Rozdział 28

188 21 2

****
Zazdrość (definicja):

1. To uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt.

2. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być np. bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji.

****

-Moja droga Logan Alessandro Elizabeth Audrey Muerte! Jak śmialaś zataić przed nami fakt, obecnie juz dokonany, że kochasz Marcusa!-Powiedział zaszokowany Max.

-Em...bo wiesz my no ten teges...CZEKAJ! Skąd znasz moje pełne obciachowe imię!-Oburzyła się Logan.

-Mnie nie obchodzi dlaczego go lubisz! No wiesz akt urodzenia musi być w szkolnych papierowych archiwach. Ja się pytam dlaczego ja o tym nie wiedziałem!-Powiedział Max.

-Kochanie spokojnie.-Powiedział Skull, głaszcząc po plecach Maxa. -Ona była tyle lat w strefie "P", że nawet nie zauważyła, jak bardzo się do siebie przywiązali.

-Ech...no dobra, ale jak cie skrzywdzi to uduszę!- Stwierdził Max, obejmując ramieniem przyjaciółkę.

-Teraz kochana!-Powiedzał Skull.-Mów!

-Ale co?-Zapytała skołowana.

-Czy to był twój pierwszy pocałunek?-Zapytał z ekstytacją w głosie Skull.

-Umm...nie...-Powiedziała lekko zaskoczona pytaniem. Para patrzyła na siebie przez chwile, po czym zaczeli pioszczeć jak małe dziewczynki.

-Aaaaa...! Kim był ten koleś i jak sie poznaliście?-Wykrzyczał Max.

-Byliśmy dziećmi pewnie już o mnie zapomniał...-I w tym momencie ktoś zapukał do drzwi kuchennych, wychodzących na taras, oraz las.

***ALEJANDRO***

-O stary no to gadaj!-Powiedziałem patrząc na Oso.

-Ale o czym?-Zapytał Oso.

W mojej ocenie, Oso wypada cienko jako chłopak dla takiej dziewczyny jak Logan. Marcus odkąd przybył do szkoły wyglądał jak punk. Nawet nie rasowy rockman!

Jak tak z chłopakami gadaliśmy to do niej pasuje silny koleś, ale taki wyglądający od Oso łagodniej.

-Co tam się wydarzyło?!-Powiedział zdenerwowany Gabe.

-Chyba macie oczy i odrobine mózgów.-Odpowiedział z uśmiechem na ustach Oso.

-Ty jesteś starym punkiem nie nadajesz się dla tej delikatnej dziewczyny!-Powiedziałem.

-Znamy się tyle lat wiec co to za różnica?-Zapytał Oso.

-Stary ona jest kurde idealna!-Krzyknął Gabe.

-Znam ją od lat...-Powiedział, lecz przerwał mu Luc.

-Ale w ciąż ona jest tylko planem "B", prawda? Bo gdyby było inaczej zawalczył byś o nią juz dawno.-Powiedzał Luc.

-Nie, tylko...-Tlumaczyl się Oso.

-Straciłeś nadzieje na powrót tej osoby, co nie? Ona była zapasem.-Stwierdził Luc.

-To prawda?-Zapytałem.

-Ech...no...bo..wiecie...była kiedyś dziewczyna...-I w tym momencie zapukał ktoś do frontowych drzwi.

***
Hejka wytrwali czytelnicy. Taka tam "cisza przed burzą" w moim wykonaniu. :P sorry, ale sielanka jak trwa za długo to mnie nudzi.
K.

Co się stanie gdy...Przeczytaj tę opowieść za DARMO!