- Kocham cię mały – szepnął John – Zrobić ci masaż?

Nie czekając na odpowiedź McCartneya mężczyzna ściągnął z niego koszulkę i położył na łóżku. Cały umysł skupił na tym aby sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Zdążył już nabrać wprawy i wiedział co robić aby jego chłopak był jak najbardziej odprężony. Bardzo szybko jego ręce zjechały z pleców na pośladki. Tych pośladków mógłby dotykać zawsze. Wczuł się tak bardzo, że jego myśli krążyły tylko wokół McCartneya i tego co chciałby z nim zrobić. Dodatkowo ciche mruczenie chłopaka podnieciło Johna nieco za bardzo, miał nadzieje, że Paul nie zauważy. To nie była pora na wygłupy poza tym jego ojciec był w domu. Na prośbę chłopaka poszedł zamknąć drzwi a kiedy wrócił na łóżko Macca chciał położy się na jego kolanach i wtedy też zauważył co takiego John przed nim chowa. Zaśmiał się kiwając głową.

- Ty też?

- TY też – powtórzył John jak papuga.

- A myślisz, że czemu ciągle na brzuchu leże?

Macca nie mógł się powstrzymać i powoli zaczął ugniatać wyraźnie wypukłe miejsce na kroczu ukochanego na co ten zareagował przyspieszeniem oddechu.

- Czekaj Paulie, wstań na chwilę.

Lennon zsunął się z łóżka i rozłożył kołdrę na podłodze aby uniknąć niepotrzebnego skrzypienia. Paul w sekundę znalazł się przy swoim chłopaku rozpinając rozporek jego spodni, wydobywając małego Johnego z jego bielizny i lekko go przy tym całując. Mężczyzna po prostu rozpływał się pod dotykiem swojego chłopaka.

- Mhhmm podoba mi się to – szepnął podniecony.

- To się cieszę bo nie mam zamiaru dać ci ani chwili wytchnienia.

Ostrożnie masując klejnoty mężczyzny Macca zaczął ssać jego interes jak najpyszniejszy deser lodowy w życiu. Im Lennon wypychał miednicę bardziej w stronę McCartneya tym bardziej ten zaczynał majstrować językiem.

- Dasz radę głębiej – John był nienasycony.

- Mogę spróbować – powiedział Paul łapiąc oddech – To w odpowiednim momencie ty delikatnie się wepchaj.

John pokiwał głową na znak, że zrozumiał a Paul wrócił do uprzyjemniania mu dnia. Gdy był już na odpowiedniej pozycji Lennon zaczął powoli unosić tyłek, z początku delikatnie i powoli. W pewnym momencie nie wytrzymał jednak napięcia i poszedł w górę jak wystrzelony z procy. Zaskoczony Paul zacisnął rękę na Lennonowych orzeszkach, na szczęście nie zrobił tego na tyle mocno żeby wyrządzić mu jaką krzywdę.

- Wszystko porządku – zapytał John pomiędzy zduszonymi jękami.

Macca odburknął coś pod nosem nie przestając męczyć ukochanego swoimi cudownymi ustami.

- Uciekaj bo zaraz zrobi się nie przyjemnie – wydyszał czując, że jego rewolwer zaraz wystrzeli.

- Okej, ale tylko dlatego, że chcę ci zrobić coś czego jeszcze nie robiłem – odparł z tajemniczym uśmiechem.

Usiadł pomiędzy nogami Johna i całkowicie zdarł z niego spodnie. Nie chciał od razu przechodzić do sedna swojego pomysłu, na początek zaczął z uczuciem głaskać chłopaka po pachwinach co jakiś czas muskając klejnoty. Gdy doszedł do wniosku, że ten jest już w miarę spokojny zsunął się z ręką nieco niżej. Jego dłoń znajdowała się w połowie drogi pomiędzy pośladkami a klejnotami, dwoma palcami wyczuł gdzie znajduje się męski punkt o najwyższej wrażliwości na pieszczoty i z wyczuciem zaczął go masować. Z początku John nie wiedział co się dzieje. Takiej rozkoszy nie odczuwał nigdy wcześniej, zaczął się wyginać i jęczeć aż wreszcie zakrył usta poduszką. Paul uważnie obserwując reakcje kochanka drugą ręką zaczął stopniowo coraz szybciej pocierać jego interes. John sapał, jęczał i dyszał w poduszkę zakrywająca jego usta a Paul nie zamierzał przerwać swoich poczynań. Odgłosy wydawane przez chłopaka tak go pobudziły, że sam musiał bardzo się skupić aby nie poplamić swojej bielizny. Tymczasem John doznał najwspanialszego spełnienia w swoim bardzo bujnym życiu erotycznym. Zalał siebie, kołdrę i swojego chłopaka. Zrzucił poduszkę z twarzy i zaczerpnął kilka łyków świeżego powietrza.

Two Boys LovePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!