For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Untitled Part 11

157 6 1

11

Porywacz serc.


Czuje się idąc koło niego, jakbym szybowała. Wchłaniam lodowate powietrze i wznoszę się wysoko. Nie wiem czemu tak dobrze, czuje się przy tym facecie. Co on w sobie ma, że tak na niego reaguje. To jest jakieś pierwotne przyciąganie, a ja nie mogę z nim walczyć. Jestem bezsilna. Moja dłoń zaciśnięta na jego bicepsie, sama z siebie porusza się w górę i w dół. On ma tak twarde mięśnie. Mam ochotę go rozebrać i zbadać każdy jego fragment.


Jego ciał jest grzeszne zapewne. Nie da się tego ukryć pod drogimi garniturami. Mijamy bramę floriańską i przechodzimy pod jej łukiem. Wchodzimy na ulicę i jak zawsze jestem zauroczona tą atmosferą Starego miasta. Jest cała wystrojona w girlandy, zawieszone nad naszymi głowami. Wszystko migocze srebrem i zielenią. Neony mrugają, a wokół nas pędzą roześmiani ludzie.


Idziemy w milczeniu, jestem trochę skrepowana. A nawet przerażona, jeśli nas zobaczy ktoś z firmy, będzie to kłopotliwe i nieprzyjemne. Na romansy w pracy źle się patrzy. Po co mi taka komplikacja. Sama nie wiem, dlaczego się zgodziłam na tą kolacje. Powinnam odmówić. A ja jak ta ćma, wciąż lecę do ognia. Zawsze się parze. A potem żałuje.


-Jesteś jakaś taka milcząca. – Mruczy mi do ucha, przerywając mi te smutne myśli.

-Zamyśliłam się, przepraszam. – Odpowiadam

-O czym?

-O tobie i tym, że możemy wpaść na kogoś z firmy i że to nie było dla nas dobre.

-A niby co mogliby Ci za to zrobić? Spalić na stosie, wygnać z wioski, dziś nie mamy już średniowiecza. – Żartuje do mnie.

-No może nie, ale plotki mogą być równie bolesne.

-A myślisz, że już nie plotkują.

-Słucham? – Nic o tym nie wiedziałam.

-No mówią, że mnie podrywasz i że okręciłaś sobie mnie koło małego paluszka. –Mówi to do mnie z szerokim uśmiechem.

-Kłamiesz. – Jestem tym zdegustowana, przeklęte plotkary.

-Nie, słyszałem to wczoraj od Baśki i Iwony z telemarketingu. Rozmawiały w kuchni i tak się rozplotkowały, że nie słyszały jak wszedłem.

-Dziwki. –Mówiąc to marszczę nos.

-Julcia ma pazurki, no proszę. –Uderzam go za to lekko w ramie.

-Przestań, nie znoszę plotek, no widzisz, zadawanie się z tobą nie przynosi mi nic dobrego. I co one na to, że je usłyszałeś. Pewnie miały nietęgą minę?

-No były lekko przestraszone, a pobladły jak im kazałem zająć się pracą, a nie plotkami. I zagroziłem, że jeśli usłyszę od nich o tobie choć jedno złe słowo, będę z nimi inaczej rozmawiał.

-Wow, teraz to im dałeś dopiero amunicje.

-Miałem nic nie mówić?

-Tak, teraz wierzą, że to prawda.

-No bo może to prawda – wyszeptał mi do ucha, okręciłaś sobie mnie wokół małego paluszka Julciu.

-Jesteś strasznym łgarzem. – Po tym jak to powiedziałam, teatralnie udał, że dźgnęłam go tym słowami jak nożem, straszny z niego błazen.


Skręcamy w ulicę Świętego Tomasza, indyjska knajpka mieści się zaraz na jej początku. Schodzimy po schodach do piwnicy i przenosimy się w inne rejony świata. Złoto i czerwień zdobią ściany. Niewysokie stoliczki z siedziskami. Wystrój jest tu trochę jak z bollywoodzkiego filmu. Kelner zabiera nas na drugą sale, do loży na podwyższeniu. Siadamy na szezlongu koło siebie. Panuję to miła atmosfera, kolorowe lampki dają ciepłe światło, muzyka nastraja przyjemnie. Kelner zostawia nam kartę i zabiera zamówienia na napoje. Zamawiamy indyjski jogurt do picia, a Dominik dla mnie prosi jeszcze o lapnę wina. On prowadzi, więc nie pije. Przeglądam kartę, nazwy dań nie wiele mi mówią.

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!