Untitled Part 10

121 4 0

10

Teoria przyciągania.

Zgodnie z tym założeniem, wzajemnie na siebie oddziałujemy i się przyciągamy. Jak dwa magnesy. Niestety czasami również potrafimy się odpychać


Wchodzę do mieszkania dziwnie zdyszana i podekscytowana. Rzucam klucze na blat i rozbieram się z futerka i butów. Myślę jak rozplanować mój czas, mam ponad 2 i pół godziny do spotkania. Mój żołądek wygrywa. Przeszukuje zamrażalkę, znajduje w niej pierogi ruskie, własnej roboty.


Czasami lubię zagniatać ciasto i robić kilka rodzai farszu. Taka mała fabryka. Kilogram mąki zaparzam wrzątkiem, dzięki temu ciasto jest mięknie i plastyczne. Przeważnie lepie pierogi ruskie, z kapusty i grzybów oraz mięsa. Przygotowanie farszu jest najważniejsze w produkcji pysznych pierogów. Ruskie robię z sera i ziemniaków w proporcji, troszkę więcej ziemniaków, dodaje uduszoną cebulkę i boczek, magi, sól, pieprz i czosnek. Natomiast, żeby farsz był dobry z kapusty i grzybów, trzeba kupić dobrą kapustę kiszoną, najlepiej z beczki. Sekret dobrych pierogów z mięsem, jest użycie dwóch rodzi mięsa – wołowego i wieprzowego oraz ich przyprawienia, jak wyżej. Lepie pierogi, ale ich nie gotuje, tylko na tacach zamrażam, a później wkładam do woreczków. Jeśli zagotujesz pierogi, a później je zamrozisz, nie są już tak dobre.


Wyciągam garnek i gotuje wodę. W międzyczasie siekam cebulę w drobną kostkę. Stawiam patelkę na gaz i wkładam pół kostki masła i wlewam trzy łyżki oleju rzepakowego. Chodzi o podwyższenie temperatury spalania masła, kiedy się rozpuszcza dodaje cebulę, pieprz i przyprawę Vegeta, do smaku, całość duszę na małym ogniu, uważając, żeby nie spalić cebuli. Zamierzam tym polać ugotowane pierogi, są z taką okrasą pyszne. Nareszcie woda się gotuje, sole ją i wrzucam pierożki. Gotuje je od wypłynięcia, całe dziesięć minut. W Krakowie niektórzy jadają ruskie z barszczem czerwonym( dla mnie to profanacja ruskich), ja lubię je jeść z kefirem podanym w szklance do popijania, albo sałatką, pekińską, grecką. Dziś decyduje się na jogurt naturalny, bo taki znalazłam w lodówce. A z lenistwa nie chcę mi się w takie zimno, biec do sklepu po kefir.


Zasiadam na kanapie z pilotem w ręku. Wiem, podobno to niezdrowe jeść z telewizją, ale mieszkając samemu, przywykłam do towarzysza z ekranu. Wgryzam się w pierwszego pieroga. Rozkosz, cudowny smak wybucha mi na języku. Warto lepić je samemu całe popołudnie w sobotę. Takich nie kupisz w sklepie. Niby są te budki z ręcznie lepionymi pierogami i one rzeczywiście są nie takie złe, ale jakoś najbardziej smakuje mi jedzenie własnej roboty. Nie jestem jakąś fanką zamawiania dań, choć robię to jeśli mam lenia, najczęściej to jest chińszczyzna i pizza. Lubie gotować, szkoda, że nie mam dla kogo.


Odpoczywam do 19.00, a później ruszam do łazienki, robię sobie kąpiel. Świece świece i włączam muzykę. Dodaje aromatycznego olejku o zapachu wanilii, mężczyźni podobno uwielbiają zapachy, które kojarzą im się z jedzeniem. Zmywam makijaż z twarzy i zanurzam się w pianie. Relaksuje się i moczę w bardzo ciepłej wodzie. Golę dokładnie ciało, nakładam odżywkę na włosy, która dodaje objętości i zawiera drobinki złota. Dają one niesamowity blask włosom, w świetle wyglądają jakby lekko migotały. Na koniec wstaje w wannie nakładam pilling i masuje ciało ostrą rękawicą. Opukuje się prysznicem i nakładam balsam do użycia na mokro i powtarzam procedurę z wodą.


Wychodzę z mojego domowego spa. Moja skóra jest jedwabiście gładka i sprężysta. Czasami zamiast firmowego pillingu, biorę zmieloną kawę i dodaje oliwy z oliwek robiąc papkę, wcieram w skórę i spłukuje wodą. Plusy skóra jest gładka, ma fajny złotawy kolor, minusy bałagan i wanna do wyszorowania.

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!