Untitled Part 9

120 4 1

9

Kiedy gonisz za czymś nierealnym,

możesz przegapić na swojej drodze leżący brylant.


Piątek, ale zanim w pełni nastąpił – jak na złość ostatnio wszyscy się na mnie chyba uwzięli, musiałam słuchać tych jęków rozkoszy. Tak zaczęłam myśleć, że wszyscy oprócz mnie, mają życie erotyczne. Tylko ja jestem jałowa, odpychająca i nieatrakcyjna. Witajcie w moim piekle. Śpię sobie w najlepsze, gdy słyszę nade mną, krzyki, skrzypienie podłogi i materaca.


Ktoś pieprzy się ostro i mocno, a lampa na suficie lekko buja. Kamienice, niby mają stare grube mury, ale wszystko w nich słychać. Dociera do mnie to, że ktoś chodzi po podłodze, gra na instrumencie, czy krzyczy na dziecko czy partnera.


Odwykłam, bo dawny sąsiad, który mieszkał nade mną się wyprowadził, dwa miesiące temu. Nastał błogi spokój, niestety nic nie może trwać wiecznie. On był dopiero wrzodem na moim tyłku, wieczne imprezy, muzyka w nocy i tupanie bandy jego znajomych. Tak jakby ktoś całymi nocami, skakał Ci po głowie. Kiedy się wyprowadził, odetchnęłam z ulgą.

Najwidoczniej ktoś nowy wynajął. Jakaś szalenie zakochana w sobie para, po prostu cudownie, a teraz chrzci go seksem. Każdy mebel i łóżko. Dodajcie, moją frustrację, brak pieprzenia przez prawie pięć miesięcy i ciągłe dręczenie przez cudownego szefa, a otrzymacie mieszankę wybuchową. Wrzasnęłam na całe gardło. Nie dbając o to, kto mnie usłyszy.

-Zamknijcie się kurwa, ale usłyszałam tylko.

-O boże, tak dobrze, szybciej, mocniej iiiiiiiiiiiiiiiiii dużo krzyku. Chyba to na niego działało, bo jeszcze mocniej zaczął ją łomotać, aż cała podłoga i materac piszczały. Cholera


Przykryłam uszy poduszką, ale to nic nie dało. Słyszę nadal ich jęki i zdyszane głosy. Nareszcie, wszystko się uspokaja, zerkam na zegarek 2.00 w nocy. Zajebiście, już ich nienawidzę. W końcu usypiam, a oni znowu mnie budzą. Jęczę. Tak bardzo kocham spać w ciszy. Przeklinam tą dwójkę i ich jeszcze nienarodzone dzieci, bo na pewno są młodzi i zakochani, a ja muszę tego słuchać.


Postanawiają obudzić mnie jeszcze raz, tuż przed dzwonkiem budzika. Poranny seks, po takiej sesji nocnej. Zaczynam zazdrościć tej kobiecie, choć nie lubię seksu z rana. Jestem po obudzeniu chodzącym zombi, gotowym przegryźć każdemu gardło, kto by mnie obudził i zaczął się do mnie dobierać.


Ten koleś to jakiś terminator. Leże wkurwiona i niewyspana. Z dwojga złego wolę sąsiadów obok, on jest pijakiem, ona awanturnicą. Ich wrzaski przynajmniej zaczynają się przed 7.00, jak już wychodzę do pracy. Choć w weekendy, to może denerwować. Jak ona na niego zemści to głowa mała, nawet złapałam parę świetnych splotów do swojego słownika. Nie wiem czemu mnie to bawi. Ich wieczna pyskówka. Może dlatego, że w mojej rodzinie zawsze matka dawała polecenia i panowała cisza, nikt nie śmiał się z nią kłócić. A ojciec bez sprzeciwu je wykonywał, jak potulna myszka. A ten koleś pije i jeszcze ma czelność pyskować, zabawne. Przynajmniej się nie biją, to już by było okropne. A tak to w dzień w dzień, słyszę te jej krzyki.


Leże i wsłuchuję się w jęki, ona ma zdrowe płuca. Bardziej mnie to denerwuje, że jej tak dobrze niż podnieca, ale nie wstaje. Kolejna zasada dopóki nie zadzwoni budzi, nie podnoszę się i nie dotykam komórki. Kiedyś zapomniałam nastawić budzika, tak czekałam aż do 8.00 i spóźniłam się do pracy. Smoczyca cały dzień na mnie fukała.

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!