- Brooklyn -

Siedzę nieruchomo na blacie kuchennym. W głowie dzwoni mi pytanie Harry'ego. Dłonie zaczynają się pocić. Nie mogę uwierzyć, że mi to zaproponował. Czuję jego gorący oddech na swojej szyi, prostuje swoje ciało, cmoka delikatnie mój lewy policzek i spogląda w moje oczy tak jakby szukał w nich odpowiedzi: potwierdzenia lub zaprzeczenia.

     - Harry, ja..

     - Chcę żebyś wiedziała, że nie mam żadnego planu wobec Ciebie i nie mam zamiaru Cię wykorzystać. Chcę tylko położyć się obok Ciebie i zasnąć. Obiecuję trzymać ręce przy sobie.

Wyciąga dłonie przed siebie i pociera nadgarstki tak, jakby były one związane. Posyła mi uśmiech, który odwzajemniam. Nie jestem do tego pomysłu w ogóle przekonana. Fakt, że w jego łóżku było tak wiele kobiet mnie odrzuca i nie mogłabym tam spokojnie zasnąć. Wierciłabym się z boku na bok i myślałabym o tym co się na tym materacu działo. Kręcę przecząco głową patrząc w jego zielone tęczówki.

     - Możemy pójść na kompromis?

Pyta, a ja zdaję sobie sprawę, że wykorzystuje moje słowa przeciwko mnie, których użyłam całkiem niedawno. Posyłam mu blady uśmiech. Nie możemy.

     - W takim razie chcę wiedzieć dlaczego.

Poruszam się niekomfortowo na czarnym blacie. Jak mam mu to powiedzieć? "Nie chcę spać w Twoim łóżku nawet jeśli mielibyśmy koło siebie spać, ponieważ za dużo w nim miałeś innych dziewczyn". Pocieram palcami nerwowo czoło. Chciałabym bardzo, żeby mnie zrozumiał i jednocześnie, żeby się z takiego wytłumaczenia nie śmiał, bo z jego strony może to wyglądać przekomicznie, natomiast z mojej to ważne. 

     - Ponieważ.. 

Kędzierzawy unosi brew. Muszę to z siebie wydusić.

     - Ponieważ.. Cholera! Miałeś w tym łóżku niezliczoną ilość kobiet i.. i ja nie jestem w stanie tak się w nim po prostu położyć. I to nie jest ani trochę zabawne. To dla mnie naprawdę ważne.

Kiedy kończę mówić widzę, że jest zaskoczony. Nie wybucha śmiechem, nie robi tak naprawdę nic. Po prostu prostuje się i staje naprzeciwko mnie. Chwilę później pociera swój kark w lekkim zmieszaniu moim wyznaniem. 

     - Rozumiem. 

Odpowiada jednym słowem i chowa dłonie do kieszeni spodni. 

     - Proszę, nie myśl o mnie źle.

Szepczę. Dostrzegam lekki cień uśmiechu na jego ustach. Tak jakby miał plan, a ja nie jestem pewna czy mi się spodoba.

     - Więc chodzi o łóżko, tak?

Marszczę lekko czoło i potwierdzam kiwnięciem głową. 

     - A co jeżeli powiem, że byłaś jedyną osobą, która spała na łóżku w obecnie Twoim pokoju? Kiedy się tu wprowadzałem w ogóle nie miałem pojęcia co mam zrobić z tym pokojem. Jakiś czas stał pusty, aż do momentu, kiedy postanowiłem kupić do niego łóżko i jakieś inne meble. Teraz mieszkasz w nim Ty.

Harry wyciąga dłonie z kieszeni spodni i opiera je na blacie za mną. Jesteśmy tak blisko siebie. Dlaczego czuję, że jego plan dopiero ma wyjść z jego ust? Cholera.

     - Jeśli chcesz możesz zaprosić mnie do siebie. Na pewno nie będę miał nic przeciwko. Zastanów się na spokojnie. 

Harry robi kilka kroków w tył i marszczy czoło tak samo jak ja, kiedy słyszymy dźwięk jego telefonu. Nie wierzę. Jest kilka minut przed trzecią, więc kto dzwoni o tak późnej godzinie? Jest noc. Posyła mi przepraszające spojrzenie i idzie w kierunku kanapy, a ja zdaję sobie sprawę, że osoba, która właśnie zadzwoniła jest moim zbawicielem, bo mogę w spokoju się zastanowić. I wiem, że gdyby Harry stał przede mną to zapewne nic z tego dobrego by nie wyszło. Więc.. powinnam się zgodzić? Może zasługuje na danie mu szansy? Przez ostatnie spędzone trzy godziny razem zachowywał się naprawdę spokojnie. Był taki.. wesoły, czuły, śmiał się bardzo często razem ze mną. W ogóle.. po raz pierwszy rozmawialiśmy ze sobą tak długo i nie miało to żadnego podtekstu umm.. seksualnego. Zdaję sobie sprawę, że z dnia na dzień jego postawa względem mnie jest inna w porównaniu do początku naszej znajomości. Rzecz jasna jest to zmiana dobra i cieszę się, że próbuje się kontrolować z.. ze swoimi wybuchami. Chce, żebym poznała jego siostrę. Cóż, a ja myślałam, że to kolejna panienka na jedną noc. Teraz, gdy sobie ją wyobrażam w myślach to nawet widzę podobieństwo między nią, a Harry'm, ale nie tak duże. W sumie nie widziałam jej tak długo i zbyt dokładnie by móc powiedzieć więcej o tym. Siedząc na blacie lekko macham nogami. Kędzierzawy chwilę temu poszedł do swojego pokoju zatrzaskując drzwi i już po tym geście wiem, że jest wściekły. Ciekawe co się stało i mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego. Wzdycham cicho. Czy to znaczy, że gdy wróci.. wróci tu, prawda? Jeżeli tak, to czy będzie się na mnie wściekał? Słyszę jak zamyka drzwi pokoju, więc zapewne tu za chwile przyjdzie. Nie mylę się, kiedy widzę jego sylwetkę kierującą się w moją stronę. 

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!