Bale, bankiety alkohol i kłótnie - Część 12

Zacznij od początku

Byli właśnie na bankiecie, na który zabrał ich Brian aby mogli udzielić kilku wywiadów i poznać ciekawych ludzi. John siedział przy stoliku razem z Georgem i Ringiem uważnie obserwując Paula który przy barze udzielał właśnie wywiadu jakiejś młodej dziennikarce. Lennon był Starznie zazdrosny o swojego chłopaka i Paul musiał bardzo uważać żeby czymś go nie zirytować. Mężczyzna uznał, że kobieta jest bardzo miła i postanowił postawić jej drinka na co ona z chęcią przystała. Trzeba podkreślić, że pomimo iż Paul miał już swoją drugą połówkę nie przestawał czarować kobiet, nadal go fascynowały. Nie myślał już jednak o nich w kategorii panienek do łóżka czy czymś podobnym, on po prostu już tak miał. Kiedy jeszcze zaczęła dotykać go po jego idealnie ułożonych lśniących włosach, co pragnęła zrobić każda młoda kobieta John nie wytrzymał i zagotował się ze złości. Paul zaprosił ją nawet do tańca a to przebrało już wszystkie miarki. John wlewał w siebie jednego drinka za drugim.

- No co tam chłopaki, na czym rozmowa stoi? – zapytał Paul wróciwszy do stolika. – George, Ringo jak tam?

- Idę coś zjeść – bąknął Harrison po czym skoczył do kelnera roznoszącego przystawki.

- Fajna była ta dziennikarka? – zapytał Ringo.

John siedział bokiem udając, że jest czymś zajęty podczas gdy tak naprawdę uważnie słuchał rozmowy jaką prowadzili przyjaciele.

- Miła była.

- Fajna laska, brał bym – pokręcił z rozmarzeniem głową. – ale niestety ty jej w oko wpadłeś.

- Jak widać ma się to coś. Wiesz co, idź do niej i spróbuj coś bajerować. Lubi egzotyczne zwierzęta, malarstwo i Hiszpanie – Paul zawsze służył radą jeśli chodzi o obchodzenie się z kobietami. – Tylko zrób coś z tym nosem bo ci twarzy nie widać i to dla tego.

- Jasne, jak tylko zarobimy to zrobię sobie operacje plastyczną. A teraz trzymaj kciuki.

- Powodzenia – krzyknął w kierunku odchodzącego perkusisty i zwrócił się do swojego chłopaka nie świadom jego złego humoru. - Ah ten ringo taki nieporadny co nie?

John wodził wzrokiem za Brianem i nie słuchał co mówił do niego McCartney. Chciał pokazać Paulowi jak to jest czuć się zazdrosnym.

- Fajny ten Eppy – powiedział jakby do siebie.

- No, miły jest i dba o nas – Paul zmarszczył brwi. – Ej chwila czemu się na niego gapisz – spytał lekko zirytowany.

- A co nie mogę? Ty możesz stawiać drinka pierwszej lepszej to ja mogę się pogapić na Briana.

- Postawiłem jej drinka z uprzejmości, a ty się gapisz na Briana jak byś nie powiem co chciał.

- Wiesz co nie ważne – odpowiedział niedbale – idę do Eppiego, drinka mu postawie.

Kiedy tylko Paul został sam przysiadła się do niego młoda dziewczyna. Wkurzony McCartney postanowił odreagować i do niej zagadać ale cały czas ukradkiem obserwował Johna i Briana. Lennon również zerkał w stronę chłopaka. Każdy z nich działał drugiemu na nerwy udając zainteresowanie osobą z którą rozmawiał. Paul zaczął bawić się kolczykami kobiety a Lennon korzystając z tłoku zaczął opierać się o menadżera i udawać, że ma ochotę go pocałować. Wkurzony tym widokiem Paul wyszedł do toalety a kiedy wrócił John był już przy stole.

- I jak tam rozmowa z Brianem – zapytał oschle.

- Słodki jest – skłamał John.

- To trzeba było tam zostać, po co tu wracałeś.

- Bo już mi słabo w nogach od tego alkoholu.

- To idź do domu i powiedz tacie, że ja też zaraz wrócę – Odparł Paul.

- Musze cie pilnować – wybełkotał Lennon.

- Ty mnie – zdziwił się Paul – jestem dorosły i mogę robić co chce...

Lennon potrząsnął głową i nachylił się w kierunku mężczyzny.

- Ej, ale jesteśmy razem, prawda – wyszeptał.

- O to samo miałem zapytać ciebie – Paul nie wiedział co myśleć. John nigdy nie zachowywał się tak ozięble w stosunku do niego.

- Aha fajnie. Wiesz jak ty mnie wkurzasz?! Mam w to wszystko wyjebane, wychodzę.

Podniósł się z krzesła jednak nie uszedł dwóch kroków jak sala zawirowała mu w głowie i runął na ziemie jak długi. Zdał sobie sprawę, że chyba wypił o jednego czy dwa drinki za dużo. Ale to nie była jego wina to wszystko przez Paula. Gdyby nie zaczął skakać obok rej dziennikarki nic takiego nie miało by miejsca.

- Aleś daleko zaszedł, nie bardzo ci się spieszy co – powiedział z przekąsem Macca.

- Zamknij się! To wszystko twoja wina. Nienawidzę cie!

- I bardzo dobrze, też mam w to wyjebane – warknął Paul.

Lennon dźwignął się na nogach, dopił drinka znajdującego się na stole i roztrzaskał kieliszek o jego kant.

- O, tyle mnie to interesuje.

W tym momencie przy stoliku pojawił się jak zawsze czujny Brian. Gdy tylko zobaczył pijanego Johna kłócącego się z McCartneyem postanowił interweniować. W głębi serca był szalenie zauroczony młodym Lennonem i umyślił sobie, że gdy mu pomoże i okaże trochę uczucia chłopak to odwzajemni.

- Johny, chodź odprowadzę cię do domu – powiedział delikatnie zabierając stłuczony kieliszek z dłoni mężczyzny.

- Tak zabierz go. John powiedz mu gdzie mieszkasz – wtrącił się Paul wkurzony, że ich menadżer musiał się tu pojawić.

John wskazał ręką w kierunku Paula. Brian zrobił zaskoczone oczy, ale w ułamek sekundy się opanował.

- Ale skoro się pokłóciliście to możesz przenocować u mnie – zaproponował.

- Po prostu, po prostu mnie gdzieś zabierz – W tym momencie Lennon chciał znaleźć się jak najdalej od McCartneya.

Paul nie wierzył w to co słyszy. Miał nadzieję, że Lennon się opamięta i wróci do domu. Chyba jednak mylił się co do niego. John wcale nie był w nim tak mocno zakochany a za to zdawał się czuć coś do Birana, tego Paul nie mógł znieść.

- Taa, idź gdzie chcesz. Szerokiej drogi dla was obu – Warknął po czym opuścił salę.

****

Mam nadzieję, że się wam dalej podoba. Co ten Brian może tu jeszcze namieszać hmm ? :D Plus mała pioseka troszkę nawiązująca do tematyki kłótni

Two Boys LovePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!