bo nie wiadomo, co strzeliło byłym recydywistom do pustych głów — powinna ślepo wykonywać rozkazy, czy zawierzyć umiejętnościom podkomendnych i własnemu przeczuciu? Dreszcz przeszedł kapitan, gdy przypomniała sobie, czym ostatnio skończyła się samowolka. Oglądanie martwych ciał towarzyszy nie wzruszało Asahiny, chyba że zginęli wyłącznie z jej winy. Wtedy była niedoświadczoną butną szeregową, a tym razem...

Zacisnęła palce na cuglach. Końskie kopyta rozchlapywały ziemistą breję na prawo i lewo, gdy zwierzę pędziło w galopie. Błoto nie dosięgnęło żołnierskich oficerek Yuny — dobrze, bo przez mętlik panujący w głowie, pozwoliłaby pedanterii wprowadzić kolejny element chaosu. Niepokój narastający w nastolatce od kilku tygodni nieubłaganie eskalował, a modlitwa o to, by odwlec ten moment o kilka nadprogramowych minut (o ile zdecydowałaby się ją odmówić, bo nie należała do osób wierzących) okazałaby się bezcelowa.

Nie wybaczyłaby sobie, gdyby Jen znalazła się w niebezpieczeństwie, ale w pobliżu znajdowali się ludzie, których Yuna przeszkoliła do tego, by wychodzili cało z najbardziej absurdalnej sytuacji. Nie wybaczyłaby sobie również, gdyby Erwin przez tę zgubną pewność we własnych osądach postawiłby się w sytuacji zagrożenia życia. Dziewczyna znała pułkownika na tyle długo i dobrze, żeby nie móc zignorować jego niezdrowych hazardowych skłonności. Nie to, że nie ufała Michemu, ale Zacharius miał tendencję do pokładania absolutnego zaufania w działania przyjaciela.

Była inna. Nie potrafiła powierzyć wszystkiego pozostałym stronnikom, nie, kiedy jako jedyna miała za przeciwnika Leviego i zdawała sobie sprawę, jak wysoki poziom czujności należało zachować, stając z nim twarzą w twarz. Kierując się tym doświadczeniem, pospieszyła konia do zmiany kierunku jazdy. W myślach Yuny z mocą wybrzmiały dwa pobożne życzenia: by zdążyć w porę przed tragedią i żeby konsekwencje jej spontanicznego wyboru nie okazały się zabójcze. Nie potrafiłaby sobie tego wybaczyć popełnienia drugi raz tego samego błędu.

Galopowała przez opustoszałe tereny, nie natknąwszy się na żywą duszę. Tytanów również nie dostrzegła na horyzoncie, chociaż ich niedawną obecność zdradziły kłęby pary unoszące się w oddali. Kapitan pospieszyła wojskowego konia do cwału; krwiożercze monstra w niesprzyjającą pogodę, wchodzące z interakcję ze zwiadowcami nie zwiastowały niczego dobrego. Kiedy zobaczyła w oddali kilka sylwetek — o wiele za mało, by mówić o najmniejszym oddziale w szeregach — zrozumiała, że przeczucie jej nie zmyliło.

Podświadomość podsunęła wspomnienie trupów sprzed czterech lat, zdeformowanych, zakrwawionych, na wpół zjedzonych przez tytanów. Dzieło jej rąk, jej nieostrożności, próby sprawdzenia umiejętności trenowanych od małego. Z amoku otrząsnęła się dopiero, kiedy dostrzegła znajomą blond czuprynę niebezpiecznie blisko twarzy niskiego, wyraźnie wściekłego bruneta. Krew zawrzała w żyłach eksarystokratki. Dziewczyna odruchowo sięgnęła w stronę ostrzy. Gdy była wystarczająco blisko, zmieniła kierunek jazdy, by rozpędzone zwierzę nie stratowało zwiadowców, jednocześnie uruchamiając sprzęt do manewrów przestrzennych. Nie zważając na wątpliwe bezpieczeństwo wykonywanego ruchu, użyła mechanizmu, by z impetem wpaść pomiędzy mężczyzn. Zdziwieni, odskoczyli od siebie, by nie zostać sponiewieranym przez ludzki pocisk w postaci pojawiającej się niespodziewanie kapitan.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz