Mój uśmiech powoli znika, kiedy dostrzegam Harry'ego, który stoi na przeciwko mnie i Jay'a. Zauważam, że założył na siebie czarną, skórzaną kurtkę. Trochę się chłodno zrobiło, a jeszcze bardziej, kiedy widzę, że nie jest ani trochę zadowolony. Więc jest zły? Na mnie? Cóż, nie mówiłam, że gdzieś idę..

     - Szukałem Cię. 

Odzywa się. Nie wiem co mam zrobić. Wstaję na równe nogi.

     - Umm.. Musiałam po prostu ochłonąć. Poznaj Jay'a. Jay to Harry mój.. znajomy, z którym tu przyjechałam. 

Jay wita się i ściskają sobie dłonie. Harry obdarza go zimnym spojrzeniem, a ja modlę się po cichu w sobie, aby nie wybuchł i nie zaczął krzyczeć. Kędzierzawy opiekuńczo przytula mnie do swojego prawego boku i pyta czy Jay mnie nie zaczepia albo czy nie jest dla mnie nie miły. Szybko kręcę głową przecząco i mówię mu, że jest w porządku. 

     - Miło było Cię poznać, Harry. Fajnie, że udało nam się spotkać i pogadać, Brooklyn. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz gdzieś wyskoczymy razem. Muszę już iść. Miłego wieczoru i do zobaczenia. Wielkie dzięki za dziś.

Cmoka mnie w policzek i odchodzi z telefonem przy uchu. 

     - Wracamy już do domu?

Odsuwam się lekko od bruneta i uśmiecham delikatnie. 

     - Więc ma na imię Jay? Kim on jest do cholery, Brooklyn? Teraz już rozumiem dlaczego tak nalegałaś, aby pojawić się na tym popieprzonym koncercie. Mogłem się domyślić.

Warczy, czym jestem zaskoczona. Jest wściekły.

      - Ja..

     - Co Ty? Odpowiedz do cholery! Umówiłaś się z nim tutaj i dlatego tak mnie prosiłaś, abyśmy tutaj przyjechali. Nie mogę uwierzyć, że dałem się wrobić w takie gówno. Jak idiota bronię Cię przed swoimi znajomymi, a teraz widzę, że się pomyliłem i nawet nie wiesz jak bardzo tego wszystkiego żałuje. 

Odwraca wzrok i patrzy gdzieś byle tylko nie na mnie. Wbijam wzrok w swoje dłonie. Stały się nagle interesujące. O co mu chodzi? Jak to bronił mnie przed swoimi znajomymi? Nic nie rozumiem. 'Daj spokój, Brooklyn. Nic złego nie zrobiłaś' - mówi mi sumienie. 'Postaw się mu!' - jeżeli będę dłużej się nad tym zastanawiała to pewnie tego nie zrobię i stchórze.

     - Broniłeś mnie? Mógłbyś mi to wyjaśnić? 

     - Naprawdę chcesz to usłyszeć? Uwierz, będąc na Twojej marnej pozycji, ja bym nie chciał, ale skoro chcesz wiedzieć to proszę bardzo. Po całej sytuacji ze Step, kiedy nie wiedziałem jeszcze, że uciekłaś reszta się zaczęła o Ciebie wypytywać. Gdzie się poznaliśmy i o inne pierdoły, ale to nie jest najgorsze. Dave..

     - Powiedziałeś im prawdę? 

Moje dłonie zaczynają się pocić na samą myśl, że powiedział swoim znajomym o tym, że poznaliśmy się w Domu Dziecka skąd pochodzę. Kędzierzawy spogląda na mnie i dostrzega moje zdenerwowanie. Jego spojrzenie na moment łagodnieje.

       - Powiedziałem, że poznaliśmy się na jednym spotkaniu.

Oddycham z ulgą i kiwam głową. Jestem mu za to wdzięczna.

      - Dave zaczął żartować, że postanowiłem sobie znaleźć jakąś łatwą laskę, bo nie mam już ochoty na wyrywanie co wieczór innej, a tak bym miał od razu jedyną do pieprzenia. 

Moje usta się otwierają szeroko. Nie mogę uwierzyć, że tak powiedział albo pomyślał. I jeszcze wszyscy to słyszeli.. 

      - To.. to nieprawda. 

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!